Cześć! :)
Na początku chcę was przeprosić, że tak dłuuugo musieliście czekać na nowy rozdział. Ja po prostu miałam duży zapiernicz i najzwyczajniej w świecie nie miałam czasu. Jeszcze raz was serdecznie przepraszam i mam nadzieję, że mi wybaczycie i nadal będziecie czytać i komentować. Od dzisiaj postaram się, żeby rozdziały były dodawane w każdy piątek :*
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dwa tygodnie później.
Perspektywa Marty:
Był już koniec października, dni stawały się coraz krótsze i chłodniejsze. Wstałam niechętnie z łóżka, mimo tego, że dzisiaj już piątek. Zarzuciłam na siebie szlafrok, i skierowałam się do kuchni. Tam zjadłam śniadanko, po czym pozmywałam i poszłam się ubrać. Widząc przez okno pochmurną pogodę postanowiłam ubrać się cieplej więc wybrałam ten zestaw. Gdy byłam już gotowa zobaczyłam że jest dopiero 7:45, a ja pracę zaczynam o 8:30. Postanowiłam wypić kawę. Gdy delektowałam się gorącym napojem, postanowiłam napisać do Pawła, gdyż przez te dwa tygodnie Andrzej i Paweł dali mi czas na wybór. Ja chyba już wiem kogo moje serce kocha, więc muszę ich o tym poinformować, lecz niestety dla jednego z nich ta informacja nie będzie przyjemna. Umówiłam się z Zatim o 15:30 w galerii. Patrząc na zegarek, założyłam buty i wyszłam do pracy.
Perspektywa Pawła:
Wstałem dzisiaj wyjątkowo wcześnie, bo już o 7:15. Zjadłem śniadanie i włączyłem telewizor, gdyż dzisiaj nie mieliśmy porannego treningu. Po około 15 min mój telefon zaczął dzwonić. Spojrzałem na wyświetlacz:Marta <3. Odebrałem i gdy skończyliśmy rozmowę, byłem bardzo ucieszony, ponieważ Marta ma mi coś ważnego do powiedzenia. Mam nadzieję, że podczas tych 2 tygodni bardzo mocno się zastanowiła, i jestem dobrej myśli, że to mnie wybrała. Pełen energii, ubrałem się i zacząłem sprzątać w domu. O 11:30 wyszedłem na popołudniowy trening. W szatni nie mogłem usiedzieć, gdyż nie mogłem się doczekać spotkania z Martą. Jednak zastanawiało mnie jedno dlaczego tylko ja jestem uśmiechnięty?
-Chłopaki trochę radości, dzisiaj piątek weekendu początek!! - zobaczyłem zdziwione miny kumpli
-No co wy tacy dzisiaj nie fajni?
-To tu nic nie wiesz? - spytał się Piechocki
-A co mam niby wiedzieć? Stało się coś?
-Oj stało, stało - powiedział ze smutną miną Karol
-Mówcie, kurwa chłopaki - spojrzałem błagającym wzrokiem na kolegów.
-Andrzej, zerwał mięsień w ręce, i to ten który miał przecięty wtedy kiedy chciał się zabić. - powiedział łamiącym się głosem Kłos.
-Co? Czyli,że...
-Tak, są bardzo małe szanse na powrót Andrzeja do gry - powiedział Facundo.
-Ja pierdole. Czemu mi wcześniej o tym nie powiedzieliście?
-Dobra Zati, chodź na trening - powiedział Mariusz i zniknął za drzwiami.
Po skończony treningu, który się trochę przedłużył była już 15:15. Nie miałem czasu wracać się przebrać więc od razu pojechałem do kawiarni po drodze kupując dla Marty drobny prezent. Będąc na miejscu z oddali zobaczyłem siedzącą dziewczynę.
-Cześć Marta- uśmiechnąłem się mile i pocałowałem ją w policzek
-Hej.
-No to co zamawiamy coś?
-Ja dziękuję. Poprosiłam cię o to spotkanie ponieważ przemyślałam to wszystko i już jestem pewna, kogo kocham.
-No to mów, bo już się niecierpliwię - powiedziałem z uśmiechem.
-Paweł, ja kocham tylko jedną osobę, a jest to Andrzej, przykro mi, ale przez te 2 tygodnie on mi ciągle siedział a w głowie i nie mogłam się doczekać kiedy go zobaczę. Ja nad tą decyzją myślałam dniami i nocami. Jesteś na prawdę wspaniałym facetem i mam nadzieję, że znajdziesz dziewczynę która będzie cię w 100% kochała, bo na prawdę na to zasługujesz.
-Rozumiem Marta, na prawdę rozumiem - spuściłem głowę w dół i chwilę się zacząłem nad tym wszystkim zastanawiać.
-To może ja już pójdę.
-Nie, poczekaj - zatrzymałem dziewczynę- możemy być przyjaciółmi? Ty jako jedyna zawsze mnie wysłuchałaś, pomagałaś...
-Oczywiście, że tak Zati! - Marta rzuciła mi się na szyję - cieszę się, że tak to przyjąłeś. - powiedziała z uśmiechem
-Mam coś jeszcze dla ciebie, i bardzo bym chciał żebyś to nosiła, to zawsze i w każdej sytuacji będzie ci przypominało, że masz mnie - powiedziałem z uśmiechem i wręczyłem prezent Marcie.
-O matko... jest piękny, jesteś wspaniały Paweł - Uśmiechnęła się do mnie i przytuliła mnie.
-Okej panno Nowak , to leć oznajmić dobrą nowinę Wronce. - uśmiechnąłem się szeroko
-Lecę, lecę panie Zatorski - pocałował mnie w policzek i wyszła z kawiarni, a ja wtedy przypomniałem sobie, że Andrzej na pewno jest załamany, no ale może Marta nie będzie zła, że jej nie powiedziałem.
Perspektywa Marty:
Szczęśliwa i radosna, szłam z naszyjnikiem od Pawła w stronę bloku, w którym mieszkał Andrzej. Nie mogłam doczekać się kiedy go zobaczę. Będąc pod odpowiednim budynkiem, wzięłam głęboki oddech i weszłam do klatki schodowej. Znajdując się pod drzwiami nr.8 czułam jak serce wali mi coraz mocniej. Nacisnęłam dzwonek i po paru minutach oczekiwania w drzwiach pojawił się Andrzej, wyglądał na smutnego? Przybitego?
-Marta? - spytał przecierając oczy
-Tak,mogę wejść?
-Jasne, wchodź. - powiedział z wymuszonym uśmiechem
Weszłam do środka i zobaczyłam mega wielki bałagan. Wszędzie walały się ubrania,które Wronka teraz zbierał. W kuchni było jeszcze gorzej, zauważyłam również porozrywana zdjęcia z meczów Andrzeja, a za kanapą dużą ilość pustych butelek po alkoholu. Złapałam Andrzeja za nadgarstek i spojrzałam na niego, w jego oczach widziałam cierpienie i smutek
-Andrzej, co się stało?
-Nic, to tylko bałagan - odpowiedział wymijająco
-Tak, na pewno, a ten alkohol?
-No bo mała imprezka była.
-A te porozrywane zdjęcia?
-Nie ważne - powiedział i wstał z kanapy.
Złapałam go za rękę i spojrzałam mu w oczy. Wrona usiadł i wbił wzrok w podłogę.
-3 dni temu, na treningu zerwałem mięsień w ręce i to ten który miałem przecięty, od razu pojechałem do szpitala, a tam powiedzieli mi, że tak zniszczony mięsień prawdopodobnie już nie będzie w pełni sprawny co w zawodzie siatkarza wyklucza mnie z dalszej gry. - powiedział załamanym głosem, a mnie totalnie zatkało - A tak w ogóle to po co tutaj przyszłaś?
-Ja już podjęłam decyzję.
-Okej, nie martw się zawszę będziemy przyjaciółmi, i pamiętaj masz być szczęśliwa z Pawłem.
-Co?? O czym ty gadasz? Ja wybrałam ciebie.
-J-jak to?
-Tak to - uśmiechnęłam się i pocałowałam zdezorientowanego Andrzeja.
-Teraz wierzysz Wronka?
-Kocham cię Marta najbardziej na świecie.
-Ja ciebie jeszcze bardziej. - powiedziałam i przytuliłam się do siatkarza.
-Wiesz co Andrzej, idź zrób coś do jedzenia, a ja ogarnę ten syf.
Gdy Andrzej poszedł do kuchni, ja zaczęłam składać ubrania i zbierać porozrzucane zdjęcia , gdy nagle usłyszałam krzyk - JA PIERDOLE!-
Szybko wbiegłam do kuchni i zobaczyłam, że Wrona trzyma się za nadgarstek i zaciska zęby z bólu.
-Co się stało?
-Pierdolony nadgarstek! Zadzwoń na pogotowie okej?
Jak najszybciej wezwałam karetkę, która już po 10 minutach była na miejscu. Andrzeja szybko zabrali, a ja wzięłam jego kluczyki i ruszyłam w kierunku szpitala.
niedziela, 1 listopada 2015
czwartek, 15 października 2015
Rozdział 20
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Perspektywa Marty:
Wbiegłam do domu i usiadłam na kanapie. Spojrzałam na zegarek - 17:25. Nie było zbyt późno więc napisałam do Oli:
-Hej kochana :* Masz teraz czas?
-Cześć Martuś, tak mam a coś się stało?
-No powiedzmy, to co za 30 min kawiarnia, na Świętokrzyskiej?
-Okej.
Musze kogoś się poradzić, bo sama nie wiem co dalej robić. Ogarnęłam szybko makijaż, przebrałam się, zamknęłam mieszkanie i ruszyłam w stronę samochodu. Gdy dotarłam do kawiarni, Ola już na mnie czekała.
-Cześć - przywitałam się z przyjaciółką całusem
-Siadaj i opowiadaj wszystko.
Opowiedziała Oli wszystko od początku, o kłamstwie Karola, i o dzisiejszych wydarzeniach.
-Nie wierzę, już ja Karolowi dam popalić.
-Ola, nie proszę cię, ja i Andrzej sami chcemy to załatwić.
-No skoro tak to okej, a co do tych pocałunków to nie wiem co ci poradzić.
-Słuchaj ja mam taki mętlik w głowie, nadal coś czuję do Andrzeja, ale zdążyłam też coś poczuć do Pawła.
-Powinnaś się zastanowić którego tak na prawdę kochasz, i porozmawiać z nimi.
-Ja to wiem, tylko nie chce żadnego z nich zranić.
-Na kim ci bardziej zależy?
-Nie wiem...
-Kochana, porozmawiaj z nimi i wszystko stanie się prostsze.
-Dobra, ale najpierw muszę załatwić sprawę z Karolem.
-To wiesz co ja mam pomysł. Przyjdźcie dzisiaj z Wronką do nas.
-Genialny plan. Wiesz cieszę się, że mam taką przyjaciółkę.
-Ja też, to o 20?
-Mi pasuje.
-To weź zawiadom Andrzeja o tym planie, a ja uciekam zrobić jakąś kolacje dla was. Do zobaczenia.
Pożegnałam się z przyjaciółką i gdy tylko wyszła wysłałam SMSa do Andrzeja:
-Dzisiaj pogadamy sobie z Kłosem, także o 20 u niego w domu :)
-O a cóż to za plan szykujesz?
-Nie ja tylko Olka.
-No dobra, to wpadnę po ciebie, bądź gotowa ;)
-Nie musisz.
-Ale chce i bez dyskusji.
Nic już nie odpisałam tylko wyszłam z kawiarni i udałam się do swojego samochodu.
Perspektywa Andrzeja:
Olka to ma jednak głowę. Dobrze, że takie coś wymyśliła, przyjadę po Martę i porozmawiam z nią na poważnie, i obiecuję że teraz już niczego nie spieprzę, na reszcie będę miał ukochaną osobę przy swoim boku. Dzisiejszy pocałunek uświadomił mi, że bardzo mi jej brakowało, a moje serce szaleje za nią coraz mocniej.
Siedziałem w kuchni pijąc kawę i rozmyślając, gdy nagle dostałem SMSa od Oli:
-Pogadaj dzisiaj z nią i nie spieprz tego, bo na ten plan wpadłam w 1 sekundzie.
