"Perspektywa Oli"
Rano obudziłam się o 9, ubrałam się i zjadłam śniadanie.Karol wyszedł na trening, a ja zadzwoniłam do Marty:
-Hej co tam słychać?
-Cześć, wszystko dobrze, właśnie wróciłam z porannego biegania, A u ciebie co tam?
-U mnie też w porządku, Karol wyszedł na trening, a ja nie wiem co robić. Może byśmy się spotkały?
-Przepraszam cie Olu, ale dzisiaj nie dam rady, teraz muszę pisać podania, żeby znaleźć jakiś staż, a później jestem umówiona z Pawłem.
-Jakim Pawłem?
-Zatorskim, kojarzysz?
-Oczywiście, że tak- wykrzyknęłam z radością-to wy coś tak na poważnie?
-Co ty Olka, dopiero znamy się od 3 tygodni, i to tylko znajomy.
-No dobra, dobra nie denerwuj się. A wracając do tego stażu to Karol coś wspominał, że potrzebują kogoś w Skrze.
-Serio?Boże, super, a mogłabyś tam coś wspomnieć Karolowi o mnie?
-Jasne, dzisiaj z nim porozmawiam.
-Jesteś kochana, ja już niestety muszę kończyć obowiązki wzywają, trzymaj się.
-ty też, pa.
Rozłączyłam się i postanowiłam upichcić coś dla Karola. Gdy mój ukochany wrócił o 12 z treningu czekał już na niego obiad.
-O kochanie, a cóż to za pyszności?
-No jak to co? Obiad Karolku. - powiedziałam i pocałowałam chłopaka.
Zabraliśmy się do jedzenia, a przy okazji powiedziałam Karolowi i Marcie poszukującej stażu, a on obiecał, że jutro pogada z trenerem i prezesem. Po zjedzeniu wszystkiego włożyłam naczynia do zmywarki i poszłam się położyć. Razem z Kłosem oglądaliśmy film "Dlaczego nie", nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Przebudziłam się o 16:15, poszłam do łazienki się ogarnąć. Gdy kończyłam związywać włosy dostałam SMSa od Andrzeja:
-Spotkanie nadal aktualne?
-Jasne, że tak - odpisałam mu, lecz nie przyznałam się do tego, że całkowicie o tym zapomniałam.
Przebrałam się w odpowiedni strój. Karolowi powiedziałam, że wychodzę do koleżanki i ok. 17 byłam już w parku. Na jednej z ławek dostrzegłam Andrzeja.
-Cześć - przywitałam się z przyjacielem całusem w policzek.
-No hej.
-No to o czym chciałeś pogadać?
-Chodźmy się przejść i wszystko ci opowiem ok?
-No to chodźmy - szliśmy w milczeniu ale ja widziałam że Wronka nad czymś się głęboko zastanawia.
-Endrju, żyjesz? - spytałam ze śmiechem
-Tak. chociaż możliwe że nie.
-Dobra, Andrzej nie opowiadaj mi tu bzdur tylko mów co ci leży na serduchu
-Ale obiecaj mi, że to zostanie między nami ok?
-No dobra, obiecuje. A teraz mów już bo zaraz chyba wybuchnę.
-To było 5 lat temu w Warszawie, wszystko było pięknie i ładnie, dobrze mi było z Martą i bardzo ją kochałem, a to nagłe zerwanie to było przez jej matkę. Ona dowiedziała się, że w przeszłości bylem zamieszany w gwałt i narkotyki, tak na prawdę to zostałem wrobiony a prawdziwi sprawcy zatrzymani, a jej matka chciała to wszystko inaczej przedstawić Marcie, chciała jej powiedzieć, że to ja niby zgwałciłem tamtą dziewczynę i nawet znalazła dziennikarza który potwierdzał jej wersje, miał on udawać niby świadka tego całego czynu. Zapłaciła mu za to wszystko, a ja... ja po prostu bylem tchórzem i musiałem zerwać z Martą mimo tego, że ją kochałem i nadal ja kocham najmocniej na świecie - łzy mu po policzkach, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
-Matko, Andrzej ja, ja na prawdę nie wiem co powiedzieć, nie wiedziałam że tak to było, myślałam, że jesteś zwykłym dupkiem i gnojkiem.Przepraszam.
-Nie masz za co bo po części się tak wtedy zachowałem, ale ja chciałem.... w sumie to nawet nie wiem co wtedy chciałem, chyba tylko tego, żeby moja opinia się nie popsuła.
-Proszę cię Andrzej nie obwiniaj się. I jak się domyślam pewnie chcesz adres Marty?
-No i co z nim zrobię? Stanę przed jej drzwiami i powiem cześć to Andrzej Wrona bardzo cię kocham a 5 lat temu to twoja matka wszystko zniszczyła.?
-Wiesz co, mam lepszy pomysł, ona codziennie rano biega od 7 do 8 wokół stawu na Wiśniowej, biegnij tam jutro albo pojutrze i porozmawiaj z nią.
-Ale co mam jej tak prosto z mostu powiedzieć całą prawdę?
-Nie wiem, rób i mów to co ci serce podpowiada. Ja już zmykam bo Karol będzie się martwił. Do zobaczenia i powodzenia, a i koniecznie zadzwoń jak już się spotkacie i pogadacie.
-Jasne, że zadzwonię. Dziękuje ci za to spotkanie i za wszystko, ciesze się, że Karollo trafił na taką fajna laskę. - powiedział Wronka i puścił mi oczko.
-Haha, dobra nie bajeruj tylko walcz jutro o swoja laskę pa - posłałam mu całusa w powietrzu i poszłam w stronę domu.
