Perspektywa Marty:
Nie mogę w to uwierzyć, że Andrzej może w każdej chwili umrzeć. Muszę coś zrobić, żeby on żył.
-Karol i jak wiesz coś?
-Wiem tylko, że poszli po defibrylator, bo zwykła reanimacja nie wystarcza. Marta ja nie wiem czy on przeżyje...
-Karol nie gadaj bzdur!!
Odeszłam od przyjaciela i poszłam w stronę drzwi sali na, której leżała Wronka. Nagle wyszedł lekarz:
-I co panie doktorze? - spytałam ze spływającą łzą
-Na szczęście serce zaczęło pracować w ostatniej chwili i pan Andrzej żyje, jednak wszystko zależy od kolejnej doby.
-A mogę do niego wejść?
-No dobrze, ale tylko chwilkę.
-Dobrze, dziękuje.
Otarłam łzę z policzka i weszłam do sali. Andrzej cały czas był w śpiączce. Podeszłam bliżej i usiadłam obok jego łóżka. Wyglądał tak jak 5 lat temu, w głębi serca czułam, że nadal go bardzo mocno kocham, ale czy on kocha mnie? To wszystko będę musiała wyjaśnić jak wszystko z jego zdrowiem będzie dobrze.
-Cześć Andrzej, to ja Marta. Przepraszam cię za wszystko, a szczególnie za ten wypadek, bo to ja jechałam za szybko. Ale zanim pójdę to chce ci powiedzieć, że cię kocham Andrzejku.
Złapałam go za dłoń i wtuliłam się w nią jakby była moją własnością.
Perspektywa Andrzeja:
Ciemność, wszędzie ciemność. Co się do cholery dzieje? Gdzie ja w ogóle jestem? Nagle w oddali widzę światło, jest ono coraz bliżej. Zaglądam tam kątem oka i widzę cudowny świat. Wszędzie radość, pełno zieleni i ptaków, a nawet jest wielka cudowna rzeka. Chce tam wejść, ale nagle słyszę głos, trochę jakby znajomy. Coś do mnie ten głos mówi, jednak ja nie rozumiem.Wsłuchuje się z coraz większą uwagą i rozumiem tylko dwa słowa "Kocham cię". Nie zastanawiam się i biegnę stronę źródła głosu. Nagle jakby piorun i przebłysk. Nabieram powietrza w płuca i otwieram oczy. Rozglądam się dookoła, jestem w chyba w szpitalu. Czuję ciężar na ręce, podnoszę ją, a moim oczom ukazuje się Marta.
Perspektywa Marty:
Leże na jego ręce i rozmyślam nad swoim losem. Nagle czuje jak jego dłoń się unosi, wstaje i nie mogę uwierzyć własnym oczom. On się wybudził, patrzy na mnie tymi swoimi pięknymi oczami, a ja nie wiem co powiedzieć, jednak w końcu przerywam cisze:
-Andrzej..... przepraszam
-Marta... - chce coś powiedzieć lecz nie może nabrać powietrza
-Nic nie mów, idę po lekarza
Wybiegam z sali i krzyczę do lekarza:
-Panie doktorze Andrzej on, on się wybudził szybko!
Lekarz z pielęgniarkami pobiegli do Wronki, a ja szybko zaczęłam szukać Olki i Karola. Siedzieli przygnębieni w kawiarni:
-Karol szybko Olka!
-Co się stało? - spytała poddenerwowana Ola
-Andrzej, on
-Co z Andrzejem mów kurwa - zaczął krzyczeć Karol
-Wybudził się, chodźcie!
Wszyscy razem poszliśmy pod sale Andrzeja. Po 30 min wyszedł lekarz:
-Stan pana Andrzeja jest już stabilny, i nic nie zagraża jego życiu. Jedynym problemem jest jego lewa ręka, w której są pozrywane ścięgna, i niestety wasz przyjaciel będzie musiał uczęszczać na rehabilitacje, a to oznacza, że nie wiadomo czy będzie mógł wrócić do grania.
