Perspektywa Marty:
Obudziłam się rano i zobaczyłam śpiącego Andrzeja. Wyglądał tak słodko, że musiałam go pocałować w policzek. Założyłam bluzę siatkarza i poszłam do kuchni szykować śniadanie. Gdy kroiłam warzywa, ktoś objął mnie w pasie i zaczął całować po szyi. Odwróciłam się i zobaczyłam radosną twarz Wronki.
-Dzień dobry księżniczko.
-Witaj kochanie. Siadaj. - powiedziałam i położyłam gotowe śniadanie na stole.
-Mmm, jakie pyszności, rozpieszczasz mnie kicia.
-No wiesz czekam na rewanż. - powiedziałam z uśmiechem
-Dobrze, w takim razie zapraszam cię dzisiaj o 18 na randkę.
-Z miłą chęcią.
Po zakończeniu rozmowy kontynuowaliśmy jedzenie śniadania lecz ja musiałam powiedzieć o czymś siatkarzowi
-Andrzej, robisz dziś coś o 10?
-Nie, a co kochanie?
-Bo wiesz, chce spotkać się dzisiaj z ojcem i trochę się boję...
-Oczywiście skarbie, że z tobą pójdę.
-Ale będziesz czekał w samochodzie okej?
-Tak jest panie kapitanie! Ale teraz muszę się zbierać na trening.
-Szkoda, miło mi się z tobą siedziało.
-Kochanie, przecież wiesz, że muszę dalej ćwiczyć rękę.
-Wiem Wronko, ale kurczę jak mam pracę od 12:30 do 17:00 to strasznie pusto w tym wielkim mieszkaniu.
-Ja już coś na to wymyślę, obiecuję, a teraz chodź się pożegnać.
Wstałam i pocałowałam środkowego w policzek.
-Ej, ja muszę mieć lepszy poranek. - powiedział chłopak i zaczął mnie całować.
-Dobra spadaj bo się spóźnisz- powiedziałam przerywając całowanie.
-Pa.
Gdy Andrzej wyszedł była 8:15, postanowiłam napisać do swojego ojca.:
"Dobrze, zgadzam się na to spotkanie. Dzisiaj o 10 tam gdzie mówiłeś."
Po ok. 3 min dostałam SMS zwrotny:
"Dziękuję ci bo to na prawdę ważna sprawa"
Nie wierzę, a ja głupia myślałam, że się za mną po prostu stęsknił, a jak zwykle chodzi o jakąś pomoc. No ale trudno, zaryzykuje i zobaczę o co mu chodzi. Postanowiłam dalej się tym nie zadręczać. Włączyłam laptopa i weszłam na instagrama, facebooka. Gdy włączyłam oneta, głównym tematem okazał się Andrzej i ja? W artykule podpisanym "Nowa miłość Andrzeja Wrony? Czy możliwe, żeby kobieciarz w końcu się ustatkował" było nasze zdjęcie, zrobione kiedy wchodziliśmy do auta. Muszę, chyba to pokazać siatkarzowi i to chyba pora, żebyśmy się ujawnili, bo za pewne teraz dziennikarze nie dadzą spokoju. O 9 poszłam do pokoju i wybrałam odpowiedni strój na tą ponurą jesienną pogodę. W łazience zrobiłam lekki makijaż, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Kiedy byłam już gotowa, zadzwonił dzwonek, od razu otworzyłam wiedząc, że to Wronka.
-Misiak zbieramy się?
-Tak tak, a ty co prosto z treningu? - powiedziałam widząc chłopaka w dresach Skry.
-No tak, chodź bo już prawie 10.
-Oszalałeś? Jest dopiero 9:25.
-Co? Kurwa musiał mi ktoś przestawić zegarek.
-Spokojnie wchodź
-KAROL! - wykrzyczał nagle siatkarz
-Hahaha on to ma zawsze jakieś pomysły - powiedziałam ze śmiechem. - A tak w ogóle, to widziałeś artykuł na nasz temat w onecie?
-Nie, a powinienem? Ej czekaj jak to na nasz temat? - zdziwił się, a ja podałam mu laptopa.
Gdy Andrzej przeczytał całą treść, był zszokowany.
-I co Wrona robimy? Chyba nie możemy dalej się ukrywać.
-Kurde, Marta oni nie dadzą nam spokoju, tobie nie dają żyć. Chcesz tego?
-To jest nie ważne! Ja chcę idąc przez Warszawę czy Bełchatów, złapać za rękę moją miłość.
-Jeśli nie masz nic przeciwko to okej, coś wymyślimy. A teraz zbieraj się bo za 10 jest.
Po 15 minutach byliśmy na miejscu.
-Kochanie ty tu czekasz na mnie.
-Okej, ale jak coś to dzwoń- powiedział i pocałował mnie w policzek.
Wyszłam z samochodu i wzięłam głęboki oddech, wchodząc do kawiarni, rozejrzałam się wokół i w rogu zobaczyłam mojego ojca.
-Cześć tato- powiedziałam delikatnie się uśmiechając
-Witaj córeczko, tak się cieszę, że przyszłaś - powiedział i przytulił mnie. Tak właśnie tego mi brakowało.
-No to po co chciałeś się spotkać?
-Kochanie, po co od razu takie pytania? Co tam u ciebie słychać?
-U mnie wszystko dobrze, ale na prawdę nie mam czasu na takie pogaduszki, bo mój chłopak na mnie czeka.
-O nie mówiłaś nic. Któż to taki?
-Andrzej Wrona, może kiedyś wam go przedstawię.
-O proszę jak się ustawiłaś, przystojny,młody, bogaty. Czyli nie będzie problemu.
-Z czym? - byłam bardzo zdziwiona
-Bo wiesz, widzisz tych dwóch facetów, przy ladzie?
-Tak i co w związku z tym?
-To są gangsterzy i ja jestem u nich zadłużony na 20 tys.
-Co??
-I może pożyczyłabyś mi, ale wzięła od tego swojego Andrzeja.
-Nie ma mowy, co ty sobie wyobrażasz?
-Ale nie masz zbytnio wyjścia, bo ja im powiedziałem że dzisiaj od ciebie wezmę.
-Co kurwa? Idę stąd.!
Wstałam od stolika i chciałam już wyjść, gdy jeden z tych gangsterów złapał mnie za rękę.
-A dokąd to piękna?
-Puszczaj mnie ty przerośnięty ogrze!
-Hahahaha ostra! Lubię takie - zaśmiał się jeden z nich
-A teraz dawaj pieniądze za tatuśka, chyba że wolisz odpłacić w naturze. - powiedział mi do ucha i złapał mnie za pupę
-Nie dotykaj mnie!! Nie mam i nie mam zamiaru mieć! - wykrzyczałam, a jeden z facetów popchnął mnie na krzesło.
-No to kochanie zaraz będziesz miała zamiar - wysyczał
Szybko wyjęłam telefon z torebki i wysłałam SMSa do Andrzeja.
-Chodź teraz malutka na zaplecze, spłacić długi ojca
Gdy szarpałam się z tym gangsterem do środka wszedł siatkarz i od razu rzucił się
-Zostaw ją kurwa!!! - krzyknął i z całej siły uderzył gangstera w twarz
-O proszę - powiedział podnosząc się z ziemi - ty siatkarz ratujesz tą małą sukę? - zaśmiał się
-Jeszcze raz nazwiesz ją suką a cię matka nie pozna! - powiedział Wrona szarpiąc za koszulkę faceta
-Nie boję się ciebie, bierz go Kamil!
Nagle jeden z nich "Kamil" złapał Andrzeja za ręce i powalił na kolana kopiąc w plecy, a drugi "Dżon" zaczął go okładać pięściami po twarzy i torsie.
-Zostawcie go!!!! Kurwa ludzie zróbcie coś! - wykrzyczałam przez łzy.
Po chwili kelnerka zaczęła dzwonić na policję, gdy "Kamil" to zobaczył od razu zareagował
-Dżon zbieramy się psy zaraz tu będę - powiedział i wykrzywił ręcę Andrzejowi - macie kurwa 3 dni na kasę, wiem że masz marny siatkarzyno, 3 dni albo twojej lasce stanie coś bardzo niedobrego.
To mówiąc puścił, na wpół przytomnego Andrzeja, i razem z drugim wybiegli przez awaryjne wyjście. Ze łzami w oczach podbiegłam do Andrzeja. Całą twarz miał zakrwawioną
-Kochanie - zaczęłam płakać - już jedzie pogotowie.
-Ręka...nie...nie czuje... - powiedział ze łzami w oczach i po paru minutach stracił przytomność.
-Nie na widzę cię tato!! Nie na widzę! Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego!!
-Córeczko...
-Ja go tak bardzo kocham... - powiedziałam pół głosem i wtuliłam się w nieprzytomnego siatkarza.
Po chwili na miejscu zjawiło się pogotowie oraz policja. Wstałam i rozejrzałam się wokół siebie, taty nie było, uciekł, na krześle jedynie była karteczka "Uważaj na nich, bo oni nie zapominają"
sobota, 21 listopada 2015
niedziela, 15 listopada 2015
Rozdział 23
Perspektywa Marty:
"Martuś, to ja twój ojciec, bardzo chciałbym się z tobą zobaczyć. Wiem, że jest ci ciężko ale jesteś moją ukochaną córeczką. Bardzo mi zależy na tym żeby móc spędzić chociaż troszkę czasu z tobą. Za tydzień na Mokotowie w naszej ulubionej restauracji będę czekać o 10."
Taki oto SMS obudził mnie dzisiejszego ranka. Byłam bardzo zmieszana, postanowiłam na razie nie odpisywać. Nie wiem jeszcze czy pójdę na to spotkanie, ale na pewno to przemyślę. Była godzina 6:30, a o 8 mam być w szpitalu po Andrzeja. Ubrałam się, zjadłam płatki. I o 7:45 ruszyłam w stronę szpitala. Na miejscu byłam o 8:10, mam nadzieję, że Andrzej się nie obrazi. Gdy weszłam do budynku skierowałam się do poczekalni i zauważyłam siedzącego na krześle Wronkę.
-Dzień dobry panu! - uśmiechnęłam się szeroko
-Cześć - powiedział i pocałował mnie delikatnie w policzek.
-No to co zbieramy się?
-Nie - zatrzymał mnie - poczekasz ze mną?
-Jasne, że tak. Ale na co?
-Bo nie wiem , no cholera jasna nie wiem co mam zrobić, a dzisiaj już muszę dać odpowiedź!
-O co chodzi skarbie? - spytałam się i złapałam go za rękę
-O tą operację nadgarstka i żyły głównej. Lekarz powiedział, że bez niej nie mam szans na powrót do kariery, ale jest też obawa, że ta operacja nic nie da a wręcz pogorszy sytuację. - powiedział siatkarz ściskając mocnej moją dłoń
-Andrzej zgódź się, nie namawiam cię ale to by było najlepsze rozwiązanie. Przecież warto czasami ryzykować.
-Wiesz co chyba masz rację, zaraz wracam.
Po ok. 15 minutach Wrona wrócił i razem wyszliśmy z budynku kierując się do mojego samochodu. Gdy siedzieliśmy już gotowi do jazdy, musiałam się dowiedzieć co on zadecydował:
-Kochanie, popatrz na mnie proszę.
-Możemy jechać?
-Nie, dopóki mi nie powiesz!
-Tak, zgodziłem się na operację zadowolona?!!!- Andrzej zaczął krzyczeć a ja nie wiedząc co robić wyszłam z samochodu.
Poszłam ze łzami w oczach w kierunku ławki i na niej usiadłam.
-Marta, przepraszam. - Andrzej usiadł obok mnie a ja momentalnie się odsunęłam - proszę cię poniosło mnie, ale tego wszystkiego jest za dużo, za wiele emocji.
-Wystraszyłam się ciebie wiesz? - spojrzałam w jego oczy
-Kochanie, ty przez to płakałaś? Boże jakim ja jestem palantem.!
-Nie mów tak, dla mnie też dzisiaj za wiele emocji było. Wyobraź sobie, że mój tata chciałby się ze mną spotkać, a ja nie wiem czy się zgodzić po tym wszystkim co zaszło 5 lat temu. Mam kompletny mętlik w głowie. Boję się tego, ale też bardzo chcę go znowu zobaczyć, porozmawiać.
-Martuś, już spokojnie. Sama dzisiaj powiedziałaś, że czasami warto zaryzykować. To co może spróbujesz?
-Chyba tak, dziękuję ci Andrzej.