-Jesteś genialna. :***
-Idź się odstrój elegancko, bo już 18:45.
-Już pędzę.
Odłożyłem telefon na stolik i poszedłem szukać odpowiednich rzeczy. Po 10 min poszukiwań, znalazłem odpowiedni strój. Wsiadłem do auta , po drodze kupując bukiet kwiatów oraz drobne słodkości, ruszyłem w kierunku mieszkania Marty.
Perspektywa Marty:
Już o godzinie, 19 ubrałam się, uczesałam i zrobiłam makijaż. Nie mogłam się już doczekać, kiedy przyjedzie Andrzej, tak bardzo chce go znowu zobaczyć, po tym pocałunku, moje uczucia, które były na samym dnie mojego serca powróciły i to ze zdwojoną siłą. Nie jestem tego pewna, ale chyba go kocham, ale Paweł też wiele dla mnie znaczy, co będzie jak wybiorę źle? Co się wtedy stanie, gdy wybiorę kogoś kogo nie kocham, a powrotu nie będzie? Moje rozmyślanie przerwał dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się Andrzej:
-Witam. Przesyłka specjalna - powiedział i wręczył mi kwiaty i czekoladki
-Cześć - powiedziałam z uśmiechem
-Pięknie wyglądasz - powiedział i puścił mi oczko
-Ty również - uśmiechnęłam się - A w ogóle to co tak wcześnie jeszcze 20 minut mamy.
-Bo wiesz - oparł się o parapet - ja chciałbym z tobą porozmawiać.
-No to mów.
-Na początku chciałbym cię przeprosić za ten pocałunek.
-Żałujesz? - wtrąciłam się
-Nie, gdyby miał się cofnąć czas to znowu bym cie pocałował. Marta posłuchaj mnie, wiesz już całą prawdę o zajściach sprzed 5 lat, ale nie wiesz jednego?
-Czego niby?
-Tego, że ja cię nigdy nawet na moment nie przestałem kochać.
-Andrzej...
-Zrozum, że zawsze będą o ciebie walczył i nigdy się nie poddam. Mam tylko do ciebie jedno pytanie. Czy ty mnie też kochasz?
-Ja...ja mam kompletny mętlik w głowie, gdy po 5 latach znowu się pojawiłeś w moim życiu, wiedziałam że kocham cię, to czekanie w szpitalu aż się wybudzisz uświadomiło mi, że kocham cię nad życie. Ale potem gdy Karol mi powiedziała, że nie chcesz mnie znać, ja zrezygnowałam i moja znajomość z Pawłem stała się bliższa i poczułam coś do niego, a gdy mnie dzisiaj pocałowałeś to moje serce się roztopiło całkowicie, tylko, że później Paweł również mnie pocałował i teraz po prostu nie wiem kogo kocham. Bo do was oby dwóch coś czuję. - powiedziałam i usiadłam ze łzami w oczach na kanapie.
-Spokojnie, to twoje uczucia i wiem, że wybierzesz mądrze, nawet gdybyś wybrała Pawła to zawsze będziesz mogła na mnie liczyć.
-Ale Andrzej, ja nie wybrałam Pawła, na razie nikogo nie wybrałam.
-Ciii, nie płacz, dam ci tyle czasu ile potrzebujesz - powiedział Andrzej i przytulił mnie.
-Cieszę się, że cię mam - powiedziałam i mocniej go przytuliłam
-Dobra Martuś, idź popraw makijaż i idziemy
Tak jak powiedziała Wronka, tak też zrobiłam i po 15 minutach spacerku, byliśmy pod drzwiami mieszkania Kłosa
Gdy zadzwoniliśmy dzwonkiem, otworzyła nam Karol któremu wesoła mina opadła.
-Cześć Karolku - powiedziałam i weszła do środka ciągnąc za rękę Andrzeja
-I co nic nie powiesz przyjacielu? - Wronka spojrzał na niego złowrogo.
-Ja... Ola!! Gościmy mamy. - krzyknął
-Wiem - Dziewczyna wyszła z pokoju - sama ich tutaj zaprosiłam, a teraz ja i oni czekamy na wyjaśnienia.
-Co... Cholera. No dobra zrobiłem źle i co z tego?
-Kurwa Karollo, i ja i Marta przez to cierpieliśmy bo ona myślała, że ja nie chce z nią gadać, a ja myślałem że to ona nie chce ze mną.
-Bardzo się na tobie zawiedliśmy Karol - wtrąciłam się Andrzejowi.
-Ja tym bardziej kochanie.... - powiedziała zawiedziona Ola.
-Przepraszam was, nie myślałem, chciałem żeby było jak najlepiej dla Andrzeja i po prostu się pomyliłem. Co innego mogę zrobić, przepraszam was stokrotnie
-Byłeś moim najlepszym kumplem od zawsze, więc ja ci wybaczam.
-Ja również, ale ja chce oficjalnych przeprosin... - nie zdążyłam dokończyć bo Andrzej się wtrącił
-Na Facebooku - powiedział z wielkim uśmiechem Wrona
-Noo dobraa, ale mój fejm na pewno przez was spadnie.
Wszyscy razem się zaczęliśmy śmiać
-No to co drodzy państwo zapraszam na kolacje - powiedziała Ola
Skuszeni pysznymi zapachami zostaliśmy, i reszta wieczoru zleciała nam w śmiechu i radości.
Perspektywa Marty:
Wbiegłam do domu i usiadłam na kanapie. Spojrzałam na zegarek - 17:25. Nie było zbyt późno więc napisałam do Oli:
-Hej kochana :* Masz teraz czas?
-Cześć Martuś, tak mam a coś się stało?
-No powiedzmy, to co za 30 min kawiarnia, na Świętokrzyskiej?
-Okej.
Musze kogoś się poradzić, bo sama nie wiem co dalej robić. Ogarnęłam szybko makijaż, przebrałam się, zamknęłam mieszkanie i ruszyłam w stronę samochodu. Gdy dotarłam do kawiarni, Ola już na mnie czekała.
-Cześć - przywitałam się z przyjaciółką całusem
-Siadaj i opowiadaj wszystko.
Opowiedziała Oli wszystko od początku, o kłamstwie Karola, i o dzisiejszych wydarzeniach.
-Nie wierzę, już ja Karolowi dam popalić.
-Ola, nie proszę cię, ja i Andrzej sami chcemy to załatwić.
-No skoro tak to okej, a co do tych pocałunków to nie wiem co ci poradzić.
-Słuchaj ja mam taki mętlik w głowie, nadal coś czuję do Andrzeja, ale zdążyłam też coś poczuć do Pawła.
-Powinnaś się zastanowić którego tak na prawdę kochasz, i porozmawiać z nimi.
-Ja to wiem, tylko nie chce żadnego z nich zranić.
-Na kim ci bardziej zależy?
-Nie wiem...
-Kochana, porozmawiaj z nimi i wszystko stanie się prostsze.
-Dobra, ale najpierw muszę załatwić sprawę z Karolem.
-To wiesz co ja mam pomysł. Przyjdźcie dzisiaj z Wronką do nas.
-Genialny plan. Wiesz cieszę się, że mam taką przyjaciółkę.
-Ja też, to o 20?
-Mi pasuje.
-To weź zawiadom Andrzeja o tym planie, a ja uciekam zrobić jakąś kolacje dla was. Do zobaczenia.
Pożegnałam się z przyjaciółką i gdy tylko wyszła wysłałam SMSa do Andrzeja:
-Dzisiaj pogadamy sobie z Kłosem, także o 20 u niego w domu :)
-O a cóż to za plan szykujesz?
-Nie ja tylko Olka.
-No dobra, to wpadnę po ciebie, bądź gotowa ;)
-Nie musisz.
-Ale chce i bez dyskusji.
Nic już nie odpisałam tylko wyszłam z kawiarni i udałam się do swojego samochodu.
Perspektywa Andrzeja:
Olka to ma jednak głowę. Dobrze, że takie coś wymyśliła, przyjadę po Martę i porozmawiam z nią na poważnie, i obiecuję że teraz już niczego nie spieprzę, na reszcie będę miał ukochaną osobę przy swoim boku. Dzisiejszy pocałunek uświadomił mi, że bardzo mi jej brakowało, a moje serce szaleje za nią coraz mocniej.
Siedziałem w kuchni pijąc kawę i rozmyślając, gdy nagle dostałem SMSa od Oli:
-Pogadaj dzisiaj z nią i nie spieprz tego, bo na ten plan wpadłam w 1 sekundzie.
-Jesteś genialna. :***
-Idź się odstrój elegancko, bo już 18:45.
-Już pędzę.
Odłożyłem telefon na stolik i poszedłem szukać odpowiednich rzeczy. Po 10 min poszukiwań, znalazłem odpowiedni strój. Wsiadłem do auta , po drodze kupując bukiet kwiatów oraz drobne słodkości, ruszyłem w kierunku mieszkania Marty.
Perspektywa Marty:
Już o godzinie, 19 ubrałam się, uczesałam i zrobiłam makijaż. Nie mogłam się już doczekać, kiedy przyjedzie Andrzej, tak bardzo chce go znowu zobaczyć, po tym pocałunku, moje uczucia, które były na samym dnie mojego serca powróciły i to ze zdwojoną siłą. Nie jestem tego pewna, ale chyba go kocham, ale Paweł też wiele dla mnie znaczy, co będzie jak wybiorę źle? Co się wtedy stanie, gdy wybiorę kogoś kogo nie kocham, a powrotu nie będzie? Moje rozmyślanie przerwał dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się Andrzej:
-Witam. Przesyłka specjalna - powiedział i wręczył mi kwiaty i czekoladki
-Cześć - powiedziałam z uśmiechem
-Pięknie wyglądasz - powiedział i puścił mi oczko
-Ty również - uśmiechnęłam się - A w ogóle to co tak wcześnie jeszcze 20 minut mamy.
-Bo wiesz - oparł się o parapet - ja chciałbym z tobą porozmawiać.
-No to mów.
-Na początku chciałbym cię przeprosić za ten pocałunek.
-Żałujesz? - wtrąciłam się
-Nie, gdyby miał się cofnąć czas to znowu bym cie pocałował. Marta posłuchaj mnie, wiesz już całą prawdę o zajściach sprzed 5 lat, ale nie wiesz jednego?
-Czego niby?
-Tego, że ja cię nigdy nawet na moment nie przestałem kochać.
-Andrzej...
-Zrozum, że zawsze będą o ciebie walczył i nigdy się nie poddam. Mam tylko do ciebie jedno pytanie. Czy ty mnie też kochasz?
-Ja...ja mam kompletny mętlik w głowie, gdy po 5 latach znowu się pojawiłeś w moim życiu, wiedziałam że kocham cię, to czekanie w szpitalu aż się wybudzisz uświadomiło mi, że kocham cię nad życie. Ale potem gdy Karol mi powiedziała, że nie chcesz mnie znać, ja zrezygnowałam i moja znajomość z Pawłem stała się bliższa i poczułam coś do niego, a gdy mnie dzisiaj pocałowałeś to moje serce się roztopiło całkowicie, tylko, że później Paweł również mnie pocałował i teraz po prostu nie wiem kogo kocham. Bo do was oby dwóch coś czuję. - powiedziałam i usiadłam ze łzami w oczach na kanapie.
-Spokojnie, to twoje uczucia i wiem, że wybierzesz mądrze, nawet gdybyś wybrała Pawła to zawsze będziesz mogła na mnie liczyć.
-Ale Andrzej, ja nie wybrałam Pawła, na razie nikogo nie wybrałam.
-Ciii, nie płacz, dam ci tyle czasu ile potrzebujesz - powiedział Andrzej i przytulił mnie.
-Cieszę się, że cię mam - powiedziałam i mocniej go przytuliłam
-Dobra Martuś, idź popraw makijaż i idziemy
Tak jak powiedziała Wronka, tak też zrobiłam i po 15 minutach spacerku, byliśmy pod drzwiami mieszkania Kłosa
Gdy zadzwoniliśmy dzwonkiem, otworzyła nam Karol któremu wesoła mina opadła.