______________________________________________________
Witam! :) Teraz troszeczkę dłuższe rozdziały będe dodawała co myśle że sie wam spodoba. Juz nie długo glówni bohaterowie sie spotakają co z tego wyniknie? Zobaczymy. Mam do was ogromna prośbę, ponieważ nie pojawił sie ani jeden komentarz to bardzo bym prosiła własnie o nie - o komentarze! Bardzo mi zależy na wszej opini, czy wam sie podoba to opowiadanie czy nie? Piszcie uwagi i zastrzeżenia, możecie również podsuwać mi pomysły co może dalej sie wydarzyć. Także liczę na was!
~Pozdroo 600
czwartek, 23 lipca 2015
poniedziałek, 20 lipca 2015
Rozdział 6
"Perspektywa Andrzeja"
Stałem przy oknie prze ok. 10 min a łzy same cisnęły mi się do oczu.Marta,moja najukochańsza Martusia. Straciłem ją...gdybym wtedy nie bał się gróźb jej matki, może dzisiaj bylibyśmy małżeństwem. W głowie brzęczały mi tylko słowa Karola "Ona nadal cię kocha". Gdyby tylko wiedziała, że ja też ją kocham. Musze ją odnaleźć bo wiem, że jest w Bełchatowie. Wszystko jej powiem , co zaszło 5 lat temu, tylko nie wiem czy mi uwierzy. Wyciągnąłem piwo i usiadłem przed TV po paru minutach usłyszałem dzwonek do drzwi. Otworzyłem je, a przed nimi stała Sabina.
-No hej kochanie- mocno wbiła mi się w usta i weszła do mieszkania, a ja usiadłem na kanapie i kontynuowałem oglądanie -
filmu.
-A ty co taki mało rozmowny- usiadła mi na kolanach i słodko się uśmiechnęła
-Sabina, musimy chyba poważnie porozmawiać - wstałem z kanapy i oparłem się o okno.
-Posłuchaj mnie, ja cię nie kocham i nigdy nie kochałem. To co na początku do ciebie czułem to było zwykłe zauroczenie, które dawno minęło.
-Co to Andrzej do cholery gadasz? Mieliśmy całe życie być razem.
-Ja ci niczego nie obiecywałem, Przykro mi.
-Jesteś skończonym dupkiem i wiesz co, teraz już wiem dlaczego nigdy nie byłeś w prawdziwym, poważnym związku.
Poczułem cios w twarz, a zaraz po tym usłyszałem trzaśnięcie drzwiami. Ogarnąłem w mieszkaniu panujący bałagan i wiedząc, że Karol mi nie pomoże w sprawie z Martą, zadzwoniłem do Olki.
-Hej, mam do ciebie sprawę. Tylko proszę cię żeby Karol się o tym nie dowiedział.
-cześć, no dobra niech ci będzie.Mów śmiało.
-No bo wiesz chodzi o Martę, to nie tak jak wszyscy myślicie, to było zupełnie inaczej. Ej wiesz co może jutro spotkasz się ze mną o 17 w parku to wszystko ci opowiem i może chociaż ty mi troszkę pomożesz?
-Andrzej, nie wiem czy powinnam , ale znam cię bardzo długo więc okej, zgadzam się, to do jutra.
-Boże, Ola jesteś cudowna, do jutra!
Rozłączyłem się, wziąłem torbę na trening i pełen radości pojechałem w stronę hali.
Stałem przy oknie prze ok. 10 min a łzy same cisnęły mi się do oczu.Marta,moja najukochańsza Martusia. Straciłem ją...gdybym wtedy nie bał się gróźb jej matki, może dzisiaj bylibyśmy małżeństwem. W głowie brzęczały mi tylko słowa Karola "Ona nadal cię kocha". Gdyby tylko wiedziała, że ja też ją kocham. Musze ją odnaleźć bo wiem, że jest w Bełchatowie. Wszystko jej powiem , co zaszło 5 lat temu, tylko nie wiem czy mi uwierzy. Wyciągnąłem piwo i usiadłem przed TV po paru minutach usłyszałem dzwonek do drzwi. Otworzyłem je, a przed nimi stała Sabina.
-No hej kochanie- mocno wbiła mi się w usta i weszła do mieszkania, a ja usiadłem na kanapie i kontynuowałem oglądanie -
filmu.
-A ty co taki mało rozmowny- usiadła mi na kolanach i słodko się uśmiechnęła
-Sabina, musimy chyba poważnie porozmawiać - wstałem z kanapy i oparłem się o okno.
-Posłuchaj mnie, ja cię nie kocham i nigdy nie kochałem. To co na początku do ciebie czułem to było zwykłe zauroczenie, które dawno minęło.
-Co to Andrzej do cholery gadasz? Mieliśmy całe życie być razem.
-Ja ci niczego nie obiecywałem, Przykro mi.
-Jesteś skończonym dupkiem i wiesz co, teraz już wiem dlaczego nigdy nie byłeś w prawdziwym, poważnym związku.
Poczułem cios w twarz, a zaraz po tym usłyszałem trzaśnięcie drzwiami. Ogarnąłem w mieszkaniu panujący bałagan i wiedząc, że Karol mi nie pomoże w sprawie z Martą, zadzwoniłem do Olki.
-Hej, mam do ciebie sprawę. Tylko proszę cię żeby Karol się o tym nie dowiedział.
-cześć, no dobra niech ci będzie.Mów śmiało.
-No bo wiesz chodzi o Martę, to nie tak jak wszyscy myślicie, to było zupełnie inaczej. Ej wiesz co może jutro spotkasz się ze mną o 17 w parku to wszystko ci opowiem i może chociaż ty mi troszkę pomożesz?