-To ja tobie dziękuję i jeszcze raz przepraszam. - powiedział i pocałował mnie.
-Wiesz co miałam cię dzisiaj zabrać nad jezioro, ale nie chce mi się. Może pojedziemy do mnie, zjemy coś, obejrzymy jakiś film?
-Brzmi kusząco - puścił mi oczko i złapał za rękę- no to w drogę!
Perspektywa Andrzeja:
Po 30 minutach wesołej jazdy, byliśmy pod blokiem Marty. W środku było przepięknie, miło oraz przytulnie.
-Masz bardzo piękne mieszkanie kicia.
-Wiem misiaku. Idź włącz sobie telewizor, a ja przygotuję nam coś do jedzenia.
-A która jest godzina?
-16:45 a co? Mamusia ci nie pozwala tak długo siedzieć u nieznajomych?
-Hahaha, bardzo śmieszne! Skra gra teraz mecz więc obejrzę.
-Jak tam chcesz.
Po 1,5 h oglądania Marta zawołała mnie na kolację. Gdy wszedłem do kuchni wszystko wyglądało przecudnie, a jeszcze lepiej smakowało
-No Martuś, kucharką to ty jesteś perfekcyjną - powiedziałem wkładając talerze do zmywarki
-A dziękuje, czekam teraz aż ty się popiszesz.
-Oj to nie wiem czy się doczekasz?
-Osz ty - powiedziała dziewczyna i wbiła mi palce w brzuch.
Po zakończeniu sprzątania, była już 19, więc postanowiłem już wracać do domu.
-Gdzie się wybierasz?
-Do domu, późno już, a chcę jutro z rana załatwić potrzebne badania do operacji.
-A czy mógłbyś zostać? - spytała się niepewnie Marta
-No jeśli ty się zgodzisz.
-Chodź na film.
Usiedliśmy na kanapie,a Marta włączyła "Step up 2". Zanim zaczęliśmy oglądać najpierw dziewczyna poszła się wykąpać a później ja:
-Halo, nie będzie ci przeszkadzało jeśli będę w samych bokserkach? - zapytałem z łazienki
-Spoko luz wchodź śmiało.
Gdy wyszedłem z łazienki i pojawiłem się w salonie Marta spojrzała na mnie i delikatnie przygryzła wargę, na co ja odpłaciłem zalotnym uśmiechem. Usiadłem obok niej na kanapie i zaczęliśmy oglądać film. W pewnym momencie Marta wyłączyła film i spojrzała mi głęboko w oczy:
-Kocham cię wiesz?
-Jasne, że wiem kicia. ja ciebie też kocham.
-Ma pytanko.
-Mów śmiało.
-Mogę się do ciebie przytulić?
-Ty się jeszcze pytasz? - powiedziałem i przytuliłem ją.
-Cholernie mi tego brakowało Wrona!
-Teraz będzie tak zawsze, obiecuję ci to. - powiedziałem i wtuleni w siebie zasnęliśmy
"Martuś, to ja twój ojciec, bardzo chciałbym się z tobą zobaczyć. Wiem, że jest ci ciężko ale jesteś moją ukochaną córeczką. Bardzo mi zależy na tym żeby móc spędzić chociaż troszkę czasu z tobą. Za tydzień na Mokotowie w naszej ulubionej restauracji będę czekać o 10."
Taki oto SMS obudził mnie dzisiejszego ranka. Byłam bardzo zmieszana, postanowiłam na razie nie odpisywać. Nie wiem jeszcze czy pójdę na to spotkanie, ale na pewno to przemyślę. Była godzina 6:30, a o 8 mam być w szpitalu po Andrzeja. Ubrałam się, zjadłam płatki. I o 7:45 ruszyłam w stronę szpitala. Na miejscu byłam o 8:10, mam nadzieję, że Andrzej się nie obrazi. Gdy weszłam do budynku skierowałam się do poczekalni i zauważyłam siedzącego na krześle Wronkę.
-Dzień dobry panu! - uśmiechnęłam się szeroko
-Cześć - powiedział i pocałował mnie delikatnie w policzek.
-No to co zbieramy się?
-Nie - zatrzymał mnie - poczekasz ze mną?
-Jasne, że tak. Ale na co?
-Bo nie wiem , no cholera jasna nie wiem co mam zrobić, a dzisiaj już muszę dać odpowiedź!
-O co chodzi skarbie? - spytałam się i złapałam go za rękę
-O tą operację nadgarstka i żyły głównej. Lekarz powiedział, że bez niej nie mam szans na powrót do kariery, ale jest też obawa, że ta operacja nic nie da a wręcz pogorszy sytuację. - powiedział siatkarz ściskając mocnej moją dłoń
-Andrzej zgódź się, nie namawiam cię ale to by było najlepsze rozwiązanie. Przecież warto czasami ryzykować.
-Wiesz co chyba masz rację, zaraz wracam.
Po ok. 15 minutach Wrona wrócił i razem wyszliśmy z budynku kierując się do mojego samochodu. Gdy siedzieliśmy już gotowi do jazdy, musiałam się dowiedzieć co on zadecydował:
-Kochanie, popatrz na mnie proszę.
-Możemy jechać?
-Nie, dopóki mi nie powiesz!
-Tak, zgodziłem się na operację zadowolona?!!!- Andrzej zaczął krzyczeć a ja nie wiedząc co robić wyszłam z samochodu.
Poszłam ze łzami w oczach w kierunku ławki i na niej usiadłam.
-Marta, przepraszam. - Andrzej usiadł obok mnie a ja momentalnie się odsunęłam - proszę cię poniosło mnie, ale tego wszystkiego jest za dużo, za wiele emocji.
-Wystraszyłam się ciebie wiesz? - spojrzałam w jego oczy
-Kochanie, ty przez to płakałaś? Boże jakim ja jestem palantem.!
-Nie mów tak, dla mnie też dzisiaj za wiele emocji było. Wyobraź sobie, że mój tata chciałby się ze mną spotkać, a ja nie wiem czy się zgodzić po tym wszystkim co zaszło 5 lat temu. Mam kompletny mętlik w głowie. Boję się tego, ale też bardzo chcę go znowu zobaczyć, porozmawiać.
-Martuś, już spokojnie. Sama dzisiaj powiedziałaś, że czasami warto zaryzykować. To co może spróbujesz?
-Chyba tak, dziękuję ci Andrzej.
-To ja tobie dziękuję i jeszcze raz przepraszam. - powiedział i pocałował mnie.
-Wiesz co miałam cię dzisiaj zabrać nad jezioro, ale nie chce mi się. Może pojedziemy do mnie, zjemy coś, obejrzymy jakiś film?
-Brzmi kusząco - puścił mi oczko i złapał za rękę- no to w drogę!
Perspektywa Andrzeja:
Po 30 minutach wesołej jazdy, byliśmy pod blokiem Marty. W środku było przepięknie, miło oraz przytulnie.
-Masz bardzo piękne mieszkanie kicia.
-Wiem misiaku. Idź włącz sobie telewizor, a ja przygotuję nam coś do jedzenia.
-A która jest godzina?
-16:45 a co? Mamusia ci nie pozwala tak długo siedzieć u nieznajomych?
-Hahaha, bardzo śmieszne! Skra gra teraz mecz więc obejrzę.
-Jak tam chcesz.
Po 1,5 h oglądania Marta zawołała mnie na kolację. Gdy wszedłem do kuchni wszystko wyglądało przecudnie, a jeszcze lepiej smakowało
-No Martuś, kucharką to ty jesteś perfekcyjną - powiedziałem wkładając talerze do zmywarki
-A dziękuje, czekam teraz aż ty się popiszesz.
-Oj to nie wiem czy się doczekasz?
-Osz ty - powiedziała dziewczyna i wbiła mi palce w brzuch.
Po zakończeniu sprzątania, była już 19, więc postanowiłem już wracać do domu.
-Gdzie się wybierasz?
-Do domu, późno już, a chcę jutro z rana załatwić potrzebne badania do operacji.
-A czy mógłbyś zostać? - spytała się niepewnie Marta
-No jeśli ty się zgodzisz.
-Chodź na film.
Usiedliśmy na kanapie,a Marta włączyła "Step up 2". Zanim zaczęliśmy oglądać najpierw dziewczyna poszła się wykąpać a później ja:
-Halo, nie będzie ci przeszkadzało jeśli będę w samych bokserkach? - zapytałem z łazienki
-Spoko luz wchodź śmiało.
Gdy wyszedłem z łazienki i pojawiłem się w salonie Marta spojrzała na mnie i delikatnie przygryzła wargę, na co ja odpłaciłem zalotnym uśmiechem. Usiadłem obok niej na kanapie i zaczęliśmy oglądać film. W pewnym momencie Marta wyłączyła film i spojrzała mi głęboko w oczy:
-Kocham cię wiesz?
-Jasne, że wiem kicia. ja ciebie też kocham.
-Ma pytanko.
-Mów śmiało.
-Mogę się do ciebie przytulić?
-Ty się jeszcze pytasz? - powiedziałem i przytuliłem ją.
-Cholernie mi tego brakowało Wrona!
-Teraz będzie tak zawsze, obiecuję ci to. - powiedziałem i wtuleni w siebie zasnęliśmy
sobota, 7 listopada 2015
Rozdział 22
Perspektywa Marty:
Od pół godziny siedzę w szpitalu i czekam aż Andrzejowi zrobią wszystkie niezbędne badania. Bardzo się o niego boję. Mam nadzieje, że wszystko będzie w porządku i, że to nic poważnego. Siedząc tak i rozmyślając zauważyłam wysiadających z windy Karola i Olę do których zadzwoniłam po drodze do szpitala.
-Hej Martuś - Ola przywitała się ze mną , a potem przywitałam się z Karolem.
-Cześć, jak Andrzej? Wiadomo już coś? Co on znowu chciał coś sobie zrobić? - spytał przerażony Karol
-Nie, spokojnie. Kroi warzywa i nóż mu tak zjechał że przeciął sobie żyłę, ale lekarze z karetki powiedzieli mi, że to nie jest głęboka rana.
-Ale skąd masz pewność, że on nie zrobił tego celowo?\
-Bo ja u niego byłam i...
-Czekaj, czekaj - wtrąciła się Ola - masz nam coś do powiedzenia?
-Tak, wybrałam Andrzej bo go na prawdę kocham. - uśmiechnełam się lekko.
-No nareszcie jesteście razem.
-Na razie nie jesteśmy, po prostu wyznaliśmy sobie wszystko, a dalej to nie wiadomo co jeszcze.
Gdy skończyłam mówić z sali wyszedł lekarz.
-Witam, z panem Andrzejem wszystko już w porządku, ale niestety znowu został naruszony mięsień nadgarstkowy i musimy teraz czekać z decyzją lekarza fizjoterapeuty na operacje, a tymczasem jedna osoba może wejść do pana Wrony.
-Dobrze dziękujemy - powiedział Karol - Marta idź - uśmiechnął się do mnie i usiadł obok Oli.
Gdy weszłam do sali Andrzej leżał z głową odwróconą w stronę okna, nadgarstek miał zabandażowany i podłączoną kroplówkę.
-Mogę - spytałam niepewnie na co on zwrócił swój wzrok na mnie
-Oczywiście, że tak.
Usiadłam na krzesełku obok łóżka na którym leżał Wroniasty
-Jak się czujesz?
-A jak ma się czuć człowiek, którego marzenia legły w gruzach i nic mu wiecznie nie wychodzi? - zapytał mnie ze łzami w oczach
-Przestań tak mówić! Będziesz spełniać dalej swoje marzenia i dalej będziesz szczęśliwy!
-Mam nadzieję, ale mam do ciebie prośbę.
-Jaką?
-Bardzo bym chciał, żebyś ty też była moim szczęściem, bo jesteś moim największym marzeniem. To co może spróbujemy jeszcze raz od nowa, bardzo mi na tym zależy, na tobie mi zależy. - złapał mnie za rękę i usiadł na łóżku
-Andrzej ja, ja bardzo tego pragnę.
-Kocham cię Marta.
-Ja ciebie też Andrzej.
Siatkarz spojrzał mi głęboko w oczy i pocałował.
-Martuś, mam do ciebie jeszcze jedną prośbę.
-No mów - uśmiechnęła się
-Jutro wychodzę ze szpitala, przyjedziesz po mnie?
-Oczywiście, że tak. Ale teraz już muszę lecieć bo za pół godziny mam pierwszy wykład, gdyż od wczoraj zaczęłam studia.