-Mogę do niego wejść - spytał się Karol
-Tak, proszę.
Perspektywa Karola:
Wszedłem do sali, na łóżku leżał Wronka i patrzył się w okno.
-Andrzej...
-Karol, ja nie będę mógł grac, rozumiesz? - powiedział ze smutkiem w głosie
-Endrju, po rehabilitacji na pewno wrócisz do pełnej sprawności.
-Weź przestań mnie pocieszać, dobra nie ważne to jest chce wiedzieć wszystko o wypadku. Pamiętam tylko, że uratowałem ci życie.
-No i to był cały wypadek. Odepchnąłeś mnie na krawężnik i sam zostałeś potrącony. Dziękuję ci za to przyjacielu, nie wiem jak ci się odwdzięczę.
-Nie ma co Karol, każdy przyjaciel by tak postąpił. A teraz powiedz mi kto kierował autem.
-Nie wiem
-Wiesz, bo lekarz powiedział mi, że ty i kierowca auta mi pomogliście się z pod niego wydostać.
-No ale nie pytałem się go o imię i nazwisko.
-Karol, kurwa! Na prawdę chcę to wiedzieć. Jesteś moim przyjacielem czy nie?
-No jasne, że tak. Kierowcą tego auta była Marta.
-Co? - spytał zdziwiony i niedowierzający Andrzej
-No tak Marta Nowak.
-I to przez nią nie będę mógł robić tego co kocham, pewnie chciała się zemścić, a ja głupi myślałem, że możemy to wszystko odbudować.
-Andrzej, to nie było tak.
-A jak kurwa, jak??!! Przestać kurwa kłamać i jej bronic!! - zaczął krzyczeć Andrzej
-Kurwa , człowieku uspokój się!
-Nie!! I wynoś się z tej sali.
-Andrzej porozmawiajmy na spokojnie.
-Powiedziałem wyjdź!
-Dobra, tylko, żebyś potem nie żałował, bo to był tylko wypadek, a ona od wczoraj tu przy tobie siedzi i czeka na ciebie, bo cie cały czas kocha.
-Ale ja już jej nie kocham, zrujnowała całe moje życie! A ty wypierdalaj stąd!
-Skoro właśnie tego chcesz.
Wyszedłem z trzaśnięciem drzwi i usiadłem na korytarzu. Podeszła do mnie Ola.
-Co się stało Karol?
-Andrzeja popierdoliło!
środa, 2 września 2015
niedziela, 30 sierpnia 2015
Rozdział 10
Perspektywa Karola:
-Co jaki Andrzej? O kurwa Endrju! Dzwoń po pogotowie!!
-Andrzej, o mój boże, Andrzej- Marta mówiła ze płaczem
-Marta, cholera jasna, dzwoń!! Nie widzisz, że on krwawi!!
-Alee..
-Dzwoń, bo on inaczej umrze!!
Perspektywa Marty:
-Haaaalloo pogotowie?
-Tak co się stało?
-On, on krwawi, umrze, wypadek - nie mogłam powstrzymać napływających łez.
-Kurwa dawaj to Marta.
Karol zaczął tłumaczyć co się stało,a ja podeszłam do nieprzytomnego Andrzeja.
-Andrzej, co ja narobiłam - złapałam go za zakrwawiona dłoń - proszę cię nie umieraj, błagam!!
-Dobra Marta pogotowie za chwile będzie.
-Karol, a co jeśli.... jeśli on umrze?
-Spokojnie Marta, on nie umrze, jest silnym facet - Karol mnie przytulił a ja nadal płakałam. W ciągu dwóch minut na miejscu zdarzenia pojawiła się karetka pogotowia, i wsadzili Andrzeja do karetki.
-Proszę pana - zaczepiłam jednego z lekarzy - czy on przeżyje?
-Miejmy nadzieje, że tak. Przy upadku musiał uszkodzić czaszkę i powstał krwotok wewnętrzny ale tylko tyle mogę pani powiedzieć.