-Andrzej, nie wiem czy powinnam , ale znam cię bardzo długo więc okej, zgadzam się, to do jutra.
-Boże, Ola jesteś cudowna, do jutra!
Rozłączyłem się, wziąłem torbę na trening i pełen radości pojechałem w stronę hali.
piątek, 10 lipca 2015
Rozdział 5
-Boże, Marta nie wiem co powiedzieć.
-Nie, no dziewczyny ja go chyba uduszę własnymi rękami. Co za głupi cham i dupek z niego. Pomyśleć, że tyle czasu się przyjaźniliśmy.
-Ale Karol, spokojnie było, minęło, czasu się nie cofnie. I właśnie dlatego wczoraj na imprezie, nie chciałam żeby mnie zobaczył. A poza tym to on i tak jest szczęśliwy z tą Sabiną.
-Oj, nie Marta, uwierz. Ta pieprzona blond idiotka, jest z nim tylko dla sławy i kasy, a Andrzej jest głupi, że tego nie dostrzega - powiedział z oburzeniem Karol.
-Dobra to wy sobie tu jeszcze pogadajcie, a ja się zbieram do pracy także pa - Ola się z nami pożegnała i poszła, a ja nadal siedziałam z Karolem i rozmawialiśmy.
-Cholera jasna, Marta gdybym ja go teraz tylko dorwał, to bym mu nogi z dupy powyrywał.
-Karol! Uspokój się, nie chce zniszczyć waszej przyjaźni, a poza tym minęło już 5 lat, on pewnie nawet już nie pamięta, dziewczyny o imieniu Marta.
-Głupi idiota z niego i tyle! Mówi, że nie zakocha się w żadnej.
-A to czemu niby? Przecież każda na niego leci.
-Nie wiem, pytałem ale on nigdy nic na ten temat nie chce mówić, tylko zawsze albo mnie wywala z domu , albo od razu zmienia temat...
-Wiesz - przerwałam mu - to już raczej nie moja sprawa. Dobra zbieram się już bo dzisiaj meble mi przywożą, także do zobaczenia.- pożegnałam się z Karolem i pojechałam do domu.
"Perspektywa Karola"
Gdy tylko Marta wyszła, zadzwoniłem do Andrzeja:
-No co tam Karollo? - spytał się wesoło Andrzej
-Mam sprawę, mogę do ciebie wbić?
-No okej, czekam.
Rozłączyłem się i szybko napisałem SMSa do Oli:"Kochanie w domu będę później, bo muszę załatwić pewną sprawę" Wyszedłem z galerii i pojechałem w stronę domu przyjaciela. Stałem przed drzwiami, aż Wronka mi otworzyła i zaprosił do środka:
-No to czego się napijesz stary? Kawa, herbata, coś mocniejszego?-spytał z cwaniackim uśmieszkiem Andrzej.
-Nie chce nic, po prostu chce z tobą pogadać jak facet z facetem
-No to zaczynam się bać - powiedział ze śmiechem Andrzej
-Znasz może Martę? - spytałem prosto z mostu , a Wronie od razu pobladła twarz.
-Nie - odpowiedział odwracając głowę
-Weź nie kłam Andrzej, wiem wszystko bo Marta to najlepsza przyjaciółka Olki
-No dobra, może i znam i co z tego?
-A to z tego, że jesteś zwykłym dupkiem! Dlaczego jej to zrobiłeś co?
-To nie tak jak myślisz.
-Nie? To niby jak? Oświeć mnie.
-Nie mogę rozumiesz, już i tak jest za późni. Gdybym wtedy 5 lat temu był bardziej odważniejszy to do tego wszystkiego by nie doszło - Andrzej odwrócił się w stronę okna i zamilkł.
-Kurwa, stary o czym ty pierdolisz??! Ty nawet nie wiesz jak mocno skrzywdziłeś ta dziewczynę, a najgorsze jest to, że ona nadal cie kocha.- wykrzyczałem
-Kocha?
-Tak kocha! Ale mam nadzieje, że zapomni o takim dupku jak ty, wiesz co Wronka, jesteś pieprzonym egoistą i ja raczej nie chce się już w ogóle z tobą zadawać, więc zapomnij o naszej przyjaźni - wykrzyczałem i wyszedłem z mieszkania trzaskając drzwiami. Wsiadłem w samochód i udałem się do Olki do pracy, żeby wszystko jej opowiedzieć .
-Nie, no dziewczyny ja go chyba uduszę własnymi rękami. Co za głupi cham i dupek z niego. Pomyśleć, że tyle czasu się przyjaźniliśmy.
-Ale Karol, spokojnie było, minęło, czasu się nie cofnie. I właśnie dlatego wczoraj na imprezie, nie chciałam żeby mnie zobaczył. A poza tym to on i tak jest szczęśliwy z tą Sabiną.
-Oj, nie Marta, uwierz. Ta pieprzona blond idiotka, jest z nim tylko dla sławy i kasy, a Andrzej jest głupi, że tego nie dostrzega - powiedział z oburzeniem Karol.
-Dobra to wy sobie tu jeszcze pogadajcie, a ja się zbieram do pracy także pa - Ola się z nami pożegnała i poszła, a ja nadal siedziałam z Karolem i rozmawialiśmy.
-Cholera jasna, Marta gdybym ja go teraz tylko dorwał, to bym mu nogi z dupy powyrywał.
-Karol! Uspokój się, nie chce zniszczyć waszej przyjaźni, a poza tym minęło już 5 lat, on pewnie nawet już nie pamięta, dziewczyny o imieniu Marta.