-Jestem z ciebie dumny - pocałował mnie w policzek, a ja wyszłam z sali
Perspektywa Andrzeja:
Nie wierzę w to co się teraz dzieję ten cholerny nadgarstek, który krzyżuje mi całe plany i marzenia siatkarskie to jakaś porażka, ale mam wreszcie przy sobie osobę, która będzie mnie wspierała i bardzo mocno ją kocham. Gdy tak rozmyślałem do sali wszedł Karol.
-Hej chuderlaczku, wchodź śmiało.
-Dobra dobra mistrzu, co tam u ciebie?
-Nareszcie mam Martę.
-Pytam się o ten nadgarstek, czy ty znowu chciałeś coś sobie zrobić?
-Nie no coś ty, pogięło cię? To było niefortunne zdarzenie. Stary ja teraz mam dla kogo żyć i nigdy już nie będę chciał się zabić.
-To dobrze Endrju. A teraz mów co i jak z Martą?
-Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze.
-No to jesteście już razem tak?
-Na razie tak nieoficjalnie, będziemy teraz starali się wszystko odbudować.
-Na pewno wam się uda. Wy jesteście dla siebie stworzeni, mówię ci, że to widać na kilometr.
-Dzięki Karol za to, że jesteś i zawsze mnie wspierasz. Jesteś na prawdę wspaniałym przyjacielem.
-Ty też Andrzej, ty też. A tak poza tym to kiedy wychodzisz?
-Jutro rano, Marta po mnie przyjedzie.
-No to elegancko. Mam nadzieję, że pojawisz się na wieczornym treningu.
-Nie wiem stary, chyba nie dam rady - westchnąłem i posmutniałem na myśl o siatkówce
-Dobra nie namawiam cię tylko wiesz, że kiedyś musisz przyjść i kontynuować rehabilitację.
-Wiem i chcę. Tylko jeszcze nie teraz. Muszę odpocząć psychicznie.
-Rozumiem stary nie martw się - Karol uśmiechnął się i poklepał mnie po ramieniu.
-Teraz muszę trochę czasu poświęcić dla Marty, bo nie chcę drugi raz jej stracić.
-To może niech ona z tobą zamieszka.
-Karol, za wcześnie na takie coś. Musimy znowu do siebie się zbliżyć i teraz tylko na tym mi zależy.
-No jak tam chcesz wiesz przecież że ja zawszę i w każdej decyzji będę cię wspierał.
-Wiem, a ty czasem nie masz wieczornego treningu ?
-O cholera, dobra lecę bo i tak się na pewno spóźnię będę musiał robić 10 dodatkowych kołek. Na razie.
Zaśmiałem się z przyjaciela i sięgnąłem po telefon, żeby napisać SMSa do Marty:
-Jutro wychodzę o 8.
-Będę o 7:30 ;)
-Nie musisz :) A tak poza tym to kolorowych snów księżniczko :*
-Nawzajem wąsaty :D :*
-Ej ej ej hamuj się młoda damo ;)
-Tak jest kapitanie, jutro zabiorę cię w pewne fajne miejsce. Dobranoc mistrzu :*
-Kocham cię księżniczko <3
-<33333
Z uśmiechem odłożyłem telefon na stolik i po kilku minutach zasnąłem.
Od pół godziny siedzę w szpitalu i czekam aż Andrzejowi zrobią wszystkie niezbędne badania. Bardzo się o niego boję. Mam nadzieje, że wszystko będzie w porządku i, że to nic poważnego. Siedząc tak i rozmyślając zauważyłam wysiadających z windy Karola i Olę do których zadzwoniłam po drodze do szpitala.
-Hej Martuś - Ola przywitała się ze mną , a potem przywitałam się z Karolem.
-Cześć, jak Andrzej? Wiadomo już coś? Co on znowu chciał coś sobie zrobić? - spytał przerażony Karol
-Nie, spokojnie. Kroi warzywa i nóż mu tak zjechał że przeciął sobie żyłę, ale lekarze z karetki powiedzieli mi, że to nie jest głęboka rana.
-Ale skąd masz pewność, że on nie zrobił tego celowo?\
-Bo ja u niego byłam i...
-Czekaj, czekaj - wtrąciła się Ola - masz nam coś do powiedzenia?
-Tak, wybrałam Andrzej bo go na prawdę kocham. - uśmiechnełam się lekko.
-No nareszcie jesteście razem.
-Na razie nie jesteśmy, po prostu wyznaliśmy sobie wszystko, a dalej to nie wiadomo co jeszcze.
Gdy skończyłam mówić z sali wyszedł lekarz.
-Witam, z panem Andrzejem wszystko już w porządku, ale niestety znowu został naruszony mięsień nadgarstkowy i musimy teraz czekać z decyzją lekarza fizjoterapeuty na operacje, a tymczasem jedna osoba może wejść do pana Wrony.
-Dobrze dziękujemy - powiedział Karol - Marta idź - uśmiechnął się do mnie i usiadł obok Oli.
Gdy weszłam do sali Andrzej leżał z głową odwróconą w stronę okna, nadgarstek miał zabandażowany i podłączoną kroplówkę.
-Mogę - spytałam niepewnie na co on zwrócił swój wzrok na mnie
-Oczywiście, że tak.
Usiadłam na krzesełku obok łóżka na którym leżał Wroniasty
-Jak się czujesz?
-A jak ma się czuć człowiek, którego marzenia legły w gruzach i nic mu wiecznie nie wychodzi? - zapytał mnie ze łzami w oczach
-Przestań tak mówić! Będziesz spełniać dalej swoje marzenia i dalej będziesz szczęśliwy!
-Mam nadzieję, ale mam do ciebie prośbę.
-Jaką?
-Bardzo bym chciał, żebyś ty też była moim szczęściem, bo jesteś moim największym marzeniem. To co może spróbujemy jeszcze raz od nowa, bardzo mi na tym zależy, na tobie mi zależy. - złapał mnie za rękę i usiadł na łóżku
-Andrzej ja, ja bardzo tego pragnę.
-Kocham cię Marta.
-Ja ciebie też Andrzej.
Siatkarz spojrzał mi głęboko w oczy i pocałował.
-Martuś, mam do ciebie jeszcze jedną prośbę.
-No mów - uśmiechnęła się
-Jutro wychodzę ze szpitala, przyjedziesz po mnie?
-Oczywiście, że tak. Ale teraz już muszę lecieć bo za pół godziny mam pierwszy wykład, gdyż od wczoraj zaczęłam studia.
-Jestem z ciebie dumny - pocałował mnie w policzek, a ja wyszłam z sali
Perspektywa Andrzeja:
Nie wierzę w to co się teraz dzieję ten cholerny nadgarstek, który krzyżuje mi całe plany i marzenia siatkarskie to jakaś porażka, ale mam wreszcie przy sobie osobę, która będzie mnie wspierała i bardzo mocno ją kocham. Gdy tak rozmyślałem do sali wszedł Karol.
-Hej chuderlaczku, wchodź śmiało.
-Dobra dobra mistrzu, co tam u ciebie?
-Nareszcie mam Martę.
-Pytam się o ten nadgarstek, czy ty znowu chciałeś coś sobie zrobić?
-Nie no coś ty, pogięło cię? To było niefortunne zdarzenie. Stary ja teraz mam dla kogo żyć i nigdy już nie będę chciał się zabić.
-To dobrze Endrju. A teraz mów co i jak z Martą?
-Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze.
-No to jesteście już razem tak?
-Na razie tak nieoficjalnie, będziemy teraz starali się wszystko odbudować.
-Na pewno wam się uda. Wy jesteście dla siebie stworzeni, mówię ci, że to widać na kilometr.
-Dzięki Karol za to, że jesteś i zawsze mnie wspierasz. Jesteś na prawdę wspaniałym przyjacielem.
-Ty też Andrzej, ty też. A tak poza tym to kiedy wychodzisz?
-Jutro rano, Marta po mnie przyjedzie.
-No to elegancko. Mam nadzieję, że pojawisz się na wieczornym treningu.
-Nie wiem stary, chyba nie dam rady - westchnąłem i posmutniałem na myśl o siatkówce
-Dobra nie namawiam cię tylko wiesz, że kiedyś musisz przyjść i kontynuować rehabilitację.
-Wiem i chcę. Tylko jeszcze nie teraz. Muszę odpocząć psychicznie.
-Rozumiem stary nie martw się - Karol uśmiechnął się i poklepał mnie po ramieniu.
-Teraz muszę trochę czasu poświęcić dla Marty, bo nie chcę drugi raz jej stracić.
-To może niech ona z tobą zamieszka.
-Karol, za wcześnie na takie coś. Musimy znowu do siebie się zbliżyć i teraz tylko na tym mi zależy.
-No jak tam chcesz wiesz przecież że ja zawszę i w każdej decyzji będę cię wspierał.
-Wiem, a ty czasem nie masz wieczornego treningu ?
-O cholera, dobra lecę bo i tak się na pewno spóźnię będę musiał robić 10 dodatkowych kołek. Na razie.
Zaśmiałem się z przyjaciela i sięgnąłem po telefon, żeby napisać SMSa do Marty:
-Jutro wychodzę o 8.
-Będę o 7:30 ;)
-Nie musisz :) A tak poza tym to kolorowych snów księżniczko :*
-Nawzajem wąsaty :D :*
-Ej ej ej hamuj się młoda damo ;)
-Tak jest kapitanie, jutro zabiorę cię w pewne fajne miejsce. Dobranoc mistrzu :*
-Kocham cię księżniczko <3
-<33333
Z uśmiechem odłożyłem telefon na stolik i po kilku minutach zasnąłem.
niedziela, 1 listopada 2015
Rozdział 21
Cześć! :)
Na początku chcę was przeprosić, że tak dłuuugo musieliście czekać na nowy rozdział. Ja po prostu miałam duży zapiernicz i najzwyczajniej w świecie nie miałam czasu. Jeszcze raz was serdecznie przepraszam i mam nadzieję, że mi wybaczycie i nadal będziecie czytać i komentować. Od dzisiaj postaram się, żeby rozdziały były dodawane w każdy piątek :*
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dwa tygodnie później.
Perspektywa Marty:
Był już koniec października, dni stawały się coraz krótsze i chłodniejsze. Wstałam niechętnie z łóżka, mimo tego, że dzisiaj już piątek. Zarzuciłam na siebie szlafrok, i skierowałam się do kuchni. Tam zjadłam śniadanko, po czym pozmywałam i poszłam się ubrać. Widząc przez okno pochmurną pogodę postanowiłam ubrać się cieplej więc wybrałam ten zestaw. Gdy byłam już gotowa zobaczyłam że jest dopiero 7:45, a ja pracę zaczynam o 8:30. Postanowiłam wypić kawę. Gdy delektowałam się gorącym napojem, postanowiłam napisać do Pawła, gdyż przez te dwa tygodnie Andrzej i Paweł dali mi czas na wybór. Ja chyba już wiem kogo moje serce kocha, więc muszę ich o tym poinformować, lecz niestety dla jednego z nich ta informacja nie będzie przyjemna. Umówiłam się z Zatim o 15:30 w galerii. Patrząc na zegarek, założyłam buty i wyszłam do pracy.
Perspektywa Pawła:
Wstałem dzisiaj wyjątkowo wcześnie, bo już o 7:15. Zjadłem śniadanie i włączyłem telewizor, gdyż dzisiaj nie mieliśmy porannego treningu. Po około 15 min mój telefon zaczął dzwonić. Spojrzałem na wyświetlacz:Marta <3. Odebrałem i gdy skończyliśmy rozmowę, byłem bardzo ucieszony, ponieważ Marta ma mi coś ważnego do powiedzenia. Mam nadzieję, że podczas tych 2 tygodni bardzo mocno się zastanowiła, i jestem dobrej myśli, że to mnie wybrała. Pełen energii, ubrałem się i zacząłem sprzątać w domu. O 11:30 wyszedłem na popołudniowy trening. W szatni nie mogłem usiedzieć, gdyż nie mogłem się doczekać spotkania z Martą. Jednak zastanawiało mnie jedno dlaczego tylko ja jestem uśmiechnięty?
-Chłopaki trochę radości, dzisiaj piątek weekendu początek!! - zobaczyłem zdziwione miny kumpli
-No co wy tacy dzisiaj nie fajni?
-To tu nic nie wiesz? - spytał się Piechocki
-A co mam niby wiedzieć? Stało się coś?
-Oj stało, stało - powiedział ze smutną miną Karol
-Mówcie, kurwa chłopaki - spojrzałem błagającym wzrokiem na kolegów.