-Cześć Karolku - powiedziałam i weszła do środka ciągnąc za rękę Andrzeja
-I co nic nie powiesz przyjacielu? - Wronka spojrzał na niego złowrogo.
-Ja... Ola!! Gościmy mamy. - krzyknął
-Wiem - Dziewczyna wyszła z pokoju - sama ich tutaj zaprosiłam, a teraz ja i oni czekamy na wyjaśnienia.
-Co... Cholera. No dobra zrobiłem źle i co z tego?
-Kurwa Karollo, i ja i Marta przez to cierpieliśmy bo ona myślała, że ja nie chce z nią gadać, a ja myślałem że to ona nie chce ze mną.
-Bardzo się na tobie zawiedliśmy Karol - wtrąciłam się Andrzejowi.
-Ja tym bardziej kochanie.... - powiedziała zawiedziona Ola.
-Przepraszam was, nie myślałem, chciałem żeby było jak najlepiej dla Andrzeja i po prostu się pomyliłem. Co innego mogę zrobić, przepraszam was stokrotnie
-Byłeś moim najlepszym kumplem od zawsze, więc ja ci wybaczam.
-Ja również, ale ja chce oficjalnych przeprosin... - nie zdążyłam dokończyć bo Andrzej się wtrącił
-Na Facebooku - powiedział z wielkim uśmiechem Wrona
-Noo dobraa, ale mój fejm na pewno przez was spadnie.
Wszyscy razem się zaczęliśmy śmiać
-No to co drodzy państwo zapraszam na kolacje - powiedziała Ola
Skuszeni pysznymi zapachami zostaliśmy, i reszta wieczoru zleciała nam w śmiechu i radości.
czwartek, 8 października 2015
Rozdział 19
CZYTASZ!-KOMENTUJESZ!-MOTYWUJESZ!
2 tygodnie później
Perspektywa Marty:
Od kłótni z Karolem, minęły już dwa tygodnie, wiele się przez ten czas zmieniło. Wyjaśniłam wszystko Pawłowi, zyskałam pracę oraz zaprzyjaźniłam się z rodziną Winiarskich. Kłos nie chce ze mną rozmawiać, a Andrzej... nawet nie wiem co u niego słychać, gdzie jest, czy chodzi na rehabilitacje. Dostałam tylko SMSa od Karola, że Andrzej nie chce się ze mną kontaktować. Bardzo to wszystko mnie dziwi, bo nie tak dawno chciał zacząć wszystko od początku, a teraz nie chce mnie znać? No trudno nie będę sobie tym głowy zawracała. Dzisiaj pracę zaczynałam o 9:30 więc na spokojnie zjadłam śniadanie i napisałam do Pawła:
-Wstawaj śpiochu ;)
-Ej! Wcale nie śpię, szykuję się na trening.
-Na pewno... :D Pewnie leżysz na łóżku z ledwo otwartymi oczami.
-Noo może ;) A co panna Nowak robi dzisiaj po południu?
-Pracuję do 15:30.
-No to idealnie :) Bo ja kończę popołudniową siłownie o 16. To może jakaś kawka?
-Z przyjemnością panie Zatorski ;)
-No do zobaczenia ;*
Uśmiechnęłam się do telefonu, i poszłam do sypialni wybrać odpowiedni strój. Po 15 min. byłam gotowa do wyjścia. Spojrzała na ekran telefonu i miała jedną wiadomość od Pawła:
-Miłego dnia w pracy. ;* Ps. Przez tą poranną wymianę zdań cały dzień będę myślał o tobie ;)
Nic nie odpisałam tylko schowałam telefon do torebki i wyszłam z mieszkania.
Perspektywa Andrzeja:
Od dwóch tygodni Marta nawet się nie odezwała, Karol powiedział mi, że związała się z Pawłem. Nie wierzę w to wszystko, przecież zależało jej na mnie bo lekarz mi powiedział, że przez cały czas była w szpitalu, ale Karol by mnie nie oszukał. Ufam mu bezgranicznie, w końcu jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. On i Ola bardzo mnie wspierają, i jestem im za to ogromnie wdzięczny. Z moją ręką już coraz lepiej, i niedługo będę mógł już ćwiczyć razem ze skrzatami, bo na razie siedzę i ich dopinguje podczas treningu. Dzisiaj wstałem o 9 bo dopiero o 15 mam rehabilitacje na siłowni. Zjadłem 3 kanapki i poszedłem dalej spać. Przebudziłem się o 12:45, wziąłem prysznic i włączyłem laptopa. Nie mogąc się powstrzymać wszedłem na instagrama Marty. Na każdym zdjęciu była taka szczęśliwa, nawet na tym dzisiejszym z opisem " Nienawidzę pracować" Ona nawet nie wie jak ja ją mocno kocham, i mam nadzieję, że z Pawłem będzie szczęśliwa. Kończąc swoje rozmyślania poszedłem się ubrać i skierowałem się do swojego samochodu.
Perspektywa Karola:
Dwa tygodnie, tyle właśnie minęło. Na reszcie mogę powiedzieć, że wszystko jest ok: Andrzej całkowicie powrócił do żywych i jest znowu tym samym Wronką, z Olą byliśmy na Mazurach i wypoczęliśmy. No może tylko jedna rzecz nie jest git, Marta. Mam ogromne wyrzuty sumienia, może nie powinienem tak okłamywać Andrzeja? Widzę, że jak zawsze jest u nas i patrzy na mnie i Olkę to ma żal i rozpacz w oczach. Po tych wszystkich zdarzeniach on się trochę zmienił, nadal jest wesoły i radosny, ale po jego oczach widać, że to tylko udawanie. Serce mi podpowiada, że bardzo źle zrobiłem ,ale rozum mówi inaczej. No cóż coś się stało to się nie odstanie. Na pewno wszystko będzie dobrze.
Perspektyw Marty:
Czas w pracy strasznie szybko mi zleciał. Nim się obejrzałam była już 15:30. Wyszłam z biura i poszłam do domu się przebrać, gdyż za pół godziny mam czekać na Pawła przed halą. Wchodząc do domu, od razu pobiegłam do szafy. Wybrałam ubrania i zrobiłam lekki makijaż i widząc godzinę 15:50, wyszłam z domu. Do hali miałam blisko więc się za bardzo nie spieszyłam, po ok.5 min, byłam na miejscu. Usiadłam na murku i wysłałam SMSa do Zatiego:
-Długo mam czekać zimno mi! :D
-Idę wziąć prysznic i się przebrać, za 5 min będę. Spokojnie wszystko ci wynagrodzę ;)
-No mam nadzieję ;*
Tak jak powiedział Paweł tak i zrobił, dokładnie po 5 minutach pojawił się zdyszany przy mnie.
-No to jestem. - wyszczerzył się i pocałował mnie w policzek
-Widzę - zeskoczyłam z murku i chciałam się odwrócić, jednak na kogoś wpadłam.
-O przepraszam.
-Nic się nie stało. - spojrzałam na odchodzącego mężczyznę - Andrzej? Andrzej poczekaj!
-Co jest Marta?
-Przepraszam cię, zaraz wrócę. - powiedziałam do Pawła i pobiegłam za Andrzejem
-Andrzej! Stój!
-Po co? - powiedział nie patrząc się w moją stronę
-Możemy porozmawiać? Proszę spójrz na mnie.
-A mamy o czym? - skierował swój smutny wzrok na mnie
-A nie mamy? Bo mi się wydaję , że tak.
-Przecież cały czas rozmawiamy. - powiedział spokojnym głosem Wrona unikając patrzenia w moje oczy
-To powiedz mi dlaczego nie odzywałeś się?
-Ja? Chyba raczej ty się nie odzywałaś, wolałaś uciec przed tym wszystkim do Pawła.
-Nigdzie nie uciekłam!
-Jakoś w szpitalu cię nie widziałem.
-Siedziałam cały czas!
-To dlaczego poszłaś jak się wybudziłem?
-Poszłam? Zostałam bezczelnie wyrzucona! Mówiłeś przecież, że nie chcesz mnie znać!
-Ciekawe kiedy?
-Dzień po swoim wybudzeniu, Karol tak do mnie napisał.
-Nic takiego nie mówiłem! Czekaj, jak to Karol?
-No normalnie, najpierw wywalił mnie ze szpitala a później do mnie napisał, że nie chcesz mieć ze mną do czynienia już nigdy więcej.
-Słuchaj, ja nigdy tak nie powiedziałam.
-Nie wieżę ci.
-Za bardzo cię kocham, żeby powiedzieć takie coś, a Karol kłamał i całkowicie mnie zawiódł.
-Uwierz, że mnie też, ale może on miał rację, że ty tylko trzymasz się tej myśli że mnie kochasz a tak na prawdę to tylko fikcja która niszczy twoją psychikę.
-Marta, ja jestem w stu procentach pewien swoich uczuć. Kocham cię z każdym dniem coraz bardziej, nie mogę o tobie zapomnieć. Mam twoje zdjęcie w domu i wieczorem ciągle na nie patrzę i tylko to mnie utrzymuje przy życiu. - powiedział siatkarz patrząc mi prosto w oczy.
-Andrzej, ja.. ja nie wiem co powiedzieć.
-Nie musisz nic mówić - Chłopak podszedł do mnie bliżej i pocałował mnie.
-Przepraszam... - spojrzałam w jego niebieskie tęczówki które biły blaskiem szczęścia i miłości. Odwróciłam się i poszłam w stronę hali i Pawła.
-Zadzwonię do ciebie jutro!! - krzyknął do mnie Wrona, a ja odwróciłam się i delikatnie się uśmiechnęłam.
Będąc pod halą podeszłam do Pawła:
-Przepraszam, że tak długo, mogę ci coś powiedzieć? - chciałam wygadać się komuś o pocałunku z Andrzejem i wybrałam właśnie Pawła.
-Najpierw ja. Marta posłuchaj mnie, od samego początku bardzo mi się spodobałaś, byłem w tobie zakochany i zauroczony,ale teraz po tych 2 tygodniach jednego jestem pewien że cię kocham. Kocham cie tak jak nikogo innego. - libero podszedł do mnie i po prostu mnie pocałował, a ja nie widząc co robić odepchnęłam go i pobiegłam przed siebie krzycząc jedynie przepraszam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka! Hej!
Na początku przepraszam , że tak długo nie było rozdziału ale wiecie szkoła, obowiązki itd. Mam nadzieje, że będziecie czytać i komentować dalej. Teraz postaram się dodawać rozdziały regularnie. Jak widzicie, akcja się rozwija w szybkim tempie, ale spokojnie do końca tej zagmatwanej historii jeszcze daleko. Także czytajcie i komentujcie. No to koniec mojego przemówienia. Cześć i czołem!
Pozdroo ;**
2 tygodnie później
Perspektywa Marty:
Od kłótni z Karolem, minęły już dwa tygodnie, wiele się przez ten czas zmieniło. Wyjaśniłam wszystko Pawłowi, zyskałam pracę oraz zaprzyjaźniłam się z rodziną Winiarskich. Kłos nie chce ze mną rozmawiać, a Andrzej... nawet nie wiem co u niego słychać, gdzie jest, czy chodzi na rehabilitacje. Dostałam tylko SMSa od Karola, że Andrzej nie chce się ze mną kontaktować. Bardzo to wszystko mnie dziwi, bo nie tak dawno chciał zacząć wszystko od początku, a teraz nie chce mnie znać? No trudno nie będę sobie tym głowy zawracała. Dzisiaj pracę zaczynałam o 9:30 więc na spokojnie zjadłam śniadanie i napisałam do Pawła:
-Wstawaj śpiochu ;)
-Ej! Wcale nie śpię, szykuję się na trening.
-Na pewno... :D Pewnie leżysz na łóżku z ledwo otwartymi oczami.
-Noo może ;) A co panna Nowak robi dzisiaj po południu?
-Pracuję do 15:30.
-No to idealnie :) Bo ja kończę popołudniową siłownie o 16. To może jakaś kawka?