-Głupi idiota z niego i tyle! Mówi, że nie zakocha się w żadnej.
-A to czemu niby? Przecież każda na niego leci.
-Nie wiem, pytałem ale on nigdy nic na ten temat nie chce mówić, tylko zawsze albo mnie wywala z domu , albo od razu zmienia temat...
-Wiesz - przerwałam mu - to już raczej nie moja sprawa. Dobra zbieram się już bo dzisiaj meble mi przywożą, także do zobaczenia.- pożegnałam się z Karolem i pojechałam do domu.
"Perspektywa Karola"
Gdy tylko Marta wyszła, zadzwoniłem do Andrzeja:
-No co tam Karollo? - spytał się wesoło Andrzej
-Mam sprawę, mogę do ciebie wbić?
-No okej, czekam.
Rozłączyłem się i szybko napisałem SMSa do Oli:"Kochanie w domu będę później, bo muszę załatwić pewną sprawę" Wyszedłem z galerii i pojechałem w stronę domu przyjaciela. Stałem przed drzwiami, aż Wronka mi otworzyła i zaprosił do środka:
-No to czego się napijesz stary? Kawa, herbata, coś mocniejszego?-spytał z cwaniackim uśmieszkiem Andrzej.
-Nie chce nic, po prostu chce z tobą pogadać jak facet z facetem
-No to zaczynam się bać - powiedział ze śmiechem Andrzej
-Znasz może Martę? - spytałem prosto z mostu , a Wronie od razu pobladła twarz.
-Nie - odpowiedział odwracając głowę
-Weź nie kłam Andrzej, wiem wszystko bo Marta to najlepsza przyjaciółka Olki
-No dobra, może i znam i co z tego?
-A to z tego, że jesteś zwykłym dupkiem! Dlaczego jej to zrobiłeś co?
-To nie tak jak myślisz.
-Nie? To niby jak? Oświeć mnie.
-Nie mogę rozumiesz, już i tak jest za późni. Gdybym wtedy 5 lat temu był bardziej odważniejszy to do tego wszystkiego by nie doszło - Andrzej odwrócił się w stronę okna i zamilkł.
-Kurwa, stary o czym ty pierdolisz??! Ty nawet nie wiesz jak mocno skrzywdziłeś ta dziewczynę, a najgorsze jest to, że ona nadal cie kocha.- wykrzyczałem
-Kocha?
-Tak kocha! Ale mam nadzieje, że zapomni o takim dupku jak ty, wiesz co Wronka, jesteś pieprzonym egoistą i ja raczej nie chce się już w ogóle z tobą zadawać, więc zapomnij o naszej przyjaźni - wykrzyczałem i wyszedłem z mieszkania trzaskając drzwiami. Wsiadłem w samochód i udałem się do Olki do pracy, żeby wszystko jej opowiedzieć .
wtorek, 30 czerwca 2015
Rozdział 4
Gdy podniosłam głowę do góry przed moimi oczami zobaczyłam Pawła.
-Cześć, przepraszam cię za ten mój wybuch.
-Nie no coś ty nic się nie stało. A mógłbym wiedzieć czemu płakałaś?
-A bo wiesz jestem pokłócona z rodzicami i ciągle tylko problemy i problemy.Mam już tego wszystkiego dosyć - usiadłam na kanapie. W pewnym momencie poczułam, że Paweł mnie przytula.
-Spokojnie, na pewno wszystko się ułoży, ale masz już nie płakać okej? - podniósł moją głowę i uśmiechnął się do mnie.
-Obiecuje! - otarłam łzy i wtuliłam się mocno w Zatiego.
-Dobra mała to może idziemy na jakieś lody czy coś?
-Kurde, już jest 15:25, a jestem umówiona z Olą i Karolem na 16, ale jutro chętnie się z tobą wybiorę na wielką pizze - siatkarz uśmiechnął się do mnie promieniście.
-Dobra to do jutra. Mój numer telefonu masz tak?
-Tak mam, to wyślij mi dokładnie kiedy i gdzie.
-Okej, a i tu masz portfel, bo wczoraj jak cię odwoziłem to ci wypadł.
-O dziękuję, jesteś wielki.
-Haha, widziałem większych od siebie, dobra ja już mykam mała to do jutra pa - pocałowała mnie w policzek na do widzenia i wyszedł, a ja poszłam się ogarnąć na spotkanie z przyjaciółmi. Ubrałam odpowiedni strój i zrobiłam lekki makijaż. Byłam i tak już spóźniona, dlatego postanowiłam pojechać na miejsce swoim samochodem. Gdy weszłam do galerii, z daleka dostrzegłam wystającą zza szyby kawiarni głowę Karola. Weszłam do pomieszczenia i przywitałam się przyjaciółmi.
-Już myślałem, że się nie pojawisz i nie opowiesz nam historii o Andrzejku. - powiedział do mnie Kłos,
-Spokojnie, opowiem tylko musicie mi najpierw obiecać, że nikt inny się o tym nie dowie.
-Obiecujemy - odpowiedzieli jednocześnie.