-Andrzej, zerwał mięsień w ręce, i to ten który miał przecięty wtedy kiedy chciał się zabić. - powiedział łamiącym się głosem Kłos.
-Co? Czyli,że...
-Tak, są bardzo małe szanse na powrót Andrzeja do gry - powiedział Facundo.
-Ja pierdole. Czemu mi wcześniej o tym nie powiedzieliście?
-Dobra Zati, chodź na trening - powiedział Mariusz i zniknął za drzwiami.
Po skończony treningu, który się trochę przedłużył była już 15:15. Nie miałem czasu wracać się przebrać więc od razu pojechałem do kawiarni po drodze kupując dla Marty drobny prezent. Będąc na miejscu z oddali zobaczyłem siedzącą dziewczynę.
-Cześć Marta- uśmiechnąłem się mile i pocałowałem ją w policzek
-Hej.
-No to co zamawiamy coś?
-Ja dziękuję. Poprosiłam cię o to spotkanie ponieważ przemyślałam to wszystko i już jestem pewna, kogo kocham.
-No to mów, bo już się niecierpliwię - powiedziałem z uśmiechem.
-Paweł, ja kocham tylko jedną osobę, a jest to Andrzej, przykro mi, ale przez te 2 tygodnie on mi ciągle siedział a w głowie i nie mogłam się doczekać kiedy go zobaczę. Ja nad tą decyzją myślałam dniami i nocami. Jesteś na prawdę wspaniałym facetem i mam nadzieję, że znajdziesz dziewczynę która będzie cię w 100% kochała, bo na prawdę na to zasługujesz.
-Rozumiem Marta, na prawdę rozumiem - spuściłem głowę w dół i chwilę się zacząłem nad tym wszystkim zastanawiać.
-To może ja już pójdę.
-Nie, poczekaj - zatrzymałem dziewczynę- możemy być przyjaciółmi? Ty jako jedyna zawsze mnie wysłuchałaś, pomagałaś...
-Oczywiście, że tak Zati! - Marta rzuciła mi się na szyję - cieszę się, że tak to przyjąłeś. - powiedziała z uśmiechem
-Mam coś jeszcze dla ciebie, i bardzo bym chciał żebyś to nosiła, to zawsze i w każdej sytuacji będzie ci przypominało, że masz mnie - powiedziałem z uśmiechem i wręczyłem prezent Marcie.
-O matko... jest piękny, jesteś wspaniały Paweł - Uśmiechnęła się do mnie i przytuliła mnie.
-Okej panno Nowak , to leć oznajmić dobrą nowinę Wronce. - uśmiechnąłem się szeroko
-Lecę, lecę panie Zatorski - pocałował mnie w policzek i wyszła z kawiarni, a ja wtedy przypomniałem sobie, że Andrzej na pewno jest załamany, no ale może Marta nie będzie zła, że jej nie powiedziałem.
Perspektywa Marty:
Szczęśliwa i radosna, szłam z naszyjnikiem od Pawła w stronę bloku, w którym mieszkał Andrzej. Nie mogłam doczekać się kiedy go zobaczę. Będąc pod odpowiednim budynkiem, wzięłam głęboki oddech i weszłam do klatki schodowej. Znajdując się pod drzwiami nr.8 czułam jak serce wali mi coraz mocniej. Nacisnęłam dzwonek i po paru minutach oczekiwania w drzwiach pojawił się Andrzej, wyglądał na smutnego? Przybitego?
-Marta? - spytał przecierając oczy
-Tak,mogę wejść?
-Jasne, wchodź. - powiedział z wymuszonym uśmiechem
Weszłam do środka i zobaczyłam mega wielki bałagan. Wszędzie walały się ubrania,które Wronka teraz zbierał. W kuchni było jeszcze gorzej, zauważyłam również porozrywana zdjęcia z meczów Andrzeja, a za kanapą dużą ilość pustych butelek po alkoholu. Złapałam Andrzeja za nadgarstek i spojrzałam na niego, w jego oczach widziałam cierpienie i smutek
-Andrzej, co się stało?
-Nic, to tylko bałagan - odpowiedział wymijająco
-Tak, na pewno, a ten alkohol?
-No bo mała imprezka była.
-A te porozrywane zdjęcia?
-Nie ważne - powiedział i wstał z kanapy.
Złapałam go za rękę i spojrzałam mu w oczy. Wrona usiadł i wbił wzrok w podłogę.
-3 dni temu, na treningu zerwałem mięsień w ręce i to ten który miałem przecięty, od razu pojechałem do szpitala, a tam powiedzieli mi, że tak zniszczony mięsień prawdopodobnie już nie będzie w pełni sprawny co w zawodzie siatkarza wyklucza mnie z dalszej gry. - powiedział załamanym głosem, a mnie totalnie zatkało - A tak w ogóle to po co tutaj przyszłaś?
-Ja już podjęłam decyzję.
-Okej, nie martw się zawszę będziemy przyjaciółmi, i pamiętaj masz być szczęśliwa z Pawłem.
-Co?? O czym ty gadasz? Ja wybrałam ciebie.
-J-jak to?
-Tak to - uśmiechnęłam się i pocałowałam zdezorientowanego Andrzeja.
-Teraz wierzysz Wronka?
-Kocham cię Marta najbardziej na świecie.
-Ja ciebie jeszcze bardziej. - powiedziałam i przytuliłam się do siatkarza.
-Wiesz co Andrzej, idź zrób coś do jedzenia, a ja ogarnę ten syf.
Gdy Andrzej poszedł do kuchni, ja zaczęłam składać ubrania i zbierać porozrzucane zdjęcia , gdy nagle usłyszałam krzyk - JA PIERDOLE!-
Szybko wbiegłam do kuchni i zobaczyłam, że Wrona trzyma się za nadgarstek i zaciska zęby z bólu.
-Co się stało?
-Pierdolony nadgarstek! Zadzwoń na pogotowie okej?
Jak najszybciej wezwałam karetkę, która już po 10 minutach była na miejscu. Andrzeja szybko zabrali, a ja wzięłam jego kluczyki i ruszyłam w kierunku szpitala.
Na początku chcę was przeprosić, że tak dłuuugo musieliście czekać na nowy rozdział. Ja po prostu miałam duży zapiernicz i najzwyczajniej w świecie nie miałam czasu. Jeszcze raz was serdecznie przepraszam i mam nadzieję, że mi wybaczycie i nadal będziecie czytać i komentować. Od dzisiaj postaram się, żeby rozdziały były dodawane w każdy piątek :*
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dwa tygodnie później.
Perspektywa Marty:
Był już koniec października, dni stawały się coraz krótsze i chłodniejsze. Wstałam niechętnie z łóżka, mimo tego, że dzisiaj już piątek. Zarzuciłam na siebie szlafrok, i skierowałam się do kuchni. Tam zjadłam śniadanko, po czym pozmywałam i poszłam się ubrać. Widząc przez okno pochmurną pogodę postanowiłam ubrać się cieplej więc wybrałam ten zestaw. Gdy byłam już gotowa zobaczyłam że jest dopiero 7:45, a ja pracę zaczynam o 8:30. Postanowiłam wypić kawę. Gdy delektowałam się gorącym napojem, postanowiłam napisać do Pawła, gdyż przez te dwa tygodnie Andrzej i Paweł dali mi czas na wybór. Ja chyba już wiem kogo moje serce kocha, więc muszę ich o tym poinformować, lecz niestety dla jednego z nich ta informacja nie będzie przyjemna. Umówiłam się z Zatim o 15:30 w galerii. Patrząc na zegarek, założyłam buty i wyszłam do pracy.
Perspektywa Pawła:
Wstałem dzisiaj wyjątkowo wcześnie, bo już o 7:15. Zjadłem śniadanie i włączyłem telewizor, gdyż dzisiaj nie mieliśmy porannego treningu. Po około 15 min mój telefon zaczął dzwonić. Spojrzałem na wyświetlacz:Marta <3. Odebrałem i gdy skończyliśmy rozmowę, byłem bardzo ucieszony, ponieważ Marta ma mi coś ważnego do powiedzenia. Mam nadzieję, że podczas tych 2 tygodni bardzo mocno się zastanowiła, i jestem dobrej myśli, że to mnie wybrała. Pełen energii, ubrałem się i zacząłem sprzątać w domu. O 11:30 wyszedłem na popołudniowy trening. W szatni nie mogłem usiedzieć, gdyż nie mogłem się doczekać spotkania z Martą. Jednak zastanawiało mnie jedno dlaczego tylko ja jestem uśmiechnięty?
-Chłopaki trochę radości, dzisiaj piątek weekendu początek!! - zobaczyłem zdziwione miny kumpli
-No co wy tacy dzisiaj nie fajni?
-To tu nic nie wiesz? - spytał się Piechocki
-A co mam niby wiedzieć? Stało się coś?
-Oj stało, stało - powiedział ze smutną miną Karol
-Mówcie, kurwa chłopaki - spojrzałem błagającym wzrokiem na kolegów.
-Andrzej, zerwał mięsień w ręce, i to ten który miał przecięty wtedy kiedy chciał się zabić. - powiedział łamiącym się głosem Kłos.
-Co? Czyli,że...
-Tak, są bardzo małe szanse na powrót Andrzeja do gry - powiedział Facundo.
-Ja pierdole. Czemu mi wcześniej o tym nie powiedzieliście?
-Dobra Zati, chodź na trening - powiedział Mariusz i zniknął za drzwiami.
Po skończony treningu, który się trochę przedłużył była już 15:15. Nie miałem czasu wracać się przebrać więc od razu pojechałem do kawiarni po drodze kupując dla Marty drobny prezent. Będąc na miejscu z oddali zobaczyłem siedzącą dziewczynę.
-Cześć Marta- uśmiechnąłem się mile i pocałowałem ją w policzek
-Hej.
-No to co zamawiamy coś?
-Ja dziękuję. Poprosiłam cię o to spotkanie ponieważ przemyślałam to wszystko i już jestem pewna, kogo kocham.
-No to mów, bo już się niecierpliwię - powiedziałem z uśmiechem.
-Paweł, ja kocham tylko jedną osobę, a jest to Andrzej, przykro mi, ale przez te 2 tygodnie on mi ciągle siedział a w głowie i nie mogłam się doczekać kiedy go zobaczę. Ja nad tą decyzją myślałam dniami i nocami. Jesteś na prawdę wspaniałym facetem i mam nadzieję, że znajdziesz dziewczynę która będzie cię w 100% kochała, bo na prawdę na to zasługujesz.
-Rozumiem Marta, na prawdę rozumiem - spuściłem głowę w dół i chwilę się zacząłem nad tym wszystkim zastanawiać.
-To może ja już pójdę.
-Nie, poczekaj - zatrzymałem dziewczynę- możemy być przyjaciółmi? Ty jako jedyna zawsze mnie wysłuchałaś, pomagałaś...
-Oczywiście, że tak Zati! - Marta rzuciła mi się na szyję - cieszę się, że tak to przyjąłeś. - powiedziała z uśmiechem
-Mam coś jeszcze dla ciebie, i bardzo bym chciał żebyś to nosiła, to zawsze i w każdej sytuacji będzie ci przypominało, że masz mnie - powiedziałem z uśmiechem i wręczyłem prezent Marcie.
-O matko... jest piękny, jesteś wspaniały Paweł - Uśmiechnęła się do mnie i przytuliła mnie.
-Okej panno Nowak , to leć oznajmić dobrą nowinę Wronce. - uśmiechnąłem się szeroko
-Lecę, lecę panie Zatorski - pocałował mnie w policzek i wyszła z kawiarni, a ja wtedy przypomniałem sobie, że Andrzej na pewno jest załamany, no ale może Marta nie będzie zła, że jej nie powiedziałem.
Perspektywa Marty:
Szczęśliwa i radosna, szłam z naszyjnikiem od Pawła w stronę bloku, w którym mieszkał Andrzej. Nie mogłam doczekać się kiedy go zobaczę. Będąc pod odpowiednim budynkiem, wzięłam głęboki oddech i weszłam do klatki schodowej. Znajdując się pod drzwiami nr.8 czułam jak serce wali mi coraz mocniej. Nacisnęłam dzwonek i po paru minutach oczekiwania w drzwiach pojawił się Andrzej, wyglądał na smutnego? Przybitego?
-Marta? - spytał przecierając oczy
-Tak,mogę wejść?