-Z przyjemnością panie Zatorski ;)
-No do zobaczenia ;*
Uśmiechnęłam się do telefonu, i poszłam do sypialni wybrać odpowiedni strój. Po 15 min. byłam gotowa do wyjścia. Spojrzała na ekran telefonu i miała jedną wiadomość od Pawła:
-Miłego dnia w pracy. ;* Ps. Przez tą poranną wymianę zdań cały dzień będę myślał o tobie ;)
Nic nie odpisałam tylko schowałam telefon do torebki i wyszłam z mieszkania.
Perspektywa Andrzeja:
Od dwóch tygodni Marta nawet się nie odezwała, Karol powiedział mi, że związała się z Pawłem. Nie wierzę w to wszystko, przecież zależało jej na mnie bo lekarz mi powiedział, że przez cały czas była w szpitalu, ale Karol by mnie nie oszukał. Ufam mu bezgranicznie, w końcu jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. On i Ola bardzo mnie wspierają, i jestem im za to ogromnie wdzięczny. Z moją ręką już coraz lepiej, i niedługo będę mógł już ćwiczyć razem ze skrzatami, bo na razie siedzę i ich dopinguje podczas treningu. Dzisiaj wstałem o 9 bo dopiero o 15 mam rehabilitacje na siłowni. Zjadłem 3 kanapki i poszedłem dalej spać. Przebudziłem się o 12:45, wziąłem prysznic i włączyłem laptopa. Nie mogąc się powstrzymać wszedłem na instagrama Marty. Na każdym zdjęciu była taka szczęśliwa, nawet na tym dzisiejszym z opisem " Nienawidzę pracować" Ona nawet nie wie jak ja ją mocno kocham, i mam nadzieję, że z Pawłem będzie szczęśliwa. Kończąc swoje rozmyślania poszedłem się ubrać i skierowałem się do swojego samochodu.
Perspektywa Karola:
Dwa tygodnie, tyle właśnie minęło. Na reszcie mogę powiedzieć, że wszystko jest ok: Andrzej całkowicie powrócił do żywych i jest znowu tym samym Wronką, z Olą byliśmy na Mazurach i wypoczęliśmy. No może tylko jedna rzecz nie jest git, Marta. Mam ogromne wyrzuty sumienia, może nie powinienem tak okłamywać Andrzeja? Widzę, że jak zawsze jest u nas i patrzy na mnie i Olkę to ma żal i rozpacz w oczach. Po tych wszystkich zdarzeniach on się trochę zmienił, nadal jest wesoły i radosny, ale po jego oczach widać, że to tylko udawanie. Serce mi podpowiada, że bardzo źle zrobiłem ,ale rozum mówi inaczej. No cóż coś się stało to się nie odstanie. Na pewno wszystko będzie dobrze.
Perspektyw Marty:
Czas w pracy strasznie szybko mi zleciał. Nim się obejrzałam była już 15:30. Wyszłam z biura i poszłam do domu się przebrać, gdyż za pół godziny mam czekać na Pawła przed halą. Wchodząc do domu, od razu pobiegłam do szafy. Wybrałam ubrania i zrobiłam lekki makijaż i widząc godzinę 15:50, wyszłam z domu. Do hali miałam blisko więc się za bardzo nie spieszyłam, po ok.5 min, byłam na miejscu. Usiadłam na murku i wysłałam SMSa do Zatiego:
-Długo mam czekać zimno mi! :D
-Idę wziąć prysznic i się przebrać, za 5 min będę. Spokojnie wszystko ci wynagrodzę ;)
-No mam nadzieję ;*
Tak jak powiedział Paweł tak i zrobił, dokładnie po 5 minutach pojawił się zdyszany przy mnie.
-No to jestem. - wyszczerzył się i pocałował mnie w policzek
-Widzę - zeskoczyłam z murku i chciałam się odwrócić, jednak na kogoś wpadłam.
-O przepraszam.
-Nic się nie stało. - spojrzałam na odchodzącego mężczyznę - Andrzej? Andrzej poczekaj!
-Co jest Marta?
-Przepraszam cię, zaraz wrócę. - powiedziałam do Pawła i pobiegłam za Andrzejem
-Andrzej! Stój!
-Po co? - powiedział nie patrząc się w moją stronę
-Możemy porozmawiać? Proszę spójrz na mnie.
-A mamy o czym? - skierował swój smutny wzrok na mnie
-A nie mamy? Bo mi się wydaję , że tak.
-Przecież cały czas rozmawiamy. - powiedział spokojnym głosem Wrona unikając patrzenia w moje oczy
-To powiedz mi dlaczego nie odzywałeś się?
-Ja? Chyba raczej ty się nie odzywałaś, wolałaś uciec przed tym wszystkim do Pawła.
-Nigdzie nie uciekłam!
-Jakoś w szpitalu cię nie widziałem.
-Siedziałam cały czas!
-To dlaczego poszłaś jak się wybudziłem?
-Poszłam? Zostałam bezczelnie wyrzucona! Mówiłeś przecież, że nie chcesz mnie znać!
-Ciekawe kiedy?
-Dzień po swoim wybudzeniu, Karol tak do mnie napisał.
-Nic takiego nie mówiłem! Czekaj, jak to Karol?
-No normalnie, najpierw wywalił mnie ze szpitala a później do mnie napisał, że nie chcesz mieć ze mną do czynienia już nigdy więcej.
-Słuchaj, ja nigdy tak nie powiedziałam.
-Nie wieżę ci.
-Za bardzo cię kocham, żeby powiedzieć takie coś, a Karol kłamał i całkowicie mnie zawiódł.
-Uwierz, że mnie też, ale może on miał rację, że ty tylko trzymasz się tej myśli że mnie kochasz a tak na prawdę to tylko fikcja która niszczy twoją psychikę.
-Marta, ja jestem w stu procentach pewien swoich uczuć. Kocham cię z każdym dniem coraz bardziej, nie mogę o tobie zapomnieć. Mam twoje zdjęcie w domu i wieczorem ciągle na nie patrzę i tylko to mnie utrzymuje przy życiu. - powiedział siatkarz patrząc mi prosto w oczy.
-Andrzej, ja.. ja nie wiem co powiedzieć.
-Nie musisz nic mówić - Chłopak podszedł do mnie bliżej i pocałował mnie.
-Przepraszam... - spojrzałam w jego niebieskie tęczówki które biły blaskiem szczęścia i miłości. Odwróciłam się i poszłam w stronę hali i Pawła.
-Zadzwonię do ciebie jutro!! - krzyknął do mnie Wrona, a ja odwróciłam się i delikatnie się uśmiechnęłam.
Będąc pod halą podeszłam do Pawła:
-Przepraszam, że tak długo, mogę ci coś powiedzieć? - chciałam wygadać się komuś o pocałunku z Andrzejem i wybrałam właśnie Pawła.
-Najpierw ja. Marta posłuchaj mnie, od samego początku bardzo mi się spodobałaś, byłem w tobie zakochany i zauroczony,ale teraz po tych 2 tygodniach jednego jestem pewien że cię kocham. Kocham cie tak jak nikogo innego. - libero podszedł do mnie i po prostu mnie pocałował, a ja nie widząc co robić odepchnęłam go i pobiegłam przed siebie krzycząc jedynie przepraszam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka! Hej!
Na początku przepraszam , że tak długo nie było rozdziału ale wiecie szkoła, obowiązki itd. Mam nadzieje, że będziecie czytać i komentować dalej. Teraz postaram się dodawać rozdziały regularnie. Jak widzicie, akcja się rozwija w szybkim tempie, ale spokojnie do końca tej zagmatwanej historii jeszcze daleko. Także czytajcie i komentujcie. No to koniec mojego przemówienia. Cześć i czołem!
Pozdroo ;**
wtorek, 29 września 2015
Rozdział 18
Perspektywa Karola:
Siedzieliśmy razem z Olą, Michałem i Martą, kolejny dzień w Warszawskim szpitalu.Andrzej jest w śpiączce już 15 dzień. Wszyscy modlimy się za niego. Cała drużyna Skry i reprezentacja również go odwiedza, a duchowo wspiera go cały świat bo oczywiście cała sprawa znalazła się w mediach. W kioskach, na pierwszych stronach gazet, można znaleźć tytuły: "Siatkarz Andrzej.W w śpiączce bo próbie samobójstwa.", " Problemy psychiczne reprezentanta Polski- Andrzeja Wrony" i wiele wiele innych durnych nagłówków.
-Kochanie, masz napij się kawy - powiedziała Ola i wręczyła mi kubek z napojem.
-Dzięki.
-Karol, trzeba być dobrej myśli- dziewczyna usiadła obok mnie i złapała mnie za dłoń
-Jestem przecież, tylko wiesz, że lekarz wczoraj powiedziała, że nie wiadomo czy Andrzej w ogóle odzyska przytomność...-łzy zaczęły mi napływać do oczu.
-Odzyska, ja w to wierze i inni też. On jest silny na pewno da radę.
Nie zdążyłem nic powiedzieć, gdy do sali w której leżał Wrona wbiegł lekarz i 3 pielęgniarki.
Perspektywa Pawła:
Od naszego spotkania i wypadu nad rzekę z Martą jedynie do siebie pisaliśmy i dzwoniliśmy. Bardzo mi brakuję spotkań z nią i chyba za dwa dni, po przyjeździe z meczu, pójdę do niej i zaproszę ją na kolejną randkę, mam nadzieję, że bardziej udaną. Ja na prawdę jestem w niej bardzo zakochany, to była chyba miłość od pierwszego wejrzenia. Wtedy na imprezie u Kłosa, gdy ją zobaczyłem to serce zaczęło mi mocniej bić. Marta też chyba jest we mnie zakochana, a przynajmniej ja tak uważam, bo od razu złapaliśmy bardzo dobry kontakt. Jak na razie muszę się skupić się na dobrej grze, a później pójdę odwiedzić w szpitalu Andrzeja. Bardzo mu współczuje, co takiego mogło się stać, że Endrju chciał się zabić, wiem, że chodzi o jakąś dziewczynę, że niby z innym się spotykała. Ja na miejscu Wronki to bym temu facetowi nogi z dupy powyrywał. Jakim trzeba być gnojkiem, żeby spotykać się z dziewczyną, którą kocha ktoś inny. Mam nadzieje, że Andrzej jakoś się pozbiera z tego i będzie normalnie żył.
Perspektywa Marty:
Czekałam przed salą nr.15 w której leżał Andrzej. Od 15 min. jest u niego lekarz, nie wiem nawet co się tak nagle stało.
-Karol, wiesz coś może?
-Przykro mi Marta ale na razie nie
Miałam coś powiedzieć, gdy z sali wyszedł lekarz.
-Panie Karolu, pani Marto, wasz przyjaciel się wybudził, na razie jest osłabiony, także proszę za długo u niego nie siedzieć.
-A co z jego stanem? - spytałam nie pewnie.
-Stabilny jest, oddycha samodzielnie, rozmawiałem już z nim i jest dobrze. Ale muszę państwu powiedzieć, że jego stan psychiczny nie jest najlepszy, dlatego jutro przyjdzie do niego psycholog.
-Dobrze, rozumiemy - odpowiedział Karol
Gdy lekarz poszedł, ubrałam pelerynę szpitalną i chciałam wejść do Andrzeja, jednak Karol mnie zatrzymał
-Gdzie ty idziesz? - spytał lekko oburzony
-Chce z nim porozmawiać.
-Nie, Zabraniam ci!
-Nie masz prawa! To nie moja wina!
-A właśnie, że twoja gdybyś nie spotykała się z Pawłem to Andrzej by nie chciał się zabić!
-Karol, przestań...
-Nie, nie przestanę, nie potrzebnie pojawiałaś się znowu w życiu Wronki, najpierw ten wypadek, a teraz to... to wszystko twoja wina, więc wynoś się stąd i nie wpieprzaj się do życia Andrzeja już nigdy więcej!! - wykrzyczał zdenerwowany Karol i złapał mnie za ramię.
-Kłos!! Co ty kurwa robisz? - nagle znikąd pojawił się Paweł
-Co ty tu robisz? - zapytałam zdezorientowana
-Wynoś się stąd Paweł, i zabieraj ze sobą Martę! - Karol podszedł do libero i spojrzał na niego złowrogo
-Przyszedłem zobaczyć co u Andrzeja.