Karetka odjechała a Karol zadzwonił do Olki, żeby po nas przyjechała. Najpierw jednak złożyliśmy zeznania policji, a gdy pojawiła się Ola, Karol jej wszystko opowiedział. Nie czekając na jutrzejszy dzień pojechaliśmy do szpitala. Gdy tam dotarliśmy okazało się, że Andrzej od godziny jest na sali operacyjnej.
-Panie doktorze, jestem przyjacielem Andrzeja co z nim?
-Niestety, informacji tylko możemy udzielać rodzinie.
Nagle z krzesełka zerwała się Ola:
-Jestem siostrą Andrzeja, co z nim?
-Pański brat miał bardzo wielki wylew krwi do mózgu, i ma w tej chwili operacje. Natomiast nie wiadomo jeszcze co z jego kręgosłupem, gdyż najważniejsza była operacja mózgu.
-Ale to znaczy, że on nie będzie mógł chodzić?
-Nie wiem jeszcze nic, za 15 minut powinny przyjść wyniki a wtedy panią zawołam i wszystko powiem.
Lekarz odszedł od nas, i w tym samym czasie z sali operacyjnej wyszedł lekarz i pielęgniarki wiozące Andrzeja
- Jestem jego siostra co z nim panie doktorze?
-Operacja się powiodła. Najbliższa doba będzie decydująca.
Perspektywa Karola:
Po rozmowie Oli z lekarzem okazało się z Andrzeja kręgosłupem na szczęście wszystko w porządku, jednak znacznie gorzej było z jego lewą ręką, gdyż były pozrywane węzły i mięśnie. Marta się bardzo przejęła tą całą sytuacją, i stanem Andrzeja. Przyniosłem jej i Oli kawę. Gdy lekarz wyraził zgodę na wejście do Andrzeja od razu tam poszedłem. Zobaczyłem Andrzeja na łóżku, i myślałem tylko o tym, że gdyby nie on to ja bym tam teraz leżał, albo bym po prostu umarł. Usiadłem na krześle obok niego i zacząłem do niego mówić:
-Dasz radę co nie? W końcu jesteś Andrzej Wrona i nic cię nie pokona. Pamiętasz obiecałem ci, że pomogę ci z Martą? No to spełniłem obietnice i ona siedzi teraz przed salą i czeka aż ty się wybudzisz. Bo się wybudzisz co nie? Stary nawet nie wiesz jaki ci jestem wdzięczny, że mnie uratowałeś. Będę się za ciebie modlił. Nie no stary musisz żyć rozumiesz! Musisz!! Bez ciebie z kim ja będę grał w fife? Musisz się wybudzić! I ja w to wierze, że jak rano tu zajrzę to się do mnie uśmiechniesz i powiesz, że jestem durniem nie patrzącym na jezdnie. - mówiłem cały czas do niego z płaczem, a on nic. W końcu nie mogąc powstrzymać łez podszedłem do niego i pocałowałem go w czoło i wyszedłem z sali. Na korytarzu usiadłem na podłodze, przy drzwiach i schowałem głowę w ramionach. Ola przy mnie usiadła i mnie po prostu przytuliła, właśnie to było mi potrzebne.
Perspektywa Marty:
Siedziałam na ławce, na szpitalnym korytarzu i modliłam się tylko, żeby Andrzej nie umarł. Gdy zobaczyłam go pod kołami mojego samochodu serce mi aż zabiło, z jednej strony dlatego, że znowu go spotkałam, a z drugiej, że mogę stracić osobę którą kocham. Teraz jestem pewna, że nadal go kocham i muszę mu wszystko wybaczyć. Moje rozmyślanie przerwał dziwny hałas. Rozejrzałam się dookoła, wszędzie latały pielęgniarki z jakimiś sprzętami, a Karol z Olka stali przy drzwiach sali w której leżał Andrzej. Podeszłam do nich:
-Ej co jest grane? - zapytałam się przyjaciół
-Andrzej, on... jego serce przestało pracować - powiedział Karol ze łzami w oczach
-Co? Nie proszę nie!! - stanęłam obok drzwi i znowu zaczęłam płakać
-Co jaki Andrzej? O kurwa Endrju! Dzwoń po pogotowie!!