Ja zamówiłam sobie mocną kawę i zaczęłam opowiadać:
"To wszystko zaczęło się 5 lat temu, miałam wtedy 16 lat i byłam zwykłą nastolatką mieszkającą w Warszawie. Andrzej miał wtedy 22 lata, poznaliśmy się na jednej z warszawskich imprez. Wymieniliśmy się numerami telefonów i zaczęliśmy coraz częściej się spotykać. Na początku były to tylko wypady na kawę albo na miasto, później Andrzej zaczął wymyślać przeróżne atrakcje np. wypad na kajaki czy do wesołego miasteczka, w którym spytał się mnie czy nie zechciałabym być jego dziewczyną ja od razu się zgodziłam. Oboje byliśmy szaleńczo w sobie zakochani, jednak to się zmieniło pewnego dnia. Andrzej dostał propozycję z Gdańska do klubu, długo o tym rozmawialiśmy i odmówił. Później dostawał coraz to lepsze propozycje, aż w końcu dostał ta na którą najbardziej czekał, czyli klub z Częstochowy. Wtedy nie wiem dlaczego ale nakrzyczał na mnie, że to prze zemnie nie może rozwijać kariery i, że ja jestem egoistką i, że nigdy mnie tak na prawdę nie kochał tylko po prostu chciał mieć "panienkę do towarzystwa". Bo niby po co mu była 16-letnia laska. Na następny dzień widziałam jak odjeżdżał z pudłami i bagażami. Pisałam do niego wiele razy i dzwoniłam, ale on zmienił numer telefonu." No proszę oto całą historia, wasz wspaniały Andrzejek wcale nie jest taki wspaniały, a na dodatek ja cały czas go kocham. - powiedziałam z łzami w oczach, a oni patrzyli na mnie z niedowierzaniem.
-Cześć, przepraszam cię za ten mój wybuch.
-Nie no coś ty nic się nie stało. A mógłbym wiedzieć czemu płakałaś?
-A bo wiesz jestem pokłócona z rodzicami i ciągle tylko problemy i problemy.Mam już tego wszystkiego dosyć - usiadłam na kanapie. W pewnym momencie poczułam, że Paweł mnie przytula.
-Spokojnie, na pewno wszystko się ułoży, ale masz już nie płakać okej? - podniósł moją głowę i uśmiechnął się do mnie.
-Obiecuje! - otarłam łzy i wtuliłam się mocno w Zatiego.
-Dobra mała to może idziemy na jakieś lody czy coś?
-Kurde, już jest 15:25, a jestem umówiona z Olą i Karolem na 16, ale jutro chętnie się z tobą wybiorę na wielką pizze - siatkarz uśmiechnął się do mnie promieniście.
-Dobra to do jutra. Mój numer telefonu masz tak?
-Tak mam, to wyślij mi dokładnie kiedy i gdzie.
-Okej, a i tu masz portfel, bo wczoraj jak cię odwoziłem to ci wypadł.
-O dziękuję, jesteś wielki.
-Haha, widziałem większych od siebie, dobra ja już mykam mała to do jutra pa - pocałowała mnie w policzek na do widzenia i wyszedł, a ja poszłam się ogarnąć na spotkanie z przyjaciółmi. Ubrałam odpowiedni strój i zrobiłam lekki makijaż. Byłam i tak już spóźniona, dlatego postanowiłam pojechać na miejsce swoim samochodem. Gdy weszłam do galerii, z daleka dostrzegłam wystającą zza szyby kawiarni głowę Karola. Weszłam do pomieszczenia i przywitałam się przyjaciółmi.
-Już myślałem, że się nie pojawisz i nie opowiesz nam historii o Andrzejku. - powiedział do mnie Kłos,
-Spokojnie, opowiem tylko musicie mi najpierw obiecać, że nikt inny się o tym nie dowie.
-Obiecujemy - odpowiedzieli jednocześnie.
Ja zamówiłam sobie mocną kawę i zaczęłam opowiadać:
"To wszystko zaczęło się 5 lat temu, miałam wtedy 16 lat i byłam zwykłą nastolatką mieszkającą w Warszawie. Andrzej miał wtedy 22 lata, poznaliśmy się na jednej z warszawskich imprez. Wymieniliśmy się numerami telefonów i zaczęliśmy coraz częściej się spotykać. Na początku były to tylko wypady na kawę albo na miasto, później Andrzej zaczął wymyślać przeróżne atrakcje np. wypad na kajaki czy do wesołego miasteczka, w którym spytał się mnie czy nie zechciałabym być jego dziewczyną ja od razu się zgodziłam. Oboje byliśmy szaleńczo w sobie zakochani, jednak to się zmieniło pewnego dnia. Andrzej dostał propozycję z Gdańska do klubu, długo o tym rozmawialiśmy i odmówił. Później dostawał coraz to lepsze propozycje, aż w końcu dostał ta na którą najbardziej czekał, czyli klub z Częstochowy. Wtedy nie wiem dlaczego ale nakrzyczał na mnie, że to prze zemnie nie może rozwijać kariery i, że ja jestem egoistką i, że nigdy mnie tak na prawdę nie kochał tylko po prostu chciał mieć "panienkę do towarzystwa". Bo niby po co mu była 16-letnia laska. Na następny dzień widziałam jak odjeżdżał z pudłami i bagażami. Pisałam do niego wiele razy i dzwoniłam, ale on zmienił numer telefonu." No proszę oto całą historia, wasz wspaniały Andrzejek wcale nie jest taki wspaniały, a na dodatek ja cały czas go kocham. - powiedziałam z łzami w oczach, a oni patrzyli na mnie z niedowierzaniem.
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Rozdział 3
Starałam się cały wieczór siedzieć w jednym kącie, żeby on mnie nie zobaczył. Widziałam tylko, że cały czas tańczył z jakąś wymalowaną blondynką. Gdy piłam chyba już 5 drinka podszedł do mnie Karol:
-Co ty tak tu sama siedzisz?