-Nico! Wynoście się!
-Karol, kurwa o co ci chodzi?
-Zapytaj Marty, albo przeczytaj to! - Karol rzucił pod nogi Pawła kartkę, którą napisał Wrona, po czym zniknął za drzwiami nr.15
Zati przeczytał tekst na kartce i znieruchomiał
-Co? Marta...
-Przepraszam - powiedziałam szeptem i wybiegłam ze szpitala, zostawiając zdezorientowanego Pawła, na środku korytarza.
Perspektywa Karola
Wszedłem do sali i zobaczyłem leżącego Andrzeja, ręce miał pozawiązywane bandażem, a twarz miał całą bladą. Powoli do niego podszedłem.
-Witaj Edrju - nie pewnie się uśmiechnąłem
-Chce z nią rozmawiać - powiedział powoli, cichym głosem
-Przykro mi ale... nie ma jej.
-Widziałem,ją jak pielęgniarka otwierała drzwi.
-No bo... bo była - zająknąłem się - ale tylko po to, żeby dowiedzieć się czy ta sprawa z wypadkiem jest unieważniona. A potem przyszedł Paweł i razem wyszli. - strasznie się z tym czułem widząc nieszczęśliwy i pełen bólu wzrok Wrony, ale ja musiałem skłamać, bo ta dziewczyna za dużo namieszała w jego życiu, zrobiłem to dla jego dobra.
-Jestem takim idiotą, że nawet zabić się nie potrawie.
-Stary, przestań pieprzyć! Jesteś zajebistym facetem i nic tego nie zmieni.
-Przepraszam Karol, ale chce zostać sam.
-Jasne.
Wstałem i spojrzałem na Andrzeja, a w mojej głowie pojawiły się myśli, że może źle zrobiłem z tym kłamstwem?
Siedzieliśmy razem z Olą, Michałem i Martą, kolejny dzień w Warszawskim szpitalu.Andrzej jest w śpiączce już 15 dzień. Wszyscy modlimy się za niego. Cała drużyna Skry i reprezentacja również go odwiedza, a duchowo wspiera go cały świat bo oczywiście cała sprawa znalazła się w mediach. W kioskach, na pierwszych stronach gazet, można znaleźć tytuły: "Siatkarz Andrzej.W w śpiączce bo próbie samobójstwa.", " Problemy psychiczne reprezentanta Polski- Andrzeja Wrony" i wiele wiele innych durnych nagłówków.
-Kochanie, masz napij się kawy - powiedziała Ola i wręczyła mi kubek z napojem.
-Dzięki.
-Karol, trzeba być dobrej myśli- dziewczyna usiadła obok mnie i złapała mnie za dłoń
-Jestem przecież, tylko wiesz, że lekarz wczoraj powiedziała, że nie wiadomo czy Andrzej w ogóle odzyska przytomność...-łzy zaczęły mi napływać do oczu.
-Odzyska, ja w to wierze i inni też. On jest silny na pewno da radę.
Nie zdążyłem nic powiedzieć, gdy do sali w której leżał Wrona wbiegł lekarz i 3 pielęgniarki.
Perspektywa Pawła:
Od naszego spotkania i wypadu nad rzekę z Martą jedynie do siebie pisaliśmy i dzwoniliśmy. Bardzo mi brakuję spotkań z nią i chyba za dwa dni, po przyjeździe z meczu, pójdę do niej i zaproszę ją na kolejną randkę, mam nadzieję, że bardziej udaną. Ja na prawdę jestem w niej bardzo zakochany, to była chyba miłość od pierwszego wejrzenia. Wtedy na imprezie u Kłosa, gdy ją zobaczyłem to serce zaczęło mi mocniej bić. Marta też chyba jest we mnie zakochana, a przynajmniej ja tak uważam, bo od razu złapaliśmy bardzo dobry kontakt. Jak na razie muszę się skupić się na dobrej grze, a później pójdę odwiedzić w szpitalu Andrzeja. Bardzo mu współczuje, co takiego mogło się stać, że Endrju chciał się zabić, wiem, że chodzi o jakąś dziewczynę, że niby z innym się spotykała. Ja na miejscu Wronki to bym temu facetowi nogi z dupy powyrywał. Jakim trzeba być gnojkiem, żeby spotykać się z dziewczyną, którą kocha ktoś inny. Mam nadzieje, że Andrzej jakoś się pozbiera z tego i będzie normalnie żył.
Perspektywa Marty:
Czekałam przed salą nr.15 w której leżał Andrzej. Od 15 min. jest u niego lekarz, nie wiem nawet co się tak nagle stało.
-Karol, wiesz coś może?
-Przykro mi Marta ale na razie nie
Miałam coś powiedzieć, gdy z sali wyszedł lekarz.
-Panie Karolu, pani Marto, wasz przyjaciel się wybudził, na razie jest osłabiony, także proszę za długo u niego nie siedzieć.
-A co z jego stanem? - spytałam nie pewnie.
-Stabilny jest, oddycha samodzielnie, rozmawiałem już z nim i jest dobrze. Ale muszę państwu powiedzieć, że jego stan psychiczny nie jest najlepszy, dlatego jutro przyjdzie do niego psycholog.
-Dobrze, rozumiemy - odpowiedział Karol
Gdy lekarz poszedł, ubrałam pelerynę szpitalną i chciałam wejść do Andrzeja, jednak Karol mnie zatrzymał
-Gdzie ty idziesz? - spytał lekko oburzony
-Chce z nim porozmawiać.
-Nie, Zabraniam ci!
-Nie masz prawa! To nie moja wina!
-A właśnie, że twoja gdybyś nie spotykała się z Pawłem to Andrzej by nie chciał się zabić!
-Karol, przestań...
-Nie, nie przestanę, nie potrzebnie pojawiałaś się znowu w życiu Wronki, najpierw ten wypadek, a teraz to... to wszystko twoja wina, więc wynoś się stąd i nie wpieprzaj się do życia Andrzeja już nigdy więcej!! - wykrzyczał zdenerwowany Karol i złapał mnie za ramię.
-Kłos!! Co ty kurwa robisz? - nagle znikąd pojawił się Paweł
-Co ty tu robisz? - zapytałam zdezorientowana
-Wynoś się stąd Paweł, i zabieraj ze sobą Martę! - Karol podszedł do libero i spojrzał na niego złowrogo
-Przyszedłem zobaczyć co u Andrzeja.
-Nico! Wynoście się!
-Karol, kurwa o co ci chodzi?
-Zapytaj Marty, albo przeczytaj to! - Karol rzucił pod nogi Pawła kartkę, którą napisał Wrona, po czym zniknął za drzwiami nr.15
Zati przeczytał tekst na kartce i znieruchomiał
-Co? Marta...
-Przepraszam - powiedziałam szeptem i wybiegłam ze szpitala, zostawiając zdezorientowanego Pawła, na środku korytarza.
Perspektywa Karola
Wszedłem do sali i zobaczyłem leżącego Andrzeja, ręce miał pozawiązywane bandażem, a twarz miał całą bladą. Powoli do niego podszedłem.
-Witaj Edrju - nie pewnie się uśmiechnąłem
-Chce z nią rozmawiać - powiedział powoli, cichym głosem
-Przykro mi ale... nie ma jej.
-Widziałem,ją jak pielęgniarka otwierała drzwi.
-No bo... bo była - zająknąłem się - ale tylko po to, żeby dowiedzieć się czy ta sprawa z wypadkiem jest unieważniona. A potem przyszedł Paweł i razem wyszli. - strasznie się z tym czułem widząc nieszczęśliwy i pełen bólu wzrok Wrony, ale ja musiałem skłamać, bo ta dziewczyna za dużo namieszała w jego życiu, zrobiłem to dla jego dobra.
-Jestem takim idiotą, że nawet zabić się nie potrawie.
-Stary, przestań pieprzyć! Jesteś zajebistym facetem i nic tego nie zmieni.
-Przepraszam Karol, ale chce zostać sam.
-Jasne.
Wstałem i spojrzałem na Andrzeja, a w mojej głowie pojawiły się myśli, że może źle zrobiłem z tym kłamstwem?
środa, 23 września 2015
Rozdział 17
Perspektywa Andrzeja:
Jechałem już chyba z 4 godziny, a łzy ciągle mi napływały do oczu. Zatrzymałem się i wysiadłem z samochodu. Znalazłem się nad zalewem, usiadłem na brzegu wody i zacząłem rozmyślać. Jak ona mogła tak szybko znaleźć innego, przecież dobrze wiedziała, że ją kocham. Chciałem ją dzisiaj przeprosić za wszystko i spróbować zacząć wszystko od początku. To już jest koniec, nawet już nie mam nadziej na lepsze jutro. Nic mi nie zostało. Wyjąłem w samochodu butelkę wódki i zacząłem pić, gdy zawartości już nie było, trzasnąłem butelką o kamień i rozsypało się szkło. Bez zastanowienia wziąłem większy kawałek i powoli jechałem nim po ręce, docierając do żył, patrzyłem na płynącą krew i czułem ulgę, że za niedługo wszystko się skończy, i nie będę czul tej przytłaczające pustki w sercu. Zanim zacząłem ciąć prawą dłoń wziąłem kartkę i długopis: "Nie mogę tak dłużej, jestem kompletnym zerem i najgorszym nieudacznikiem. Karol proszę powiedz Marcie, że nawet gdy umarłem to zawsze będą ją kochał. i przekaż jej, żeby była szczęśliwa z Pawłem i żeby on kochał ją tak mocno jak ja. Bo nie ma na świecie lepszej dziewczyny. Pamiętaj Karollo, że ty i Ola i cała drużyna zawsze była dla mnie ogromny wsparciem, ale brakło mi wsparcia mojej drugiej połówki serca-Marty." Położyłem Kartkę pod moim telefon, a sam z pociętymi rękoma i cieknącą krwią położyłem się na trawie i czekałem na koniec tego bezsensownego życia.
Perspektywa Karola:
-Kurde Olka ja nie mogę iść spać, coś na 100% musiało się stać!
-Kochanie wymyślasz, za bardzo się martwisz.
-Andrzej nigdy nie wyłącza telefonu i nawet w łazience odbiera. I ten cały SMS od niego, na tym spotkaniu z Marta musiało pójść coś nie tak
-Czekaj zadzwonię do Marty i się wszystkiego dowiem.
-Nie, ja chce z nią pogadać.
-No okej, masz - Ola podała mi telefon, a ja wykręciłem numer do przyjaciółki
-Cześć Marta tu Karol.
-No siemka, co tam późno dzwonisz, umarł ktoś - zapytała ze śmiechem Marta
-Bardzo możliwe. O czym rozmawialiście dzisiaj z Andrzejem.
-Co? Nie było u mnie Andrzeja. Całe popołudnie spędziłam z Pawłem, a koło 20 odwiózł mnie pod blok.
-Czekaj czekaj, czy widział was Andrzej?
-Nie, Karol nie widziałam przy moim bloku Andrzeja.
-A może gdzieś w pobliżu.
-Nie wiem nie rozglądałam się, byli jacyś ludzie, ale ciemno było. Widziałam tylko kontury była pani z dzieckiem, jakiś chłopak na rowerze i facet z wielkim bukietem kwiatów i pani wynosząca śmieci i wiele wiele innych.
-Wielki bukiet kwiatów to jest to! Kurwa on was widział. Co on mógł takiego koszmarnego zobaczyć.
-Nie wiem , nie ma poję.... o kurwa!
-Co? Mów!
-No bo Paweł pocałował mnie w policzek a ja później wydarłam się do niego: do jutra kochanie.
-No to mamy przejebane
-Ale o co chodzi mów!
-Nie mam czasu na prawdę pa!
Rozłączyłem się, ubrałem kurtkę i wsiadłem w samochód po drodze dzwoniąc do Michała:
-Misiek, sory, że tak późno ale jest mega problem
-Co się stało?
Opowiedziałem wszystko kumplowi, a on nie czekał dalej:
-O cholera jasna, przyjedź po mnie prędko.