-Andrzej, o mój boże, Andrzej- Marta mówiła ze płaczem
-Marta, cholera jasna, dzwoń!! Nie widzisz, że on krwawi!!
-Alee..
-Dzwoń, bo on inaczej umrze!!
Perspektywa Marty:
-Haaaalloo pogotowie?
-Tak co się stało?
-On, on krwawi, umrze, wypadek - nie mogłam powstrzymać napływających łez.
-Kurwa dawaj to Marta.
Karol zaczął tłumaczyć co się stało,a ja podeszłam do nieprzytomnego Andrzeja.
-Andrzej, co ja narobiłam - złapałam go za zakrwawiona dłoń - proszę cię nie umieraj, błagam!!
-Dobra Marta pogotowie za chwile będzie.
-Karol, a co jeśli.... jeśli on umrze?
-Spokojnie Marta, on nie umrze, jest silnym facet - Karol mnie przytulił a ja nadal płakałam. W ciągu dwóch minut na miejscu zdarzenia pojawiła się karetka pogotowia, i wsadzili Andrzeja do karetki.
-Proszę pana - zaczepiłam jednego z lekarzy - czy on przeżyje?
-Miejmy nadzieje, że tak. Przy upadku musiał uszkodzić czaszkę i powstał krwotok wewnętrzny ale tylko tyle mogę pani powiedzieć.
Karetka odjechała a Karol zadzwonił do Olki, żeby po nas przyjechała. Najpierw jednak złożyliśmy zeznania policji, a gdy pojawiła się Ola, Karol jej wszystko opowiedział. Nie czekając na jutrzejszy dzień pojechaliśmy do szpitala. Gdy tam dotarliśmy okazało się, że Andrzej od godziny jest na sali operacyjnej.
-Panie doktorze, jestem przyjacielem Andrzeja co z nim?
-Niestety, informacji tylko możemy udzielać rodzinie.
Nagle z krzesełka zerwała się Ola:
-Jestem siostrą Andrzeja, co z nim?
-Pański brat miał bardzo wielki wylew krwi do mózgu, i ma w tej chwili operacje. Natomiast nie wiadomo jeszcze co z jego kręgosłupem, gdyż najważniejsza była operacja mózgu.
-Ale to znaczy, że on nie będzie mógł chodzić?
-Nie wiem jeszcze nic, za 15 minut powinny przyjść wyniki a wtedy panią zawołam i wszystko powiem.
Lekarz odszedł od nas, i w tym samym czasie z sali operacyjnej wyszedł lekarz i pielęgniarki wiozące Andrzeja
- Jestem jego siostra co z nim panie doktorze?
-Operacja się powiodła. Najbliższa doba będzie decydująca.
Perspektywa Karola:
Po rozmowie Oli z lekarzem okazało się z Andrzeja kręgosłupem na szczęście wszystko w porządku, jednak znacznie gorzej było z jego lewą ręką, gdyż były pozrywane węzły i mięśnie. Marta się bardzo przejęła tą całą sytuacją, i stanem Andrzeja. Przyniosłem jej i Oli kawę. Gdy lekarz wyraził zgodę na wejście do Andrzeja od razu tam poszedłem. Zobaczyłem Andrzeja na łóżku, i myślałem tylko o tym, że gdyby nie on to ja bym tam teraz leżał, albo bym po prostu umarł. Usiadłem na krześle obok niego i zacząłem do niego mówić:
-Dasz radę co nie? W końcu jesteś Andrzej Wrona i nic cię nie pokona. Pamiętasz obiecałem ci, że pomogę ci z Martą? No to spełniłem obietnice i ona siedzi teraz przed salą i czeka aż ty się wybudzisz. Bo się wybudzisz co nie? Stary nawet nie wiesz jaki ci jestem wdzięczny, że mnie uratowałeś. Będę się za ciebie modlił. Nie no stary musisz żyć rozumiesz! Musisz!! Bez ciebie z kim ja będę grał w fife? Musisz się wybudzić! I ja w to wierze, że jak rano tu zajrzę to się do mnie uśmiechniesz i powiesz, że jestem durniem nie patrzącym na jezdnie. - mówiłem cały czas do niego z płaczem, a on nic. W końcu nie mogąc powstrzymać łez podszedłem do niego i pocałowałem go w czoło i wyszedłem z sali. Na korytarzu usiadłem na podłodze, przy drzwiach i schowałem głowę w ramionach. Ola przy mnie usiadła i mnie po prostu przytuliła, właśnie to było mi potrzebne.