-No bo wiesz, ja tu praktycznie znam tylko ciebie Olę i Andrzeja -dopiero po chwili zorientowałam się co powiedziałam i wstałam żeby odejść jednak Karol mnie zatrzymał:
-Serio? Skąd znasz Wronkę?
-No z meczów - odpowiedziałam wymijająco
-Marta, widzę, że kłamiesz. Jeśli jesteście przyjaciółmi to Andrzej nigdy mi się nie chwalił, że ma tak ładną koleżankę.
-Nie Karol, my nie jesteśmy przyjaciółmi i nigdy nie będziemy! - odpowiedziałam z wściekłością
-To o co chodzi Marta, że z taką wściekłością o nim mówisz?
-Dobra powiem ci, ale nie dzisiaj.
-Okej, to jutro o 16 po moim treningu w galerii.
-No dobra, niech ci będzie, ale proszę cie żebyś wziął ze sobą Olę ok?
-Jasne, że tak - odpowiedziała Karol i w tym momencie podeszła do nas Ola.
-No dzieciaki raz, dwa to tańca!
-Idziemy mamo - odpowiedział ze śmiechem Karol
Na szczęście gdy zeszliśmy do pokoju Andrzeja już nie było więc mogłam szaleć na parkiecie bez żądnych obaw. Około godziny 2:30 Zati odwiózł mnie do domu, a ja od razu poszłam spać.
Następnego dnia wstałam przed 10, strasznie byłam zmęczona wczorajszą imprezą, oraz wszystkimi emocjami, Gdy zobaczyłam Andrzeja wszystkie uczucia powróciły i zdałam sobie sprawę z tego, że nadal go kocham, pomimo tego, że upłynęło 5 lat. Ubrałam się i uczesałam w luźną kitkę. Zjadłam kanapki, wypiłam kawę i usiadłam do laptopa. Gdy włączyłam internet od razu pojawiła się najnowsza plotka, że słynny siatkarz Andrzej Wrona umawia się z piosenkarką Sabiną Jeszką. Domyśliłam się, że to musi być ta wymalowana laska, która wczoraj była na imprezie z Wronką. Moje rozmyślanie przerwał telefon od Oli:
-Hej kochana, no co tam?
-Cześć Martuś, dzwonię bo Karol powiedział mi, że chcesz nam dzisiaj coś ważnego powiedzieć.
-No tak, ale wiesz to nie jest sprawa na telefon, także się już wczoraj umówiłam z Karolem na 16 w galerii.
-Okej, ale stało się coś?
-Nie no coś ty, po prostu Karol chce wiedzieć pewną historię i postanowiłam, że wam to opowiem. Przepraszam cię ale kończę bo ktoś dzwoni do drzwi, do zobaczenia.
-No dobra, pa
Położyłam telefon na stoliku i poszłam otworzyć drzwi, w których stała moja mama.
-Witaj córeczko.
-Co ty tu robisz? I jak mnie tutaj znalazłaś?
-mam swoje wtyki, a teraz pakuj się i wracamy do domu. - powiedziała i zaczęła otwierać moją szafę
-Ale co ty w ogóle wyprawiasz? Zostaw to! - wyrwałam jej z rąk bluzkę i zamknęłam szafę.
-Kochanie, jedziemy do domu, Ja ci obiecuje, że teraz będę więcej czasu ci poświęcała.
-O nie! Teraz? Teraz jest już za późno.
-A ty jak zawsze masz swoje fochy!
-Mamo ja ma 21 lat i będę robić to co chce, a ty nie masz prawa mi rządzić!
-A jak ci pieniędzy zabranie to co zrobisz?
-Nie martw się w poniedziałek mam rozmowę o pracę, i dam sobie radę.A teraz proszę cię żebyś opuściła moje mieszkanie. - otworzyłam drzwi i wskazałam kierunek drogi.
-Dobrze, żebyś tylko nie pożałowała tej decyzji.- wyszła trzaskając przy tym drzwiami, a ja upadłam na kanapę i zaczęłam płakać jak małe dziecko. Mój płacz przerwał dzwonek do drzwi, myśląc że to znowu mama otworzyłam i wydarłam się żeby sobie wreszcie poszła, nie patrząc nawet kto stoi w progu
-Co ty tak tu sama siedzisz?
-No bo wiesz, ja tu praktycznie znam tylko ciebie Olę i Andrzeja -dopiero po chwili zorientowałam się co powiedziałam i wstałam żeby odejść jednak Karol mnie zatrzymał:
-Serio? Skąd znasz Wronkę?
-No z meczów - odpowiedziałam wymijająco
-Marta, widzę, że kłamiesz. Jeśli jesteście przyjaciółmi to Andrzej nigdy mi się nie chwalił, że ma tak ładną koleżankę.
-Nie Karol, my nie jesteśmy przyjaciółmi i nigdy nie będziemy! - odpowiedziałam z wściekłością
-To o co chodzi Marta, że z taką wściekłością o nim mówisz?
-Dobra powiem ci, ale nie dzisiaj.
-Okej, to jutro o 16 po moim treningu w galerii.
-No dobra, niech ci będzie, ale proszę cie żebyś wziął ze sobą Olę ok?
-Jasne, że tak - odpowiedziała Karol i w tym momencie podeszła do nas Ola.
-No dzieciaki raz, dwa to tańca!
-Idziemy mamo - odpowiedział ze śmiechem Karol
Na szczęście gdy zeszliśmy do pokoju Andrzeja już nie było więc mogłam szaleć na parkiecie bez żądnych obaw. Około godziny 2:30 Zati odwiózł mnie do domu, a ja od razu poszłam spać.