Po ok.5 min byłem pod domem Michała który już na mnie czekał.
-Karol, znasz go bardzo dobrze, gdzie on może być.?
-Stary, on może być wszędzie, na pewno nie w domu. On zawsze lubi pobyć w takich sytuacjach sam, a najlepiej nad wodą
-Wiem, jedź nad jezioro za Bełkiem.
Po 30 min byliśmy na miejscu, obeszliśmy wszystko dokładnie jednak Wronki nigdzie nie było.
-Kurwa Michał nie ma go tutaj!
-Widzę! Karol nie panikuj, pomyśl gdzie on jeszcze lubi przebywać.
-Czekaj, ostatnio jak wyszedł ze szpitala to codziennie prawie siedział nad zalewem.
-No to chodź, ruszajmy tam!
Tym razem poprowadził Michał, gdyż ja nie byłem w stanie bo cały się trząsłem ze strachu o tego idiotę. Z prędkością 160 km/h na miejscu byliśmy po 10 min. Prędko wyskoczyliśmy z auta i zaczęliśmy szukać, nagle usłyszałem krzyk Winiara:
-Karol!!! Mam go!!
Jak najszybciej przybiegłem do przyjaciela, ale takiego widoku się nie spodziewałem. Andrzej leżał na ziemi cały blady z podciętymi żyłami, a Michał zawiązywał sznurkiem ręce Wronki, żeby dalej nie krwawiły.
-Karol! Dzwoń po pogotowie. Już!!
-Ale... on...on żyję? - spytałem z łzami w oczach
-Dzwoń!!!
Jechałem już chyba z 4 godziny, a łzy ciągle mi napływały do oczu. Zatrzymałem się i wysiadłem z samochodu. Znalazłem się nad zalewem, usiadłem na brzegu wody i zacząłem rozmyślać. Jak ona mogła tak szybko znaleźć innego, przecież dobrze wiedziała, że ją kocham. Chciałem ją dzisiaj przeprosić za wszystko i spróbować zacząć wszystko od początku. To już jest koniec, nawet już nie mam nadziej na lepsze jutro. Nic mi nie zostało. Wyjąłem w samochodu butelkę wódki i zacząłem pić, gdy zawartości już nie było, trzasnąłem butelką o kamień i rozsypało się szkło. Bez zastanowienia wziąłem większy kawałek i powoli jechałem nim po ręce, docierając do żył, patrzyłem na płynącą krew i czułem ulgę, że za niedługo wszystko się skończy, i nie będę czul tej przytłaczające pustki w sercu. Zanim zacząłem ciąć prawą dłoń wziąłem kartkę i długopis: "Nie mogę tak dłużej, jestem kompletnym zerem i najgorszym nieudacznikiem. Karol proszę powiedz Marcie, że nawet gdy umarłem to zawsze będą ją kochał. i przekaż jej, żeby była szczęśliwa z Pawłem i żeby on kochał ją tak mocno jak ja. Bo nie ma na świecie lepszej dziewczyny. Pamiętaj Karollo, że ty i Ola i cała drużyna zawsze była dla mnie ogromny wsparciem, ale brakło mi wsparcia mojej drugiej połówki serca-Marty." Położyłem Kartkę pod moim telefon, a sam z pociętymi rękoma i cieknącą krwią położyłem się na trawie i czekałem na koniec tego bezsensownego życia.
Perspektywa Karola:
-Kurde Olka ja nie mogę iść spać, coś na 100% musiało się stać!
-Kochanie wymyślasz, za bardzo się martwisz.
-Andrzej nigdy nie wyłącza telefonu i nawet w łazience odbiera. I ten cały SMS od niego, na tym spotkaniu z Marta musiało pójść coś nie tak
-Czekaj zadzwonię do Marty i się wszystkiego dowiem.
-Nie, ja chce z nią pogadać.
-No okej, masz - Ola podała mi telefon, a ja wykręciłem numer do przyjaciółki
-Cześć Marta tu Karol.
-No siemka, co tam późno dzwonisz, umarł ktoś - zapytała ze śmiechem Marta
-Bardzo możliwe. O czym rozmawialiście dzisiaj z Andrzejem.
-Co? Nie było u mnie Andrzeja. Całe popołudnie spędziłam z Pawłem, a koło 20 odwiózł mnie pod blok.
-Czekaj czekaj, czy widział was Andrzej?
-Nie, Karol nie widziałam przy moim bloku Andrzeja.
-A może gdzieś w pobliżu.
-Nie wiem nie rozglądałam się, byli jacyś ludzie, ale ciemno było. Widziałam tylko kontury była pani z dzieckiem, jakiś chłopak na rowerze i facet z wielkim bukietem kwiatów i pani wynosząca śmieci i wiele wiele innych.
-Wielki bukiet kwiatów to jest to! Kurwa on was widział. Co on mógł takiego koszmarnego zobaczyć.
-Nie wiem , nie ma poję.... o kurwa!
-Co? Mów!
-No bo Paweł pocałował mnie w policzek a ja później wydarłam się do niego: do jutra kochanie.
-No to mamy przejebane
-Ale o co chodzi mów!
-Nie mam czasu na prawdę pa!
Rozłączyłem się, ubrałem kurtkę i wsiadłem w samochód po drodze dzwoniąc do Michała:
-Misiek, sory, że tak późno ale jest mega problem
-Co się stało?
Opowiedziałem wszystko kumplowi, a on nie czekał dalej:
-O cholera jasna, przyjedź po mnie prędko.
Po ok.5 min byłem pod domem Michała który już na mnie czekał.
-Karol, znasz go bardzo dobrze, gdzie on może być.?
-Stary, on może być wszędzie, na pewno nie w domu. On zawsze lubi pobyć w takich sytuacjach sam, a najlepiej nad wodą
-Wiem, jedź nad jezioro za Bełkiem.
Po 30 min byliśmy na miejscu, obeszliśmy wszystko dokładnie jednak Wronki nigdzie nie było.
-Kurwa Michał nie ma go tutaj!
-Widzę! Karol nie panikuj, pomyśl gdzie on jeszcze lubi przebywać.
-Czekaj, ostatnio jak wyszedł ze szpitala to codziennie prawie siedział nad zalewem.
-No to chodź, ruszajmy tam!
Tym razem poprowadził Michał, gdyż ja nie byłem w stanie bo cały się trząsłem ze strachu o tego idiotę. Z prędkością 160 km/h na miejscu byliśmy po 10 min. Prędko wyskoczyliśmy z auta i zaczęliśmy szukać, nagle usłyszałem krzyk Winiara:
-Karol!!! Mam go!!
Jak najszybciej przybiegłem do przyjaciela, ale takiego widoku się nie spodziewałem. Andrzej leżał na ziemi cały blady z podciętymi żyłami, a Michał zawiązywał sznurkiem ręce Wronki, żeby dalej nie krwawiły.
-Karol! Dzwoń po pogotowie. Już!!
-Ale... on...on żyję? - spytałem z łzami w oczach
-Dzwoń!!!
niedziela, 20 września 2015
Rozdział 16
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ
Perspektywa Marty:
Po upływie ok.1,5 godz. Paweł zatrzymał samochód i wysiedliśmy. Chłopak złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę górki:
-Gdzie mnie ciągniesz? - spytałam ze śmiechem
-Za tą górką czeka niespodzianka, więc nie gadaj tylko chodź - Zati puścił mi oczko i dalej szliśmy.
Minęliśmy pagórek, a moim oczom ukazał się przepiękny obraz.
-O mój boże - powiedziałam zszokowana - Paweł nie wiem co powiedzieć.
-Nic nie musisz mówić, tylko siadaj i zapal świece, a ja naleje nam wina.
-Ej a jak my wrócimy do domu?
-Spokojnie, wszystko załatwiłem przyjedzie po nas o 23, mój brat
-No to w takim razie, lej śmiało to winko - uśmiechnęłam się szeroko i zapaliłam świeczki
Wieczór mijał nam w bardzo przyjemniej atmosferze, rozmawialiśmy na przeróżne tematy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon, na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Oli. Cholera. Powiedział w myślach.
-Marta, kurde, czekam na ciebie już pół godziny, coś się stało?
-Nie, po prostu zapomniałam o tym, żeby cie poinformować że jestem na randce z Pawłem. Przepraszam cię Olu. Obiecuję, że jutro do ciebie wpadnę.
-Na randce? Kobieto! A co z Andrzejem? - spytała się oburzona Ola.
-Nic, kompletnie nic! Przecież on mnie nie kocha, to ja staram sobie po prostu ułożyć życie, bo starą panną z trójką kotów to ja nie chce być!
-A rozmawialiście chociaż ze sobą?
-Tak, w szpitalu. I wtedy jasno dał mi do zrozumienia, że mu na mnie nie zależy, chociaż ja głupia powiedziałam mu prawdę o tym że nadal go kocham.
-Marta, on był wtedy w wielkim szoku, nie tylko twoim wyznaniem, ale też tym że czeka go rehabilitacja.
-Dobra, Ola jutro o tym wszystkim pogadamy bo dzisiaj nie chce sobie psuć wieczoru.
-No jak chcesz, ale przemyśl sobie to wszystko, bo umawiając się z Pawłem oszukujesz samą siebie, że nie kochasz Andrzeja.
-A ty wszystko jak zwykle wiesz lepiej. Pa!
Nie czekając na odpowiedź, rozłączyłam się i usiadłam nad brzegiem jeziora. Kurde, a może ona na serio ma racje, przecież ja nic więcej nie czuje do Pawła niż przyjaźń. Muszę, chyba zdecydować się na jeszcze jedną rozmowę z Wroną, bo moją pustkę w sercu tylko on może wypełnić.
-Hej co jest? - Paweł usiadł obok mnie i popatrzył pytająco
-Myślę. - odpowiedziałam nie patrząc na chłopaka
-Coś się stało?
-Nie...znaczy tak, nie wiem Paweł, po prostu pewna sprawa nie daje mi spokoju.
-Chcesz pogadać
-Nie, nie teraz. Najpierw sama muszę to sobie jakoś ułożyć, ale obiecuję, że kiedyś ci to powiem
-Trzymam cię za słowo - Paweł przytulił mnie i pocałował w czoło- chcesz wrócić do domu?
-Tak. Przepraszam wiem, że ten wieczór powinien trochę inaczej wyglądać.
-Na prawdę nic się nie stało, a nawet nie zacząłem pić wina to wsiadaj do samochodu i cię odwiozę
Poszliśmy posprzątać po pikniku, Zati spakował wszystko do bagażnika i ruszyliśmy w drogę powrotną. O 20 byliśmy pod moim blokiem:
-Dziękuję ci Paweł - uśmiechnęłam się do siatkarza
-Nie ma za co, a i pamiętaj, że zawsze i w każdej sytuacji możesz na mnie liczyć.
Wysiedliśmy z samochodu i stanęliśmy przed drzwiami prowadzącymi do bloku:
-Odezwę się do ciebie jutro - powiedziałam
-Okej, a Marta, mam nadzieję, że pojawisz się w niedzielę na meczu Skry.
-Oczywiście, że tak, już nawet miejsca VIP-owsie mam załatwione
-No to elegancko panno Nowak
-Oj panie Zatorski - westchnęłam teatralnie
Paweł na pożegnanie pocałował mnie w policzek, a ja zaczęłam z niego żartować:
-No to do jutro kochanie - posłałam mu w powietrzu całusa
-Erotycznych - zati wsiadł do auta i odjechał, a ja weszłam do klatki schodowej.
Perspektywa Andrzeja:
Był godzina 19, a ja nie mogłem usiedzieć w miejscu, cały czas myślałem o Marcie, na treningu rozmawiałem z Karolem, który dal mi jej adres. Bałem się tam jechać, ale za bardzo ją kocham, żeby tchórzyć jak jakiś 5 letni dzieciak. Ubrałem się, zamknąłem mieszkanie i wsiadłem do samochodu. Po drodze, kupiłem bukiet kwiatów. Gdy byłem pod blokiem wysłałem SMSa do Karola: "Stary, idę do niej. Trzymaj kciuki :)"
Wysiadłem z samochodu, wziąłem bukiet i skierowałem się stronę bloku Marty. Byłem już kilka kroków od budynku, gdy ją zobaczyłem. Wysiadała z samochodu, a zaraz za nią... Paweł Zatorski. Jednak to nie najgorsze dopiero miało nadejść. Zati pocałował ją w policzek, a ja usłyszałem tylko dwa zdania:
-No to do jutra kochanie.