-Jasne, wchodź. - powiedział z wymuszonym uśmiechem
Weszłam do środka i zobaczyłam mega wielki bałagan. Wszędzie walały się ubrania,które Wronka teraz zbierał. W kuchni było jeszcze gorzej, zauważyłam również porozrywana zdjęcia z meczów Andrzeja, a za kanapą dużą ilość pustych butelek po alkoholu. Złapałam Andrzeja za nadgarstek i spojrzałam na niego, w jego oczach widziałam cierpienie i smutek
-Andrzej, co się stało?
-Nic, to tylko bałagan - odpowiedział wymijająco
-Tak, na pewno, a ten alkohol?
-No bo mała imprezka była.
-A te porozrywane zdjęcia?
-Nie ważne - powiedział i wstał z kanapy.
Złapałam go za rękę i spojrzałam mu w oczy. Wrona usiadł i wbił wzrok w podłogę.
-3 dni temu, na treningu zerwałem mięsień w ręce i to ten który miałem przecięty, od razu pojechałem do szpitala, a tam powiedzieli mi, że tak zniszczony mięsień prawdopodobnie już nie będzie w pełni sprawny co w zawodzie siatkarza wyklucza mnie z dalszej gry. - powiedział załamanym głosem, a mnie totalnie zatkało - A tak w ogóle to po co tutaj przyszłaś?
-Ja już podjęłam decyzję.
-Okej, nie martw się zawszę będziemy przyjaciółmi, i pamiętaj masz być szczęśliwa z Pawłem.
-Co?? O czym ty gadasz? Ja wybrałam ciebie.
-J-jak to?
-Tak to - uśmiechnęłam się i pocałowałam zdezorientowanego Andrzeja.
-Teraz wierzysz Wronka?
-Kocham cię Marta najbardziej na świecie.
-Ja ciebie jeszcze bardziej. - powiedziałam i przytuliłam się do siatkarza.
-Wiesz co Andrzej, idź zrób coś do jedzenia, a ja ogarnę ten syf.
Gdy Andrzej poszedł do kuchni, ja zaczęłam składać ubrania i zbierać porozrzucane zdjęcia , gdy nagle usłyszałam krzyk - JA PIERDOLE!-
Szybko wbiegłam do kuchni i zobaczyłam, że Wrona trzyma się za nadgarstek i zaciska zęby z bólu.
-Co się stało?
-Pierdolony nadgarstek! Zadzwoń na pogotowie okej?
Jak najszybciej wezwałam karetkę, która już po 10 minutach była na miejscu. Andrzeja szybko zabrali, a ja wzięłam jego kluczyki i ruszyłam w kierunku szpitala.
czwartek, 15 października 2015
Rozdział 20
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Perspektywa Marty:
Wbiegłam do domu i usiadłam na kanapie. Spojrzałam na zegarek - 17:25. Nie było zbyt późno więc napisałam do Oli:
-Hej kochana :* Masz teraz czas?
-Cześć Martuś, tak mam a coś się stało?
-No powiedzmy, to co za 30 min kawiarnia, na Świętokrzyskiej?
-Okej.
Musze kogoś się poradzić, bo sama nie wiem co dalej robić. Ogarnęłam szybko makijaż, przebrałam się, zamknęłam mieszkanie i ruszyłam w stronę samochodu. Gdy dotarłam do kawiarni, Ola już na mnie czekała.
-Cześć - przywitałam się z przyjaciółką całusem
-Siadaj i opowiadaj wszystko.
Opowiedziała Oli wszystko od początku, o kłamstwie Karola, i o dzisiejszych wydarzeniach.
-Nie wierzę, już ja Karolowi dam popalić.
-Ola, nie proszę cię, ja i Andrzej sami chcemy to załatwić.
-No skoro tak to okej, a co do tych pocałunków to nie wiem co ci poradzić.
-Słuchaj ja mam taki mętlik w głowie, nadal coś czuję do Andrzeja, ale zdążyłam też coś poczuć do Pawła.
-Powinnaś się zastanowić którego tak na prawdę kochasz, i porozmawiać z nimi.
-Ja to wiem, tylko nie chce żadnego z nich zranić.
-Na kim ci bardziej zależy?
-Nie wiem...
-Kochana, porozmawiaj z nimi i wszystko stanie się prostsze.
-Dobra, ale najpierw muszę załatwić sprawę z Karolem.
-To wiesz co ja mam pomysł. Przyjdźcie dzisiaj z Wronką do nas.
-Genialny plan. Wiesz cieszę się, że mam taką przyjaciółkę.
-Ja też, to o 20?
-Mi pasuje.
-To weź zawiadom Andrzeja o tym planie, a ja uciekam zrobić jakąś kolacje dla was. Do zobaczenia.
Pożegnałam się z przyjaciółką i gdy tylko wyszła wysłałam SMSa do Andrzeja:
-Dzisiaj pogadamy sobie z Kłosem, także o 20 u niego w domu :)
-O a cóż to za plan szykujesz?
-Nie ja tylko Olka.
-No dobra, to wpadnę po ciebie, bądź gotowa ;)
-Nie musisz.
-Ale chce i bez dyskusji.
Nic już nie odpisałam tylko wyszłam z kawiarni i udałam się do swojego samochodu.
Perspektywa Andrzeja:
Olka to ma jednak głowę. Dobrze, że takie coś wymyśliła, przyjadę po Martę i porozmawiam z nią na poważnie, i obiecuję że teraz już niczego nie spieprzę, na reszcie będę miał ukochaną osobę przy swoim boku. Dzisiejszy pocałunek uświadomił mi, że bardzo mi jej brakowało, a moje serce szaleje za nią coraz mocniej.
Siedziałem w kuchni pijąc kawę i rozmyślając, gdy nagle dostałem SMSa od Oli:
-Pogadaj dzisiaj z nią i nie spieprz tego, bo na ten plan wpadłam w 1 sekundzie.
-Jesteś genialna. :***
-Idź się odstrój elegancko, bo już 18:45.
-Już pędzę.
Odłożyłem telefon na stolik i poszedłem szukać odpowiednich rzeczy. Po 10 min poszukiwań, znalazłem odpowiedni strój. Wsiadłem do auta , po drodze kupując bukiet kwiatów oraz drobne słodkości, ruszyłem w kierunku mieszkania Marty.
Perspektywa Marty:
Już o godzinie, 19 ubrałam się, uczesałam i zrobiłam makijaż. Nie mogłam się już doczekać, kiedy przyjedzie Andrzej, tak bardzo chce go znowu zobaczyć, po tym pocałunku, moje uczucia, które były na samym dnie mojego serca powróciły i to ze zdwojoną siłą. Nie jestem tego pewna, ale chyba go kocham, ale Paweł też wiele dla mnie znaczy, co będzie jak wybiorę źle? Co się wtedy stanie, gdy wybiorę kogoś kogo nie kocham, a powrotu nie będzie? Moje rozmyślanie przerwał dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się Andrzej:
-Witam. Przesyłka specjalna - powiedział i wręczył mi kwiaty i czekoladki
-Cześć - powiedziałam z uśmiechem
-Pięknie wyglądasz - powiedział i puścił mi oczko
-Ty również - uśmiechnęłam się - A w ogóle to co tak wcześnie jeszcze 20 minut mamy.
-Bo wiesz - oparł się o parapet - ja chciałbym z tobą porozmawiać.
-No to mów.
-Na początku chciałbym cię przeprosić za ten pocałunek.
-Żałujesz? - wtrąciłam się
-Nie, gdyby miał się cofnąć czas to znowu bym cie pocałował. Marta posłuchaj mnie, wiesz już całą prawdę o zajściach sprzed 5 lat, ale nie wiesz jednego?
-Czego niby?
-Tego, że ja cię nigdy nawet na moment nie przestałem kochać.
-Andrzej...
-Zrozum, że zawsze będą o ciebie walczył i nigdy się nie poddam. Mam tylko do ciebie jedno pytanie. Czy ty mnie też kochasz?
-Ja...ja mam kompletny mętlik w głowie, gdy po 5 latach znowu się pojawiłeś w moim życiu, wiedziałam że kocham cię, to czekanie w szpitalu aż się wybudzisz uświadomiło mi, że kocham cię nad życie. Ale potem gdy Karol mi powiedziała, że nie chcesz mnie znać, ja zrezygnowałam i moja znajomość z Pawłem stała się bliższa i poczułam coś do niego, a gdy mnie dzisiaj pocałowałeś to moje serce się roztopiło całkowicie, tylko, że później Paweł również mnie pocałował i teraz po prostu nie wiem kogo kocham. Bo do was oby dwóch coś czuję. - powiedziałam i usiadłam ze łzami w oczach na kanapie.
-Spokojnie, to twoje uczucia i wiem, że wybierzesz mądrze, nawet gdybyś wybrała Pawła to zawsze będziesz mogła na mnie liczyć.
-Ale Andrzej, ja nie wybrałam Pawła, na razie nikogo nie wybrałam.
-Ciii, nie płacz, dam ci tyle czasu ile potrzebujesz - powiedział Andrzej i przytulił mnie.
-Cieszę się, że cię mam - powiedziałam i mocniej go przytuliłam
-Dobra Martuś, idź popraw makijaż i idziemy
Tak jak powiedziała Wronka, tak też zrobiłam i po 15 minutach spacerku, byliśmy pod drzwiami mieszkania Kłosa
Gdy zadzwoniliśmy dzwonkiem, otworzyła nam Karol któremu wesoła mina opadła.
-Cześć Karolku - powiedziałam i weszła do środka ciągnąc za rękę Andrzeja
-I co nic nie powiesz przyjacielu? - Wronka spojrzał na niego złowrogo.
-Ja... Ola!! Gościmy mamy. - krzyknął
-Wiem - Dziewczyna wyszła z pokoju - sama ich tutaj zaprosiłam, a teraz ja i oni czekamy na wyjaśnienia.
-Co... Cholera. No dobra zrobiłem źle i co z tego?
-Kurwa Karollo, i ja i Marta przez to cierpieliśmy bo ona myślała, że ja nie chce z nią gadać, a ja myślałem że to ona nie chce ze mną.
-Bardzo się na tobie zawiedliśmy Karol - wtrąciłam się Andrzejowi.
-Ja tym bardziej kochanie.... - powiedziała zawiedziona Ola.
-Przepraszam was, nie myślałem, chciałem żeby było jak najlepiej dla Andrzeja i po prostu się pomyliłem. Co innego mogę zrobić, przepraszam was stokrotnie
-Byłeś moim najlepszym kumplem od zawsze, więc ja ci wybaczam.
-Ja również, ale ja chce oficjalnych przeprosin... - nie zdążyłam dokończyć bo Andrzej się wtrącił
-Na Facebooku - powiedział z wielkim uśmiechem Wrona
-Noo dobraa, ale mój fejm na pewno przez was spadnie.
Wszyscy razem się zaczęliśmy śmiać
-No to co drodzy państwo zapraszam na kolacje - powiedziała Ola
Skuszeni pysznymi zapachami zostaliśmy, i reszta wieczoru zleciała nam w śmiechu i radości.
Perspektywa Marty:
Wbiegłam do domu i usiadłam na kanapie. Spojrzałam na zegarek - 17:25. Nie było zbyt późno więc napisałam do Oli:
-Hej kochana :* Masz teraz czas?
-Cześć Martuś, tak mam a coś się stało?
-No powiedzmy, to co za 30 min kawiarnia, na Świętokrzyskiej?
-Okej.
Musze kogoś się poradzić, bo sama nie wiem co dalej robić. Ogarnęłam szybko makijaż, przebrałam się, zamknęłam mieszkanie i ruszyłam w stronę samochodu. Gdy dotarłam do kawiarni, Ola już na mnie czekała.
-Cześć - przywitałam się z przyjaciółką całusem
-Siadaj i opowiadaj wszystko.
Opowiedziała Oli wszystko od początku, o kłamstwie Karola, i o dzisiejszych wydarzeniach.
-Nie wierzę, już ja Karolowi dam popalić.
-Ola, nie proszę cię, ja i Andrzej sami chcemy to załatwić.
-No skoro tak to okej, a co do tych pocałunków to nie wiem co ci poradzić.
-Słuchaj ja mam taki mętlik w głowie, nadal coś czuję do Andrzeja, ale zdążyłam też coś poczuć do Pawła.
-Powinnaś się zastanowić którego tak na prawdę kochasz, i porozmawiać z nimi.
-Ja to wiem, tylko nie chce żadnego z nich zranić.
-Na kim ci bardziej zależy?
-Nie wiem...
-Kochana, porozmawiaj z nimi i wszystko stanie się prostsze.
-Dobra, ale najpierw muszę załatwić sprawę z Karolem.