Następnego dnia wstałam przed 10, strasznie byłam zmęczona wczorajszą imprezą, oraz wszystkimi emocjami, Gdy zobaczyłam Andrzeja wszystkie uczucia powróciły i zdałam sobie sprawę z tego, że nadal go kocham, pomimo tego, że upłynęło 5 lat. Ubrałam się i uczesałam w luźną kitkę. Zjadłam kanapki, wypiłam kawę i usiadłam do laptopa. Gdy włączyłam internet od razu pojawiła się najnowsza plotka, że słynny siatkarz Andrzej Wrona umawia się z piosenkarką Sabiną Jeszką. Domyśliłam się, że to musi być ta wymalowana laska, która wczoraj była na imprezie z Wronką. Moje rozmyślanie przerwał telefon od Oli:
-Hej kochana, no co tam?
-Cześć Martuś, dzwonię bo Karol powiedział mi, że chcesz nam dzisiaj coś ważnego powiedzieć.
-No tak, ale wiesz to nie jest sprawa na telefon, także się już wczoraj umówiłam z Karolem na 16 w galerii.
-Okej, ale stało się coś?
-Nie no coś ty, po prostu Karol chce wiedzieć pewną historię i postanowiłam, że wam to opowiem. Przepraszam cię ale kończę bo ktoś dzwoni do drzwi, do zobaczenia.
-No dobra, pa
Położyłam telefon na stoliku i poszłam otworzyć drzwi, w których stała moja mama.
-Witaj córeczko.
-Co ty tu robisz? I jak mnie tutaj znalazłaś?
-mam swoje wtyki, a teraz pakuj się i wracamy do domu. - powiedziała i zaczęła otwierać moją szafę
-Ale co ty w ogóle wyprawiasz? Zostaw to! - wyrwałam jej z rąk bluzkę i zamknęłam szafę.
-Kochanie, jedziemy do domu, Ja ci obiecuje, że teraz będę więcej czasu ci poświęcała.
-O nie! Teraz? Teraz jest już za późno.
-A ty jak zawsze masz swoje fochy!
-Mamo ja ma 21 lat i będę robić to co chce, a ty nie masz prawa mi rządzić!
-A jak ci pieniędzy zabranie to co zrobisz?
-Nie martw się w poniedziałek mam rozmowę o pracę, i dam sobie radę.A teraz proszę cię żebyś opuściła moje mieszkanie. - otworzyłam drzwi i wskazałam kierunek drogi.
-Dobrze, żebyś tylko nie pożałowała tej decyzji.- wyszła trzaskając przy tym drzwiami, a ja upadłam na kanapę i zaczęłam płakać jak małe dziecko. Mój płacz przerwał dzwonek do drzwi, myśląc że to znowu mama otworzyłam i wydarłam się żeby sobie wreszcie poszła, nie patrząc nawet kto stoi w progu
Rozdział 2
Wstałam o 8:15, od razu się ubrałam i poszłam do kuchni zjeść śniadanie. Pogoda dzisiaj była wspaniała, od samiutkiego ranka świeciło słońce, no ale w końcu jest sierpień. Gdy już byłam najedzona napisałam do Oli:
-Cześć, jestem w Bełchatowie, Spotkamy się?
-Witaj kochana, jasne że tak, gdzie i o której?-Ola odpisała bardzo szybko
-To może w galerii o 10:30?
-Okej, a co ty w ogóle robisz w Bełchatowie?
-Od wczoraj mieszkam, ale wszystko ci opowiem na spotkaniu. Teraz muszę się jeszcze rozpakować . Do zobaczenia.
-Aha no dobrze, do zobaczenia.
Po odczytaniu SMSa odłożyłam telefon na stolik i zaczęłam układać swoje rzeczy. Zanim się obejrzałam była już 10:05. Wybrała odpowiedni strój i poszłam do łazienki uczesać się i zrobić lekki makijaż. O godzinie 10:20 wyszłam z domu i spacerkiem poszła w stronę galerii. Gdy już tam dotarłam, czekała na mnie tam Ola. Wyściskałyśmy się za wszystkie czasy, i usiadłyśmy do stolika. Opowiedziałam Oli dlaczego przeprowadziłam się do Bełchatowa, a później rozmawiałyśmy na inne różne tematy. Po około 2 godzinach postanowiłyśmy się już zbierać do domu. Ola, zanim się rozeszłyśmy w swoje strony zaprosiła mnie na imprezę imieninową. Chętnie się zgodziłam. Gdy zaszłam do domu włączyłam telewizje i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Wstałam o 16:45, a impreza u Oli była o 18. Zjadłam coś, umyłam się i przebrałam w moją ulubioną sukienkę i wysokie szpilki. Oczywiście postawiłam na lekki makijaż i rozpuszczone włosy. O 17:45 byłam już gotowa do wyjścia. Zamknęłam mieszkanie i ruszyłam w stronę domu Oli. Gdy znalazłam się pod podanym adresem byłam zdziwiona tym, że moja przyjaciółka mieszka w takim wielkim domu. W progu przywitała mnie Ola, lecz nie sama tylko z mężczyzną przy boku.
-Hej, dobrze że jesteś.
-Cześć, bardzo śliczny masz dom.
-Yym..., może mnie przedstawisz-odezwał się wysoki, przystojny mężczyzna.
-Ach tak zapomniałam, Marta to jest mój chłopak Karol Kłos.
-Hehe, wiedziałam, że skądś go znam.
-Mi też ciebie miło poznać Marto. Czuje że się dogadamy.
-Nie wątpię Karolku.
-Ej Marta nie podrywaj mojego chłopaka, a ty Karol wynocha do salonu, do gości - rozkazała żartobliwie Ola.