-Erotycznych.
Nie wierzyłem, że to się dzieję na prawdę. Przecież ona mnie zapewniała, że nadal mnie kocha, a tu proszę. Jaki ja byłem głupi. Ze łzami w oczach, wróciłem do samochodu, a bukiet wyrzuciłem do kosz. Wsiadłem do pojazdu i napisałem do Karola: "To wszystko jest jakieś pojebane, a moje życie nie ma sensu. Jutro nie będzie mnie na treningu i rehabilitacji wymyśl coś" Wysłałem wiadomość i wyłączyłem telefon. Puściłem radio w którym leciała piosenka idealnie opisująca mój stan. Ze łzami w oczach kierowałem się w nieznanym kierunku, jak najdalej od tamtego miejsca i wszystkich ludzi.
Perspektywa Marty:
Po upływie ok.1,5 godz. Paweł zatrzymał samochód i wysiedliśmy. Chłopak złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę górki:
-Gdzie mnie ciągniesz? - spytałam ze śmiechem
-Za tą górką czeka niespodzianka, więc nie gadaj tylko chodź - Zati puścił mi oczko i dalej szliśmy.
Minęliśmy pagórek, a moim oczom ukazał się przepiękny obraz.
-O mój boże - powiedziałam zszokowana - Paweł nie wiem co powiedzieć.
-Nic nie musisz mówić, tylko siadaj i zapal świece, a ja naleje nam wina.
-Ej a jak my wrócimy do domu?
-Spokojnie, wszystko załatwiłem przyjedzie po nas o 23, mój brat
-No to w takim razie, lej śmiało to winko - uśmiechnęłam się szeroko i zapaliłam świeczki
Wieczór mijał nam w bardzo przyjemniej atmosferze, rozmawialiśmy na przeróżne tematy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon, na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Oli. Cholera. Powiedział w myślach.
-Marta, kurde, czekam na ciebie już pół godziny, coś się stało?
-Nie, po prostu zapomniałam o tym, żeby cie poinformować że jestem na randce z Pawłem. Przepraszam cię Olu. Obiecuję, że jutro do ciebie wpadnę.
-Na randce? Kobieto! A co z Andrzejem? - spytała się oburzona Ola.
-Nic, kompletnie nic! Przecież on mnie nie kocha, to ja staram sobie po prostu ułożyć życie, bo starą panną z trójką kotów to ja nie chce być!
-A rozmawialiście chociaż ze sobą?
-Tak, w szpitalu. I wtedy jasno dał mi do zrozumienia, że mu na mnie nie zależy, chociaż ja głupia powiedziałam mu prawdę o tym że nadal go kocham.
-Marta, on był wtedy w wielkim szoku, nie tylko twoim wyznaniem, ale też tym że czeka go rehabilitacja.
-Dobra, Ola jutro o tym wszystkim pogadamy bo dzisiaj nie chce sobie psuć wieczoru.
-No jak chcesz, ale przemyśl sobie to wszystko, bo umawiając się z Pawłem oszukujesz samą siebie, że nie kochasz Andrzeja.
-A ty wszystko jak zwykle wiesz lepiej. Pa!
Nie czekając na odpowiedź, rozłączyłam się i usiadłam nad brzegiem jeziora. Kurde, a może ona na serio ma racje, przecież ja nic więcej nie czuje do Pawła niż przyjaźń. Muszę, chyba zdecydować się na jeszcze jedną rozmowę z Wroną, bo moją pustkę w sercu tylko on może wypełnić.
-Hej co jest? - Paweł usiadł obok mnie i popatrzył pytająco
-Myślę. - odpowiedziałam nie patrząc na chłopaka
-Coś się stało?
-Nie...znaczy tak, nie wiem Paweł, po prostu pewna sprawa nie daje mi spokoju.
-Chcesz pogadać
-Nie, nie teraz. Najpierw sama muszę to sobie jakoś ułożyć, ale obiecuję, że kiedyś ci to powiem
-Trzymam cię za słowo - Paweł przytulił mnie i pocałował w czoło- chcesz wrócić do domu?
-Tak. Przepraszam wiem, że ten wieczór powinien trochę inaczej wyglądać.
-Na prawdę nic się nie stało, a nawet nie zacząłem pić wina to wsiadaj do samochodu i cię odwiozę
Poszliśmy posprzątać po pikniku, Zati spakował wszystko do bagażnika i ruszyliśmy w drogę powrotną. O 20 byliśmy pod moim blokiem:
-Dziękuję ci Paweł - uśmiechnęłam się do siatkarza
-Nie ma za co, a i pamiętaj, że zawsze i w każdej sytuacji możesz na mnie liczyć.
Wysiedliśmy z samochodu i stanęliśmy przed drzwiami prowadzącymi do bloku:
-Odezwę się do ciebie jutro - powiedziałam
-Okej, a Marta, mam nadzieję, że pojawisz się w niedzielę na meczu Skry.
-Oczywiście, że tak, już nawet miejsca VIP-owsie mam załatwione
-No to elegancko panno Nowak
-Oj panie Zatorski - westchnęłam teatralnie
Paweł na pożegnanie pocałował mnie w policzek, a ja zaczęłam z niego żartować:
-No to do jutro kochanie - posłałam mu w powietrzu całusa
-Erotycznych - zati wsiadł do auta i odjechał, a ja weszłam do klatki schodowej.
Perspektywa Andrzeja:
Był godzina 19, a ja nie mogłem usiedzieć w miejscu, cały czas myślałem o Marcie, na treningu rozmawiałem z Karolem, który dal mi jej adres. Bałem się tam jechać, ale za bardzo ją kocham, żeby tchórzyć jak jakiś 5 letni dzieciak. Ubrałem się, zamknąłem mieszkanie i wsiadłem do samochodu. Po drodze, kupiłem bukiet kwiatów. Gdy byłem pod blokiem wysłałem SMSa do Karola: "Stary, idę do niej. Trzymaj kciuki :)"
Wysiadłem z samochodu, wziąłem bukiet i skierowałem się stronę bloku Marty. Byłem już kilka kroków od budynku, gdy ją zobaczyłem. Wysiadała z samochodu, a zaraz za nią... Paweł Zatorski. Jednak to nie najgorsze dopiero miało nadejść. Zati pocałował ją w policzek, a ja usłyszałem tylko dwa zdania:
-No to do jutra kochanie.
-Erotycznych.
Nie wierzyłem, że to się dzieję na prawdę. Przecież ona mnie zapewniała, że nadal mnie kocha, a tu proszę. Jaki ja byłem głupi. Ze łzami w oczach, wróciłem do samochodu, a bukiet wyrzuciłem do kosz. Wsiadłem do pojazdu i napisałem do Karola: "To wszystko jest jakieś pojebane, a moje życie nie ma sensu. Jutro nie będzie mnie na treningu i rehabilitacji wymyśl coś" Wysłałem wiadomość i wyłączyłem telefon. Puściłem radio w którym leciała piosenka idealnie opisująca mój stan. Ze łzami w oczach kierowałem się w nieznanym kierunku, jak najdalej od tamtego miejsca i wszystkich ludzi.
piątek, 18 września 2015
Rozdział 15
Perspektywa Karola:
Po wyjściu Andrzeja skierowałem się po schodach do sypialni, gdzie siedziała Ola
-I jak tam? Andrzej już poszedł?
-Tak tak, a powiem ci kochanie,że chyba wreszcie zaczął myśleć racjonalnie - usiadłem obok Oli i objąłem ja ramieniem.
-To bardzo się cieszę - dziewczyna pocałowałam mnie w policzek - a jak jego relacja z Martą?
-No właśnie nie mam pojęcia bo nic nie mówił o tym, ale raczej na razie chyba się nawet do siebie nie odzywają. Po tym co Andrzej jej powiedział powinien ją przeprosić.
-I to jak najszybciej - wtrąciła mi się do zdania Ola.
-Wiesz co Oleńko, nie wyobrażam sobie nawet jak ja bym cierpiał na miejscu Wronki, przecież oni oby dwoje się cholernie kochają, i powinni być razem, no ale niestety nie są.
-Ja też sobie tego nie wyobrażam, nie umiałabym po prostu tak przestać cię kochać, nawet po największej kłótni. Współczuje im obojgu, i wiesz co Karolku mam pewien pomysł.
-Co znowu kombinujesz ślicznotko? - poruszyłem brwiami na co moja dziewczyna się zaśmiała.
-Może byśmy tak im troszeczkę pomogli
-Nie Ola! - przerwałem jej w połowie - pamiętasz jak ostatnio pomogłaś Andrzejowi i płakałaś przez niego?
-Pamiętam. - powiedziała zawiedziona Ola
-No to lepiej się nie mieszajmy, tylko zostawmy tą sprawę dla nich. Jeśli Endrju ją kocha to na pewno łatwo się nie podda i będzie walczył do samego końca bo ja go znam i wiem,że on swoje błędy zawsze naprawia.
-Dobrze kochanie,obiecuję że nie będę się wtrącać, ale i tak jutro zadzwonię do Marty bo dawno nie gadałyśmy.
-Okej, zgadzam się kochanie a teraz chodźmy już spać bo o 8 mam trening.
Ola wygodnie ułożyła się na moim torsie i wtuleni w siebie zasnęliśmy zmęczeni trudem minionego dnia.
Perspektywa Marty:
Obudziłam się o 7 :30 gdyż o wpół do 9 miałam rozmowę w sprawie pracy. Zjadłam pożywne śniadanie, wypiłam szklankę soku pomarańczowego i poszłam wybrać odpowiedni strój, Gdy byłam już gotowa, wyszłam z domu, wsiadłam do auta i udałam się w stronę biura. Na miejscu byłam o godzinie 8:24, i punktualnie stawiłam się w gabinecie dyrektora. Po 45 minutach rozmowy, dostałam pracę w firmie zajmującej się bankowością i finansami. Poszłam zapoznać się z nowymi współpracownikami. Szłam korytarzem oglądając wiszące na ścianach dyplomy i odznaczenia zawodowe, gdy nagle wpadłam na kogoś, wylewając kubek z wodą:
-Matko, najmocniej panią przepraszam.
-Nic się...Marta??!
-Olka?? Co ty tu robisz?
-Ja? Pracuje, to raczej co ty tu robisz?
-Ja od dzisiaj również tutaj pracuje - zaśmiałam się i pomogłam przyjaciółce posprzątać rozlaną wodę.
-Bardzo się cieszę, że będziemy razem pracowały Olu.
-Ja też, ale wiesz co zbytnio nie mam teraz czasu, wiesz obowiązki wzywają, ale może jakaś kawka dzisiaj wieczorem?
-A wiesz co, z przyjemnością. To do zobaczenia.
-Do wieczora.
Wyszłam z budynku i spojrzałam na wyświetlacz telefonu, była już 10:28, a o 11 umówiłam się z Pawłem, więc wsiadłam w samochód i ruszyłam do domu.
Perspektywa Andrzeja:
Wstałem o 7, wyjrzałem przez okno za którym panowała przepiękna pogoda, mimo że była jesień, chociaż ja w sumie uwielbiam jesień. Ta pora roku jest niezwykła i dla mnie zawsze szczęśliwa, właśnie jesienią pierwszy raz poznałem się z Martą. Ubrałem się w klubowe dresy, zjadłem kanapkę i wyszedłem z domu kierując się w stronę hali. Po paru minutach spaceru wszedłem do budynku i skierowałem się do pokoju prezesa.
-Dzień dobry. Można wejść?
-Witaj Andrzej, pewnie wchodź.
-Ja przyszedłem oznajmić, że teraz nie będę mógł grać.
-Tak wiem to. Wczoraj wieczorem trener wraz z naszym fizjoterapeutą przygotowali dla ciebie specjalny plan, który pozwoli ci wrócić do sprawności i do formy.