-To wiesz co ja mam pomysł. Przyjdźcie dzisiaj z Wronką do nas.
-Genialny plan. Wiesz cieszę się, że mam taką przyjaciółkę.
-Ja też, to o 20?
-Mi pasuje.
-To weź zawiadom Andrzeja o tym planie, a ja uciekam zrobić jakąś kolacje dla was. Do zobaczenia.
Pożegnałam się z przyjaciółką i gdy tylko wyszła wysłałam SMSa do Andrzeja:
-Dzisiaj pogadamy sobie z Kłosem, także o 20 u niego w domu :)
-O a cóż to za plan szykujesz?
-Nie ja tylko Olka.
-No dobra, to wpadnę po ciebie, bądź gotowa ;)
-Nie musisz.
-Ale chce i bez dyskusji.
Nic już nie odpisałam tylko wyszłam z kawiarni i udałam się do swojego samochodu.
Perspektywa Andrzeja:
Olka to ma jednak głowę. Dobrze, że takie coś wymyśliła, przyjadę po Martę i porozmawiam z nią na poważnie, i obiecuję że teraz już niczego nie spieprzę, na reszcie będę miał ukochaną osobę przy swoim boku. Dzisiejszy pocałunek uświadomił mi, że bardzo mi jej brakowało, a moje serce szaleje za nią coraz mocniej.
Siedziałem w kuchni pijąc kawę i rozmyślając, gdy nagle dostałem SMSa od Oli:
-Pogadaj dzisiaj z nią i nie spieprz tego, bo na ten plan wpadłam w 1 sekundzie.
-Jesteś genialna. :***
-Idź się odstrój elegancko, bo już 18:45.
-Już pędzę.
Odłożyłem telefon na stolik i poszedłem szukać odpowiednich rzeczy. Po 10 min poszukiwań, znalazłem odpowiedni strój. Wsiadłem do auta , po drodze kupując bukiet kwiatów oraz drobne słodkości, ruszyłem w kierunku mieszkania Marty.
Perspektywa Marty:
Już o godzinie, 19 ubrałam się, uczesałam i zrobiłam makijaż. Nie mogłam się już doczekać, kiedy przyjedzie Andrzej, tak bardzo chce go znowu zobaczyć, po tym pocałunku, moje uczucia, które były na samym dnie mojego serca powróciły i to ze zdwojoną siłą. Nie jestem tego pewna, ale chyba go kocham, ale Paweł też wiele dla mnie znaczy, co będzie jak wybiorę źle? Co się wtedy stanie, gdy wybiorę kogoś kogo nie kocham, a powrotu nie będzie? Moje rozmyślanie przerwał dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się Andrzej:
-Witam. Przesyłka specjalna - powiedział i wręczył mi kwiaty i czekoladki
-Cześć - powiedziałam z uśmiechem
-Pięknie wyglądasz - powiedział i puścił mi oczko
-Ty również - uśmiechnęłam się - A w ogóle to co tak wcześnie jeszcze 20 minut mamy.
-Bo wiesz - oparł się o parapet - ja chciałbym z tobą porozmawiać.
-No to mów.
-Na początku chciałbym cię przeprosić za ten pocałunek.
-Żałujesz? - wtrąciłam się
-Nie, gdyby miał się cofnąć czas to znowu bym cie pocałował. Marta posłuchaj mnie, wiesz już całą prawdę o zajściach sprzed 5 lat, ale nie wiesz jednego?
-Czego niby?
-Tego, że ja cię nigdy nawet na moment nie przestałem kochać.
-Andrzej...
-Zrozum, że zawsze będą o ciebie walczył i nigdy się nie poddam. Mam tylko do ciebie jedno pytanie. Czy ty mnie też kochasz?
-Ja...ja mam kompletny mętlik w głowie, gdy po 5 latach znowu się pojawiłeś w moim życiu, wiedziałam że kocham cię, to czekanie w szpitalu aż się wybudzisz uświadomiło mi, że kocham cię nad życie. Ale potem gdy Karol mi powiedziała, że nie chcesz mnie znać, ja zrezygnowałam i moja znajomość z Pawłem stała się bliższa i poczułam coś do niego, a gdy mnie dzisiaj pocałowałeś to moje serce się roztopiło całkowicie, tylko, że później Paweł również mnie pocałował i teraz po prostu nie wiem kogo kocham. Bo do was oby dwóch coś czuję. - powiedziałam i usiadłam ze łzami w oczach na kanapie.
-Spokojnie, to twoje uczucia i wiem, że wybierzesz mądrze, nawet gdybyś wybrała Pawła to zawsze będziesz mogła na mnie liczyć.
-Ale Andrzej, ja nie wybrałam Pawła, na razie nikogo nie wybrałam.
-Ciii, nie płacz, dam ci tyle czasu ile potrzebujesz - powiedział Andrzej i przytulił mnie.
-Cieszę się, że cię mam - powiedziałam i mocniej go przytuliłam
-Dobra Martuś, idź popraw makijaż i idziemy
Tak jak powiedziała Wronka, tak też zrobiłam i po 15 minutach spacerku, byliśmy pod drzwiami mieszkania Kłosa
Gdy zadzwoniliśmy dzwonkiem, otworzyła nam Karol któremu wesoła mina opadła.
-Cześć Karolku - powiedziałam i weszła do środka ciągnąc za rękę Andrzeja
-I co nic nie powiesz przyjacielu? - Wronka spojrzał na niego złowrogo.
-Ja... Ola!! Gościmy mamy. - krzyknął
-Wiem - Dziewczyna wyszła z pokoju - sama ich tutaj zaprosiłam, a teraz ja i oni czekamy na wyjaśnienia.
-Co... Cholera. No dobra zrobiłem źle i co z tego?
-Kurwa Karollo, i ja i Marta przez to cierpieliśmy bo ona myślała, że ja nie chce z nią gadać, a ja myślałem że to ona nie chce ze mną.
-Bardzo się na tobie zawiedliśmy Karol - wtrąciłam się Andrzejowi.
-Ja tym bardziej kochanie.... - powiedziała zawiedziona Ola.
-Przepraszam was, nie myślałem, chciałem żeby było jak najlepiej dla Andrzeja i po prostu się pomyliłem. Co innego mogę zrobić, przepraszam was stokrotnie
-Byłeś moim najlepszym kumplem od zawsze, więc ja ci wybaczam.
-Ja również, ale ja chce oficjalnych przeprosin... - nie zdążyłam dokończyć bo Andrzej się wtrącił
-Na Facebooku - powiedział z wielkim uśmiechem Wrona
-Noo dobraa, ale mój fejm na pewno przez was spadnie.
Wszyscy razem się zaczęliśmy śmiać
-No to co drodzy państwo zapraszam na kolacje - powiedziała Ola
Skuszeni pysznymi zapachami zostaliśmy, i reszta wieczoru zleciała nam w śmiechu i radości.
czwartek, 8 października 2015
Rozdział 19
CZYTASZ!-KOMENTUJESZ!-MOTYWUJESZ!
2 tygodnie później
Perspektywa Marty:
Od kłótni z Karolem, minęły już dwa tygodnie, wiele się przez ten czas zmieniło. Wyjaśniłam wszystko Pawłowi, zyskałam pracę oraz zaprzyjaźniłam się z rodziną Winiarskich. Kłos nie chce ze mną rozmawiać, a Andrzej... nawet nie wiem co u niego słychać, gdzie jest, czy chodzi na rehabilitacje. Dostałam tylko SMSa od Karola, że Andrzej nie chce się ze mną kontaktować. Bardzo to wszystko mnie dziwi, bo nie tak dawno chciał zacząć wszystko od początku, a teraz nie chce mnie znać? No trudno nie będę sobie tym głowy zawracała. Dzisiaj pracę zaczynałam o 9:30 więc na spokojnie zjadłam śniadanie i napisałam do Pawła:
-Wstawaj śpiochu ;)
-Ej! Wcale nie śpię, szykuję się na trening.
-Na pewno... :D Pewnie leżysz na łóżku z ledwo otwartymi oczami.
-Noo może ;) A co panna Nowak robi dzisiaj po południu?
-Pracuję do 15:30.
-No to idealnie :) Bo ja kończę popołudniową siłownie o 16. To może jakaś kawka?
-Z przyjemnością panie Zatorski ;)
-No do zobaczenia ;*
Uśmiechnęłam się do telefonu, i poszłam do sypialni wybrać odpowiedni strój. Po 15 min. byłam gotowa do wyjścia. Spojrzała na ekran telefonu i miała jedną wiadomość od Pawła:
-Miłego dnia w pracy. ;* Ps. Przez tą poranną wymianę zdań cały dzień będę myślał o tobie ;)
Nic nie odpisałam tylko schowałam telefon do torebki i wyszłam z mieszkania.
Perspektywa Andrzeja:
Od dwóch tygodni Marta nawet się nie odezwała, Karol powiedział mi, że związała się z Pawłem. Nie wierzę w to wszystko, przecież zależało jej na mnie bo lekarz mi powiedział, że przez cały czas była w szpitalu, ale Karol by mnie nie oszukał. Ufam mu bezgranicznie, w końcu jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. On i Ola bardzo mnie wspierają, i jestem im za to ogromnie wdzięczny. Z moją ręką już coraz lepiej, i niedługo będę mógł już ćwiczyć razem ze skrzatami, bo na razie siedzę i ich dopinguje podczas treningu. Dzisiaj wstałem o 9 bo dopiero o 15 mam rehabilitacje na siłowni. Zjadłem 3 kanapki i poszedłem dalej spać. Przebudziłem się o 12:45, wziąłem prysznic i włączyłem laptopa. Nie mogąc się powstrzymać wszedłem na instagrama Marty. Na każdym zdjęciu była taka szczęśliwa, nawet na tym dzisiejszym z opisem " Nienawidzę pracować" Ona nawet nie wie jak ja ją mocno kocham, i mam nadzieję, że z Pawłem będzie szczęśliwa. Kończąc swoje rozmyślania poszedłem się ubrać i skierowałem się do swojego samochodu.
Perspektywa Karola:
Dwa tygodnie, tyle właśnie minęło. Na reszcie mogę powiedzieć, że wszystko jest ok: Andrzej całkowicie powrócił do żywych i jest znowu tym samym Wronką, z Olą byliśmy na Mazurach i wypoczęliśmy. No może tylko jedna rzecz nie jest git, Marta. Mam ogromne wyrzuty sumienia, może nie powinienem tak okłamywać Andrzeja? Widzę, że jak zawsze jest u nas i patrzy na mnie i Olkę to ma żal i rozpacz w oczach. Po tych wszystkich zdarzeniach on się trochę zmienił, nadal jest wesoły i radosny, ale po jego oczach widać, że to tylko udawanie. Serce mi podpowiada, że bardzo źle zrobiłem ,ale rozum mówi inaczej. No cóż coś się stało to się nie odstanie. Na pewno wszystko będzie dobrze.
Perspektyw Marty:
Czas w pracy strasznie szybko mi zleciał. Nim się obejrzałam była już 15:30. Wyszłam z biura i poszłam do domu się przebrać, gdyż za pół godziny mam czekać na Pawła przed halą. Wchodząc do domu, od razu pobiegłam do szafy. Wybrałam ubrania i zrobiłam lekki makijaż i widząc godzinę 15:50, wyszłam z domu. Do hali miałam blisko więc się za bardzo nie spieszyłam, po ok.5 min, byłam na miejscu. Usiadłam na murku i wysłałam SMSa do Zatiego:
-Długo mam czekać zimno mi! :D
-Idę wziąć prysznic i się przebrać, za 5 min będę. Spokojnie wszystko ci wynagrodzę ;)
-No mam nadzieję ;*
Tak jak powiedział Paweł tak i zrobił, dokładnie po 5 minutach pojawił się zdyszany przy mnie.
-No to jestem. - wyszczerzył się i pocałował mnie w policzek
-Widzę - zeskoczyłam z murku i chciałam się odwrócić, jednak na kogoś wpadłam.
-O przepraszam.
-Nic się nie stało. - spojrzałam na odchodzącego mężczyznę - Andrzej? Andrzej poczekaj!
-Co jest Marta?
-Przepraszam cię, zaraz wrócę. - powiedziałam do Pawła i pobiegłam za Andrzejem
-Andrzej! Stój!
-Po co? - powiedział nie patrząc się w moją stronę
-Możemy porozmawiać? Proszę spójrz na mnie.
-A mamy o czym? - skierował swój smutny wzrok na mnie
-A nie mamy? Bo mi się wydaję , że tak.