-No to wchodź Martuś, trzeba cie reszcie przedstawić.
Weszłam do salonu, a tyle tam było ludzi, że ledwo można było przejść. Ja jednak się mieściłam. Rozglądałam się za Olą, ale nigdzie nie mogłam jej dostrzec, za to zobaczyłam kogoś kogo nie powinnam nigdy w życiu widzieć. Nie wiedziałam co zrobić, usiąść, ucieknąć, schować się? Co on w ogóle tutaj robi? Nie, nie będę uciekać to on mnie zostawił! Jednak mam nadzieje, że mnie nie zobaczył.
-Cześć, jestem w Bełchatowie, Spotkamy się?
-Witaj kochana, jasne że tak, gdzie i o której?-Ola odpisała bardzo szybko
-To może w galerii o 10:30?
-Okej, a co ty w ogóle robisz w Bełchatowie?
-Od wczoraj mieszkam, ale wszystko ci opowiem na spotkaniu. Teraz muszę się jeszcze rozpakować . Do zobaczenia.
-Aha no dobrze, do zobaczenia.
Po odczytaniu SMSa odłożyłam telefon na stolik i zaczęłam układać swoje rzeczy. Zanim się obejrzałam była już 10:05. Wybrała odpowiedni strój i poszłam do łazienki uczesać się i zrobić lekki makijaż. O godzinie 10:20 wyszłam z domu i spacerkiem poszła w stronę galerii. Gdy już tam dotarłam, czekała na mnie tam Ola. Wyściskałyśmy się za wszystkie czasy, i usiadłyśmy do stolika. Opowiedziałam Oli dlaczego przeprowadziłam się do Bełchatowa, a później rozmawiałyśmy na inne różne tematy. Po około 2 godzinach postanowiłyśmy się już zbierać do domu. Ola, zanim się rozeszłyśmy w swoje strony zaprosiła mnie na imprezę imieninową. Chętnie się zgodziłam. Gdy zaszłam do domu włączyłam telewizje i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Wstałam o 16:45, a impreza u Oli była o 18. Zjadłam coś, umyłam się i przebrałam w moją ulubioną sukienkę i wysokie szpilki. Oczywiście postawiłam na lekki makijaż i rozpuszczone włosy. O 17:45 byłam już gotowa do wyjścia. Zamknęłam mieszkanie i ruszyłam w stronę domu Oli. Gdy znalazłam się pod podanym adresem byłam zdziwiona tym, że moja przyjaciółka mieszka w takim wielkim domu. W progu przywitała mnie Ola, lecz nie sama tylko z mężczyzną przy boku.
-Hej, dobrze że jesteś.
-Cześć, bardzo śliczny masz dom.
-Yym..., może mnie przedstawisz-odezwał się wysoki, przystojny mężczyzna.
-Ach tak zapomniałam, Marta to jest mój chłopak Karol Kłos.
-Hehe, wiedziałam, że skądś go znam.
-Mi też ciebie miło poznać Marto. Czuje że się dogadamy.
-Nie wątpię Karolku.
-Ej Marta nie podrywaj mojego chłopaka, a ty Karol wynocha do salonu, do gości - rozkazała żartobliwie Ola.
-No to wchodź Martuś, trzeba cie reszcie przedstawić.
Weszłam do salonu, a tyle tam było ludzi, że ledwo można było przejść. Ja jednak się mieściłam. Rozglądałam się za Olą, ale nigdzie nie mogłam jej dostrzec, za to zobaczyłam kogoś kogo nie powinnam nigdy w życiu widzieć. Nie wiedziałam co zrobić, usiąść, ucieknąć, schować się? Co on w ogóle tutaj robi? Nie, nie będę uciekać to on mnie zostawił! Jednak mam nadzieje, że mnie nie zobaczył.
Rozdział 1.
Przez całą drogę do Bełchatowa słuchałam i śpiewałam moje ulubione piosenki.Moje urocze fałszowanie przerwał dzwonek telefonu. Zatrzymałam samochód i spojrzałam na wyświetlacz-mama.Niechętnie ale odebrałam:
-Marta w tej chwili wracaj do domu!
-Nie mam takiego zamiaru.
-To co będziesz spała w samochodzie?
-O proszę, nagle się mną zainteresowałaś?
-Co ty mówisz Martuś? Zawsze się tobą interesowałam.
-Tak? A to że mnie ciągle olewałaś, nie rozmawiałaś ze mną i nawet nie chodziłaś na wywiadówki do szkoły to też się liczy?-wykrzyczałam przez łzy
-Ale Martuś ktoś musiał zarobić na twoje ciuszki i jedzenie.
-Nie zapominaj, że ja na siebie pracowałam i wszystko kupowałam za swoje pieniądze, nie to co twoja ukochana córeczka Weronika!
-Ale...
-Nie mamo, nie ma żadnego ale. Nie chce mi się z tobą rozmawiać pa!-wyłączyłam się zaczęłam głośno płakać.Nie, nie mogę! Musze być silna i niezależna. Szybko poprawiłam makijaż i ruszyłam w dalszą podróż. Po około godzinie byłam na miejscu, Wzięłam swoje bagaże i ruszyłam do wcześniej wynajętego mieszkania. W środku było naprawdę cudownie, może nie było bardzo dużo miejsca ale jak na mnie jedną to wystarczy. Rozpakowałam się i zaczęłam czytać książkę. Nim się obejrzałam zegarek wskazywał już godzinę 23:48. Poszłam do łazienki umyć się i ogarnąć, a później padnięta szybko zasnęłam w swojej nowej sypialni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)