-Dziękuję - uśmiechnąłem się lekko i wyszedłem
Na korytarzu spotkałem kolegów ze Skry:
-Endrju!! Hello! - zaczął witać się ze mną Facu.
-Stary super, że wróciłeś czekaliśmy tutaj na ciebie - poklepał mnie po ramieniu Mariusz.
-Ej ej, przejście dla trenera - powiedział Miguel - Andrzej, dobrze że już jesteś bo inaczej bym po ciebie wysłał całą drużynę. A teraz zapraszam cię do fizjo, i czas na to, żebyś wrócił do sprawność - uśmiechnął się szeroko trener a ja posłusznie poszedłem za nim.
Perspektywa Marty:
Do domu przyjechałam o 10:46, w szybkim tempie się ubrałam, zgarnęłam ze stolika torebkę oraz telefon i popędziłam w stronę omówionego miejsca. Gdy byłam na miejscu Paweł, już na mnie czekał, był perfekcyjny w każdym calu:
-Witam panno spóźnialska - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek
-Ej no tylko die minuty się spóźniłam, panie idealny.
-Pięknie wyglądasz Marta.
-Dziękuję, ty też niczego sobie -lekko się uśmiechnęłam - To co gdzie idziemy?
-Mam dwie wersje, albo na kawę,albo na pizze. Co wybierasz?
-Zdecydowanie pizzę, bo jestem mega głodna.
-No to chodźmy.
Przez całą drogę gadaliśmy i śmialiśmy się. W pizzerii złożyliśmy zamówienie a po ok 10 min. zajadaliśmy się już przepyszną pizzą.
-To co panno Nowak, jeszcze jedna?
-O nie! Panie Zatorski, ja to nawet kawałeczka już nie wcisnę.
-Ja również - powiedział mój towarzysz z uśmiechem
-To co teraz? Zbieramy się do domu?
-Oczywiście, że nie. Mam dla ciebie niespodziankę, ale muszę wiedzieć czy masz dzisiaj cały dzień wolny?
-Na wieczór umówiłam się z Olką, ale mogę to odwołać. Także w zasadzie tak.
-No to zbierajmy się - Paweł się uśmiechnął.
Wyszliśmy z lokalu i Paweł kazał mi poczekać 2 minuty w tym miejscu. Po określonym czasie Zati pojawił się przede mną w swoim samochodzie:
-Wskakuj maleńka - puścił mi oczko i otworzył drzwi
Jechaliśmy już dłuży czas, gdy minęliśmy tabliczkę z napisem żegnamy Bełchatów byłam lekko zdziwiona:
-Pawełku, a dokąd ty mnie porywasz?
-Zobaczysz niedługo, na pewno ci się tam spodoba.
Nic nie odpowiedziałam, tylko włączyłam radio i zaczęłam śpiewać, a po chwili przyłączył się do mnie Zatorski.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest 15 rozdział, osobiście mi nie za specjalnie podoba się to powyżej, ale aż tak złe chyba nie jest. Rozdziały od teraz pojawiać się będą raczej regularnie czyli w środy w piątki, a niekiedy również w niedziele. Bardzo mi smutno, gdyż nie wiele osób komentuje to moje opowiadanie. Komentarze są dla mnie ogromną motywacją i dają mi siłę do dalszego pisania. Jeśli nadal będzie tak mało tych komentarzy to chyba zawieszę bloga, bo nie wiem czy jest sens go nadal prowadzić. Także moi drodzy nie wymagam tutaj, żebyście się rozpisywali ale dla mnie motywacją będzie jeśli nawet w komentarzu napiszecie kropkę. Liczę na was.
Ps. możecie również w komentarzach informować mnie o waszych blogach a ja z chęcią tam zajrzę ;)
Pozdroo ;**
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Po wyjściu Andrzeja skierowałem się po schodach do sypialni, gdzie siedziała Ola
-I jak tam? Andrzej już poszedł?
-Tak tak, a powiem ci kochanie,że chyba wreszcie zaczął myśleć racjonalnie - usiadłem obok Oli i objąłem ja ramieniem.
-To bardzo się cieszę - dziewczyna pocałowałam mnie w policzek - a jak jego relacja z Martą?
-No właśnie nie mam pojęcia bo nic nie mówił o tym, ale raczej na razie chyba się nawet do siebie nie odzywają. Po tym co Andrzej jej powiedział powinien ją przeprosić.
-I to jak najszybciej - wtrąciła mi się do zdania Ola.
-Wiesz co Oleńko, nie wyobrażam sobie nawet jak ja bym cierpiał na miejscu Wronki, przecież oni oby dwoje się cholernie kochają, i powinni być razem, no ale niestety nie są.
-Ja też sobie tego nie wyobrażam, nie umiałabym po prostu tak przestać cię kochać, nawet po największej kłótni. Współczuje im obojgu, i wiesz co Karolku mam pewien pomysł.
-Co znowu kombinujesz ślicznotko? - poruszyłem brwiami na co moja dziewczyna się zaśmiała.
-Może byśmy tak im troszeczkę pomogli
-Nie Ola! - przerwałem jej w połowie - pamiętasz jak ostatnio pomogłaś Andrzejowi i płakałaś przez niego?
-Pamiętam. - powiedziała zawiedziona Ola
-No to lepiej się nie mieszajmy, tylko zostawmy tą sprawę dla nich. Jeśli Endrju ją kocha to na pewno łatwo się nie podda i będzie walczył do samego końca bo ja go znam i wiem,że on swoje błędy zawsze naprawia.
-Dobrze kochanie,obiecuję że nie będę się wtrącać, ale i tak jutro zadzwonię do Marty bo dawno nie gadałyśmy.
-Okej, zgadzam się kochanie a teraz chodźmy już spać bo o 8 mam trening.
Ola wygodnie ułożyła się na moim torsie i wtuleni w siebie zasnęliśmy zmęczeni trudem minionego dnia.
Perspektywa Marty:
Obudziłam się o 7 :30 gdyż o wpół do 9 miałam rozmowę w sprawie pracy. Zjadłam pożywne śniadanie, wypiłam szklankę soku pomarańczowego i poszłam wybrać odpowiedni strój, Gdy byłam już gotowa, wyszłam z domu, wsiadłam do auta i udałam się w stronę biura. Na miejscu byłam o godzinie 8:24, i punktualnie stawiłam się w gabinecie dyrektora. Po 45 minutach rozmowy, dostałam pracę w firmie zajmującej się bankowością i finansami. Poszłam zapoznać się z nowymi współpracownikami. Szłam korytarzem oglądając wiszące na ścianach dyplomy i odznaczenia zawodowe, gdy nagle wpadłam na kogoś, wylewając kubek z wodą:
-Matko, najmocniej panią przepraszam.
-Nic się...Marta??!
-Olka?? Co ty tu robisz?
-Ja? Pracuje, to raczej co ty tu robisz?
-Ja od dzisiaj również tutaj pracuje - zaśmiałam się i pomogłam przyjaciółce posprzątać rozlaną wodę.
-Bardzo się cieszę, że będziemy razem pracowały Olu.
-Ja też, ale wiesz co zbytnio nie mam teraz czasu, wiesz obowiązki wzywają, ale może jakaś kawka dzisiaj wieczorem?
-A wiesz co, z przyjemnością. To do zobaczenia.
-Do wieczora.
Wyszłam z budynku i spojrzałam na wyświetlacz telefonu, była już 10:28, a o 11 umówiłam się z Pawłem, więc wsiadłam w samochód i ruszyłam do domu.
Perspektywa Andrzeja:
Wstałem o 7, wyjrzałem przez okno za którym panowała przepiękna pogoda, mimo że była jesień, chociaż ja w sumie uwielbiam jesień. Ta pora roku jest niezwykła i dla mnie zawsze szczęśliwa, właśnie jesienią pierwszy raz poznałem się z Martą. Ubrałem się w klubowe dresy, zjadłem kanapkę i wyszedłem z domu kierując się w stronę hali. Po paru minutach spaceru wszedłem do budynku i skierowałem się do pokoju prezesa.
-Dzień dobry. Można wejść?
-Witaj Andrzej, pewnie wchodź.
-Ja przyszedłem oznajmić, że teraz nie będę mógł grać.
-Tak wiem to. Wczoraj wieczorem trener wraz z naszym fizjoterapeutą przygotowali dla ciebie specjalny plan, który pozwoli ci wrócić do sprawności i do formy.
-Dziękuję - uśmiechnąłem się lekko i wyszedłem
Na korytarzu spotkałem kolegów ze Skry:
-Endrju!! Hello! - zaczął witać się ze mną Facu.
-Stary super, że wróciłeś czekaliśmy tutaj na ciebie - poklepał mnie po ramieniu Mariusz.
-Ej ej, przejście dla trenera - powiedział Miguel - Andrzej, dobrze że już jesteś bo inaczej bym po ciebie wysłał całą drużynę. A teraz zapraszam cię do fizjo, i czas na to, żebyś wrócił do sprawność - uśmiechnął się szeroko trener a ja posłusznie poszedłem za nim.
Perspektywa Marty:
Do domu przyjechałam o 10:46, w szybkim tempie się ubrałam, zgarnęłam ze stolika torebkę oraz telefon i popędziłam w stronę omówionego miejsca. Gdy byłam na miejscu Paweł, już na mnie czekał, był perfekcyjny w każdym calu:
-Witam panno spóźnialska - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek
-Ej no tylko die minuty się spóźniłam, panie idealny.
-Pięknie wyglądasz Marta.
-Dziękuję, ty też niczego sobie -lekko się uśmiechnęłam - To co gdzie idziemy?
-Mam dwie wersje, albo na kawę,albo na pizze. Co wybierasz?
-Zdecydowanie pizzę, bo jestem mega głodna.
-No to chodźmy.
Przez całą drogę gadaliśmy i śmialiśmy się. W pizzerii złożyliśmy zamówienie a po ok 10 min. zajadaliśmy się już przepyszną pizzą.
-To co panno Nowak, jeszcze jedna?
-O nie! Panie Zatorski, ja to nawet kawałeczka już nie wcisnę.
-Ja również - powiedział mój towarzysz z uśmiechem
-To co teraz? Zbieramy się do domu?
-Oczywiście, że nie. Mam dla ciebie niespodziankę, ale muszę wiedzieć czy masz dzisiaj cały dzień wolny?
-Na wieczór umówiłam się z Olką, ale mogę to odwołać. Także w zasadzie tak.
-No to zbierajmy się - Paweł się uśmiechnął.
Wyszliśmy z lokalu i Paweł kazał mi poczekać 2 minuty w tym miejscu. Po określonym czasie Zati pojawił się przede mną w swoim samochodzie:
-Wskakuj maleńka - puścił mi oczko i otworzył drzwi
Jechaliśmy już dłuży czas, gdy minęliśmy tabliczkę z napisem żegnamy Bełchatów byłam lekko zdziwiona:
-Pawełku, a dokąd ty mnie porywasz?
-Zobaczysz niedługo, na pewno ci się tam spodoba.
Nic nie odpowiedziałam, tylko włączyłam radio i zaczęłam śpiewać, a po chwili przyłączył się do mnie Zatorski.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest 15 rozdział, osobiście mi nie za specjalnie podoba się to powyżej, ale aż tak złe chyba nie jest. Rozdziały od teraz pojawiać się będą raczej regularnie czyli w środy w piątki, a niekiedy również w niedziele. Bardzo mi smutno, gdyż nie wiele osób komentuje to moje opowiadanie. Komentarze są dla mnie ogromną motywacją i dają mi siłę do dalszego pisania. Jeśli nadal będzie tak mało tych komentarzy to chyba zawieszę bloga, bo nie wiem czy jest sens go nadal prowadzić. Także moi drodzy nie wymagam tutaj, żebyście się rozpisywali ale dla mnie motywacją będzie jeśli nawet w komentarzu napiszecie kropkę. Liczę na was.
Ps. możecie również w komentarzach informować mnie o waszych blogach a ja z chęcią tam zajrzę ;)
Pozdroo ;**
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Subskrybuj:
Posty (Atom)