-Przecież cały czas rozmawiamy. - powiedział spokojnym głosem Wrona unikając patrzenia w moje oczy
-To powiedz mi dlaczego nie odzywałeś się?
-Ja? Chyba raczej ty się nie odzywałaś, wolałaś uciec przed tym wszystkim do Pawła.
-Nigdzie nie uciekłam!
-Jakoś w szpitalu cię nie widziałem.
-Siedziałam cały czas!
-To dlaczego poszłaś jak się wybudziłem?
-Poszłam? Zostałam bezczelnie wyrzucona! Mówiłeś przecież, że nie chcesz mnie znać!
-Ciekawe kiedy?
-Dzień po swoim wybudzeniu, Karol tak do mnie napisał.
-Nic takiego nie mówiłem! Czekaj, jak to Karol?
-No normalnie, najpierw wywalił mnie ze szpitala a później do mnie napisał, że nie chcesz mieć ze mną do czynienia już nigdy więcej.
-Słuchaj, ja nigdy tak nie powiedziałam.
-Nie wieżę ci.
-Za bardzo cię kocham, żeby powiedzieć takie coś, a Karol kłamał i całkowicie mnie zawiódł.
-Uwierz, że mnie też, ale może on miał rację, że ty tylko trzymasz się tej myśli że mnie kochasz a tak na prawdę to tylko fikcja która niszczy twoją psychikę.
-Marta, ja jestem w stu procentach pewien swoich uczuć. Kocham cię z każdym dniem coraz bardziej, nie mogę o tobie zapomnieć. Mam twoje zdjęcie w domu i wieczorem ciągle na nie patrzę i tylko to mnie utrzymuje przy życiu. - powiedział siatkarz patrząc mi prosto w oczy.
-Andrzej, ja.. ja nie wiem co powiedzieć.
-Nie musisz nic mówić - Chłopak podszedł do mnie bliżej i pocałował mnie.
-Przepraszam... - spojrzałam w jego niebieskie tęczówki które biły blaskiem szczęścia i miłości. Odwróciłam się i poszłam w stronę hali i Pawła.
-Zadzwonię do ciebie jutro!! - krzyknął do mnie Wrona, a ja odwróciłam się i delikatnie się uśmiechnęłam.
Będąc pod halą podeszłam do Pawła:
-Przepraszam, że tak długo, mogę ci coś powiedzieć? - chciałam wygadać się komuś o pocałunku z Andrzejem i wybrałam właśnie Pawła.
-Najpierw ja. Marta posłuchaj mnie, od samego początku bardzo mi się spodobałaś, byłem w tobie zakochany i zauroczony,ale teraz po tych 2 tygodniach jednego jestem pewien że cię kocham. Kocham cie tak jak nikogo innego. - libero podszedł do mnie i po prostu mnie pocałował, a ja nie widząc co robić odepchnęłam go i pobiegłam przed siebie krzycząc jedynie przepraszam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka! Hej!
Na początku przepraszam , że tak długo nie było rozdziału ale wiecie szkoła, obowiązki itd. Mam nadzieje, że będziecie czytać i komentować dalej. Teraz postaram się dodawać rozdziały regularnie. Jak widzicie, akcja się rozwija w szybkim tempie, ale spokojnie do końca tej zagmatwanej historii jeszcze daleko. Także czytajcie i komentujcie. No to koniec mojego przemówienia. Cześć i czołem!
Pozdroo ;**
2 tygodnie później
Perspektywa Marty:
Od kłótni z Karolem, minęły już dwa tygodnie, wiele się przez ten czas zmieniło. Wyjaśniłam wszystko Pawłowi, zyskałam pracę oraz zaprzyjaźniłam się z rodziną Winiarskich. Kłos nie chce ze mną rozmawiać, a Andrzej... nawet nie wiem co u niego słychać, gdzie jest, czy chodzi na rehabilitacje. Dostałam tylko SMSa od Karola, że Andrzej nie chce się ze mną kontaktować. Bardzo to wszystko mnie dziwi, bo nie tak dawno chciał zacząć wszystko od początku, a teraz nie chce mnie znać? No trudno nie będę sobie tym głowy zawracała. Dzisiaj pracę zaczynałam o 9:30 więc na spokojnie zjadłam śniadanie i napisałam do Pawła:
-Wstawaj śpiochu ;)
-Ej! Wcale nie śpię, szykuję się na trening.
-Na pewno... :D Pewnie leżysz na łóżku z ledwo otwartymi oczami.
-Noo może ;) A co panna Nowak robi dzisiaj po południu?
-Pracuję do 15:30.
-No to idealnie :) Bo ja kończę popołudniową siłownie o 16. To może jakaś kawka?
-Z przyjemnością panie Zatorski ;)
-No do zobaczenia ;*
Uśmiechnęłam się do telefonu, i poszłam do sypialni wybrać odpowiedni strój. Po 15 min. byłam gotowa do wyjścia. Spojrzała na ekran telefonu i miała jedną wiadomość od Pawła:
-Miłego dnia w pracy. ;* Ps. Przez tą poranną wymianę zdań cały dzień będę myślał o tobie ;)
Nic nie odpisałam tylko schowałam telefon do torebki i wyszłam z mieszkania.
Perspektywa Andrzeja:
Od dwóch tygodni Marta nawet się nie odezwała, Karol powiedział mi, że związała się z Pawłem. Nie wierzę w to wszystko, przecież zależało jej na mnie bo lekarz mi powiedział, że przez cały czas była w szpitalu, ale Karol by mnie nie oszukał. Ufam mu bezgranicznie, w końcu jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. On i Ola bardzo mnie wspierają, i jestem im za to ogromnie wdzięczny. Z moją ręką już coraz lepiej, i niedługo będę mógł już ćwiczyć razem ze skrzatami, bo na razie siedzę i ich dopinguje podczas treningu. Dzisiaj wstałem o 9 bo dopiero o 15 mam rehabilitacje na siłowni. Zjadłem 3 kanapki i poszedłem dalej spać. Przebudziłem się o 12:45, wziąłem prysznic i włączyłem laptopa. Nie mogąc się powstrzymać wszedłem na instagrama Marty. Na każdym zdjęciu była taka szczęśliwa, nawet na tym dzisiejszym z opisem " Nienawidzę pracować" Ona nawet nie wie jak ja ją mocno kocham, i mam nadzieję, że z Pawłem będzie szczęśliwa. Kończąc swoje rozmyślania poszedłem się ubrać i skierowałem się do swojego samochodu.
Perspektywa Karola:
Dwa tygodnie, tyle właśnie minęło. Na reszcie mogę powiedzieć, że wszystko jest ok: Andrzej całkowicie powrócił do żywych i jest znowu tym samym Wronką, z Olą byliśmy na Mazurach i wypoczęliśmy. No może tylko jedna rzecz nie jest git, Marta. Mam ogromne wyrzuty sumienia, może nie powinienem tak okłamywać Andrzeja? Widzę, że jak zawsze jest u nas i patrzy na mnie i Olkę to ma żal i rozpacz w oczach. Po tych wszystkich zdarzeniach on się trochę zmienił, nadal jest wesoły i radosny, ale po jego oczach widać, że to tylko udawanie. Serce mi podpowiada, że bardzo źle zrobiłem ,ale rozum mówi inaczej. No cóż coś się stało to się nie odstanie. Na pewno wszystko będzie dobrze.
Perspektyw Marty:
Czas w pracy strasznie szybko mi zleciał. Nim się obejrzałam była już 15:30. Wyszłam z biura i poszłam do domu się przebrać, gdyż za pół godziny mam czekać na Pawła przed halą. Wchodząc do domu, od razu pobiegłam do szafy. Wybrałam ubrania i zrobiłam lekki makijaż i widząc godzinę 15:50, wyszłam z domu. Do hali miałam blisko więc się za bardzo nie spieszyłam, po ok.5 min, byłam na miejscu. Usiadłam na murku i wysłałam SMSa do Zatiego:
-Długo mam czekać zimno mi! :D
-Idę wziąć prysznic i się przebrać, za 5 min będę. Spokojnie wszystko ci wynagrodzę ;)
-No mam nadzieję ;*
Tak jak powiedział Paweł tak i zrobił, dokładnie po 5 minutach pojawił się zdyszany przy mnie.
-No to jestem. - wyszczerzył się i pocałował mnie w policzek
-Widzę - zeskoczyłam z murku i chciałam się odwrócić, jednak na kogoś wpadłam.
-O przepraszam.
-Nic się nie stało. - spojrzałam na odchodzącego mężczyznę - Andrzej? Andrzej poczekaj!
-Co jest Marta?
-Przepraszam cię, zaraz wrócę. - powiedziałam do Pawła i pobiegłam za Andrzejem
-Andrzej! Stój!
-Po co? - powiedział nie patrząc się w moją stronę
-Możemy porozmawiać? Proszę spójrz na mnie.
-A mamy o czym? - skierował swój smutny wzrok na mnie
-A nie mamy? Bo mi się wydaję , że tak.
-Przecież cały czas rozmawiamy. - powiedział spokojnym głosem Wrona unikając patrzenia w moje oczy
-To powiedz mi dlaczego nie odzywałeś się?
-Ja? Chyba raczej ty się nie odzywałaś, wolałaś uciec przed tym wszystkim do Pawła.
-Nigdzie nie uciekłam!
-Jakoś w szpitalu cię nie widziałem.
-Siedziałam cały czas!
-To dlaczego poszłaś jak się wybudziłem?
-Poszłam? Zostałam bezczelnie wyrzucona! Mówiłeś przecież, że nie chcesz mnie znać!
-Ciekawe kiedy?
-Dzień po swoim wybudzeniu, Karol tak do mnie napisał.
-Nic takiego nie mówiłem! Czekaj, jak to Karol?
-No normalnie, najpierw wywalił mnie ze szpitala a później do mnie napisał, że nie chcesz mieć ze mną do czynienia już nigdy więcej.
-Słuchaj, ja nigdy tak nie powiedziałam.
-Nie wieżę ci.
-Za bardzo cię kocham, żeby powiedzieć takie coś, a Karol kłamał i całkowicie mnie zawiódł.
-Uwierz, że mnie też, ale może on miał rację, że ty tylko trzymasz się tej myśli że mnie kochasz a tak na prawdę to tylko fikcja która niszczy twoją psychikę.
-Marta, ja jestem w stu procentach pewien swoich uczuć. Kocham cię z każdym dniem coraz bardziej, nie mogę o tobie zapomnieć. Mam twoje zdjęcie w domu i wieczorem ciągle na nie patrzę i tylko to mnie utrzymuje przy życiu. - powiedział siatkarz patrząc mi prosto w oczy.
-Andrzej, ja.. ja nie wiem co powiedzieć.
-Nie musisz nic mówić - Chłopak podszedł do mnie bliżej i pocałował mnie.
-Przepraszam... - spojrzałam w jego niebieskie tęczówki które biły blaskiem szczęścia i miłości. Odwróciłam się i poszłam w stronę hali i Pawła.
-Zadzwonię do ciebie jutro!! - krzyknął do mnie Wrona, a ja odwróciłam się i delikatnie się uśmiechnęłam.
Będąc pod halą podeszłam do Pawła:
-Przepraszam, że tak długo, mogę ci coś powiedzieć? - chciałam wygadać się komuś o pocałunku z Andrzejem i wybrałam właśnie Pawła.
-Najpierw ja. Marta posłuchaj mnie, od samego początku bardzo mi się spodobałaś, byłem w tobie zakochany i zauroczony,ale teraz po tych 2 tygodniach jednego jestem pewien że cię kocham. Kocham cie tak jak nikogo innego. - libero podszedł do mnie i po prostu mnie pocałował, a ja nie widząc co robić odepchnęłam go i pobiegłam przed siebie krzycząc jedynie przepraszam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka! Hej!
Na początku przepraszam , że tak długo nie było rozdziału ale wiecie szkoła, obowiązki itd. Mam nadzieje, że będziecie czytać i komentować dalej. Teraz postaram się dodawać rozdziały regularnie. Jak widzicie, akcja się rozwija w szybkim tempie, ale spokojnie do końca tej zagmatwanej historii jeszcze daleko. Także czytajcie i komentujcie. No to koniec mojego przemówienia. Cześć i czołem!
Pozdroo ;**
wtorek, 29 września 2015
Rozdział 18
Perspektywa Karola:
Siedzieliśmy razem z Olą, Michałem i Martą, kolejny dzień w Warszawskim szpitalu.Andrzej jest w śpiączce już 15 dzień. Wszyscy modlimy się za niego. Cała drużyna Skry i reprezentacja również go odwiedza, a duchowo wspiera go cały świat bo oczywiście cała sprawa znalazła się w mediach. W kioskach, na pierwszych stronach gazet, można znaleźć tytuły: "Siatkarz Andrzej.W w śpiączce bo próbie samobójstwa.", " Problemy psychiczne reprezentanta Polski- Andrzeja Wrony" i wiele wiele innych durnych nagłówków.
-Kochanie, masz napij się kawy - powiedziała Ola i wręczyła mi kubek z napojem.
-Dzięki.
-Karol, trzeba być dobrej myśli- dziewczyna usiadła obok mnie i złapała mnie za dłoń
-Jestem przecież, tylko wiesz, że lekarz wczoraj powiedziała, że nie wiadomo czy Andrzej w ogóle odzyska przytomność...-łzy zaczęły mi napływać do oczu.
-Odzyska, ja w to wierze i inni też. On jest silny na pewno da radę.
Nie zdążyłem nic powiedzieć, gdy do sali w której leżał Wrona wbiegł lekarz i 3 pielęgniarki.
Perspektywa Pawła:
Od naszego spotkania i wypadu nad rzekę z Martą jedynie do siebie pisaliśmy i dzwoniliśmy. Bardzo mi brakuję spotkań z nią i chyba za dwa dni, po przyjeździe z meczu, pójdę do niej i zaproszę ją na kolejną randkę, mam nadzieję, że bardziej udaną. Ja na prawdę jestem w niej bardzo zakochany, to była chyba miłość od pierwszego wejrzenia. Wtedy na imprezie u Kłosa, gdy ją zobaczyłem to serce zaczęło mi mocniej bić. Marta też chyba jest we mnie zakochana, a przynajmniej ja tak uważam, bo od razu złapaliśmy bardzo dobry kontakt. Jak na razie muszę się skupić się na dobrej grze, a później pójdę odwiedzić w szpitalu Andrzeja. Bardzo mu współczuje, co takiego mogło się stać, że Endrju chciał się zabić, wiem, że chodzi o jakąś dziewczynę, że niby z innym się spotykała. Ja na miejscu Wronki to bym temu facetowi nogi z dupy powyrywał. Jakim trzeba być gnojkiem, żeby spotykać się z dziewczyną, którą kocha ktoś inny. Mam nadzieje, że Andrzej jakoś się pozbiera z tego i będzie normalnie żył.
Perspektywa Marty:
Czekałam przed salą nr.15 w której leżał Andrzej. Od 15 min. jest u niego lekarz, nie wiem nawet co się tak nagle stało.
-Karol, wiesz coś może?
-Przykro mi Marta ale na razie nie
Miałam coś powiedzieć, gdy z sali wyszedł lekarz.
-Panie Karolu, pani Marto, wasz przyjaciel się wybudził, na razie jest osłabiony, także proszę za długo u niego nie siedzieć.
-A co z jego stanem? - spytałam nie pewnie.
-Stabilny jest, oddycha samodzielnie, rozmawiałem już z nim i jest dobrze. Ale muszę państwu powiedzieć, że jego stan psychiczny nie jest najlepszy, dlatego jutro przyjdzie do niego psycholog.
-Dobrze, rozumiemy - odpowiedział Karol
Gdy lekarz poszedł, ubrałam pelerynę szpitalną i chciałam wejść do Andrzeja, jednak Karol mnie zatrzymał
-Gdzie ty idziesz? - spytał lekko oburzony
-Chce z nim porozmawiać.
-Nie, Zabraniam ci!
-Nie masz prawa! To nie moja wina!
-A właśnie, że twoja gdybyś nie spotykała się z Pawłem to Andrzej by nie chciał się zabić!
-Karol, przestań...
-Nie, nie przestanę, nie potrzebnie pojawiałaś się znowu w życiu Wronki, najpierw ten wypadek, a teraz to... to wszystko twoja wina, więc wynoś się stąd i nie wpieprzaj się do życia Andrzeja już nigdy więcej!! - wykrzyczał zdenerwowany Karol i złapał mnie za ramię.
-Kłos!! Co ty kurwa robisz? - nagle znikąd pojawił się Paweł
-Co ty tu robisz? - zapytałam zdezorientowana
-Wynoś się stąd Paweł, i zabieraj ze sobą Martę! - Karol podszedł do libero i spojrzał na niego złowrogo
-Przyszedłem zobaczyć co u Andrzeja.
-Nico! Wynoście się!
-Karol, kurwa o co ci chodzi?
-Zapytaj Marty, albo przeczytaj to! - Karol rzucił pod nogi Pawła kartkę, którą napisał Wrona, po czym zniknął za drzwiami nr.15
Zati przeczytał tekst na kartce i znieruchomiał
-Co? Marta...
-Przepraszam - powiedziałam szeptem i wybiegłam ze szpitala, zostawiając zdezorientowanego Pawła, na środku korytarza.
Perspektywa Karola
Wszedłem do sali i zobaczyłem leżącego Andrzeja, ręce miał pozawiązywane bandażem, a twarz miał całą bladą. Powoli do niego podszedłem.
-Witaj Edrju - nie pewnie się uśmiechnąłem
-Chce z nią rozmawiać - powiedział powoli, cichym głosem
-Przykro mi ale... nie ma jej.
-Widziałem,ją jak pielęgniarka otwierała drzwi.
-No bo... bo była - zająknąłem się - ale tylko po to, żeby dowiedzieć się czy ta sprawa z wypadkiem jest unieważniona. A potem przyszedł Paweł i razem wyszli. - strasznie się z tym czułem widząc nieszczęśliwy i pełen bólu wzrok Wrony, ale ja musiałem skłamać, bo ta dziewczyna za dużo namieszała w jego życiu, zrobiłem to dla jego dobra.
-Jestem takim idiotą, że nawet zabić się nie potrawie.
-Stary, przestań pieprzyć! Jesteś zajebistym facetem i nic tego nie zmieni.
-Przepraszam Karol, ale chce zostać sam.
-Jasne.
Wstałem i spojrzałem na Andrzeja, a w mojej głowie pojawiły się myśli, że może źle zrobiłem z tym kłamstwem?
Siedzieliśmy razem z Olą, Michałem i Martą, kolejny dzień w Warszawskim szpitalu.Andrzej jest w śpiączce już 15 dzień. Wszyscy modlimy się za niego. Cała drużyna Skry i reprezentacja również go odwiedza, a duchowo wspiera go cały świat bo oczywiście cała sprawa znalazła się w mediach. W kioskach, na pierwszych stronach gazet, można znaleźć tytuły: "Siatkarz Andrzej.W w śpiączce bo próbie samobójstwa.", " Problemy psychiczne reprezentanta Polski- Andrzeja Wrony" i wiele wiele innych durnych nagłówków.
-Kochanie, masz napij się kawy - powiedziała Ola i wręczyła mi kubek z napojem.
-Dzięki.
-Karol, trzeba być dobrej myśli- dziewczyna usiadła obok mnie i złapała mnie za dłoń
-Jestem przecież, tylko wiesz, że lekarz wczoraj powiedziała, że nie wiadomo czy Andrzej w ogóle odzyska przytomność...-łzy zaczęły mi napływać do oczu.
-Odzyska, ja w to wierze i inni też. On jest silny na pewno da radę.
Nie zdążyłem nic powiedzieć, gdy do sali w której leżał Wrona wbiegł lekarz i 3 pielęgniarki.
Perspektywa Pawła:
Od naszego spotkania i wypadu nad rzekę z Martą jedynie do siebie pisaliśmy i dzwoniliśmy. Bardzo mi brakuję spotkań z nią i chyba za dwa dni, po przyjeździe z meczu, pójdę do niej i zaproszę ją na kolejną randkę, mam nadzieję, że bardziej udaną. Ja na prawdę jestem w niej bardzo zakochany, to była chyba miłość od pierwszego wejrzenia. Wtedy na imprezie u Kłosa, gdy ją zobaczyłem to serce zaczęło mi mocniej bić. Marta też chyba jest we mnie zakochana, a przynajmniej ja tak uważam, bo od razu złapaliśmy bardzo dobry kontakt. Jak na razie muszę się skupić się na dobrej grze, a później pójdę odwiedzić w szpitalu Andrzeja. Bardzo mu współczuje, co takiego mogło się stać, że Endrju chciał się zabić, wiem, że chodzi o jakąś dziewczynę, że niby z innym się spotykała. Ja na miejscu Wronki to bym temu facetowi nogi z dupy powyrywał. Jakim trzeba być gnojkiem, żeby spotykać się z dziewczyną, którą kocha ktoś inny. Mam nadzieje, że Andrzej jakoś się pozbiera z tego i będzie normalnie żył.
Perspektywa Marty:
Czekałam przed salą nr.15 w której leżał Andrzej. Od 15 min. jest u niego lekarz, nie wiem nawet co się tak nagle stało.
-Karol, wiesz coś może?
-Przykro mi Marta ale na razie nie
Miałam coś powiedzieć, gdy z sali wyszedł lekarz.
-Panie Karolu, pani Marto, wasz przyjaciel się wybudził, na razie jest osłabiony, także proszę za długo u niego nie siedzieć.
-A co z jego stanem? - spytałam nie pewnie.
-Stabilny jest, oddycha samodzielnie, rozmawiałem już z nim i jest dobrze. Ale muszę państwu powiedzieć, że jego stan psychiczny nie jest najlepszy, dlatego jutro przyjdzie do niego psycholog.
-Dobrze, rozumiemy - odpowiedział Karol
Gdy lekarz poszedł, ubrałam pelerynę szpitalną i chciałam wejść do Andrzeja, jednak Karol mnie zatrzymał
-Gdzie ty idziesz? - spytał lekko oburzony
-Chce z nim porozmawiać.
-Nie, Zabraniam ci!
-Nie masz prawa! To nie moja wina!
-A właśnie, że twoja gdybyś nie spotykała się z Pawłem to Andrzej by nie chciał się zabić!
-Karol, przestań...
-Nie, nie przestanę, nie potrzebnie pojawiałaś się znowu w życiu Wronki, najpierw ten wypadek, a teraz to... to wszystko twoja wina, więc wynoś się stąd i nie wpieprzaj się do życia Andrzeja już nigdy więcej!! - wykrzyczał zdenerwowany Karol i złapał mnie za ramię.
-Kłos!! Co ty kurwa robisz? - nagle znikąd pojawił się Paweł
-Co ty tu robisz? - zapytałam zdezorientowana
-Wynoś się stąd Paweł, i zabieraj ze sobą Martę! - Karol podszedł do libero i spojrzał na niego złowrogo
-Przyszedłem zobaczyć co u Andrzeja.
-Nico! Wynoście się!
-Karol, kurwa o co ci chodzi?
-Zapytaj Marty, albo przeczytaj to! - Karol rzucił pod nogi Pawła kartkę, którą napisał Wrona, po czym zniknął za drzwiami nr.15
Zati przeczytał tekst na kartce i znieruchomiał
-Co? Marta...
-Przepraszam - powiedziałam szeptem i wybiegłam ze szpitala, zostawiając zdezorientowanego Pawła, na środku korytarza.
Perspektywa Karola
Wszedłem do sali i zobaczyłem leżącego Andrzeja, ręce miał pozawiązywane bandażem, a twarz miał całą bladą. Powoli do niego podszedłem.
-Witaj Edrju - nie pewnie się uśmiechnąłem
-Chce z nią rozmawiać - powiedział powoli, cichym głosem
-Przykro mi ale... nie ma jej.
-Widziałem,ją jak pielęgniarka otwierała drzwi.
-No bo... bo była - zająknąłem się - ale tylko po to, żeby dowiedzieć się czy ta sprawa z wypadkiem jest unieważniona. A potem przyszedł Paweł i razem wyszli. - strasznie się z tym czułem widząc nieszczęśliwy i pełen bólu wzrok Wrony, ale ja musiałem skłamać, bo ta dziewczyna za dużo namieszała w jego życiu, zrobiłem to dla jego dobra.
-Jestem takim idiotą, że nawet zabić się nie potrawie.
-Stary, przestań pieprzyć! Jesteś zajebistym facetem i nic tego nie zmieni.
-Przepraszam Karol, ale chce zostać sam.
-Jasne.
Wstałem i spojrzałem na Andrzeja, a w mojej głowie pojawiły się myśli, że może źle zrobiłem z tym kłamstwem?
Subskrybuj:
Posty (Atom)