Perspektywa Marty:
Siedziałam na ławce, na szpitalnym korytarzu i modliłam się tylko, żeby Andrzej nie umarł. Gdy zobaczyłam go pod kołami mojego samochodu serce mi aż zabiło, z jednej strony dlatego, że znowu go spotkałam, a z drugiej, że mogę stracić osobę którą kocham. Teraz jestem pewna, że nadal go kocham i muszę mu wszystko wybaczyć. Moje rozmyślanie przerwał dziwny hałas. Rozejrzałam się dookoła, wszędzie latały pielęgniarki z jakimiś sprzętami, a Karol z Olka stali przy drzwiach sali w której leżał Andrzej. Podeszłam do nich:
-Ej co jest grane? - zapytałam się przyjaciół
-Andrzej, on... jego serce przestało pracować - powiedział Karol ze łzami w oczach
-Co? Nie proszę nie!! - stanęłam obok drzwi i znowu zaczęłam płakać
Rozdział 9
Perspektywa Andrzeja:
Po skończonej rozmowie z Olką rzuciłem telefon na kanapę i po prostu zacząłem płakać jak dziecko. Jeszcze nawet Marty nie odzyskałem a znowu ją straciłem i tym razem chyba bezpowrotnie. Nie wiedząc co dalej robić wziąłem kieliszek oraz wódkę, włączyłem smutną muzę i postanowiłem utopić swoje smutki w tym alkoholu. Gdy nalewałem kolejna porcje trunku ktoś zaczął dobijać się do drzwi, otworzyłem a moim oczom ukazał się wściekły Karol.
-Co ty sobie wyobrażasz pieprzony dupku! - Karol wszedł szybko do mojego mieszkania i przyłożył mi w twarz.
-Kurwa, Karol o co chodzi? - spytałem się kolegi ledwo stojąc na nogach.
-Musiałeś tak najechać na Ole? To niej wina że Marta umówiła się z Pawłem!
-Wiem, stary poniosło mnie.
-Kurwa, Andrzej widzę cie jutro u mnie w domu i masz przeprosić Olkę rozumiesz?
-Oczywiście, że przyjdę. Tyle dla mnie zrobiła a ja zachowałem się jak dupek ale zrozum, że ja cholernie kocham Martę. - powiedziałem ze spływającą łzą.
-Widzę to Andrzej, i przyrzekam ci, że ci pomogę w odzyskaniu Marty.
-Dzięki ci jesteś wspaniałym przyjacielem, a teraz chodź może coś obejrzymy i napijemy się czegoś.
-A wiesz co, z przyjemnością.
Perspektywa Marty:
Stałam w salonie przy szafie i zastanawiałam się w co się ubrać na randkę z Pawłem. On naprawdę jest bardzo miło i wesoły, no i przystojny również, mam nadzieje że coś może z tego wyjdzie. Moje rozmyślanie przerwał dzwonek telefonu:
-Tak słucham?
-Dzień dobry, czy rozmawiam z panią Martą Nowak?
-Tak, a o co chodzi?
-Dzwonię z biura PGE Skry Bełchatów, polecił nam panią Karol Kłos, czy nadal jest pani chętna do współpracy z nami?
-Tak, tak oczywiście.
-No to rewelacyjnie, bo potrzebujemy dziennikarki klubowej. Czy ma pani w tym kierunku jakieś wykształcenie?
-Tak mam wszystkie potrzebne dyplomy i papiery.
-Dobrze, to zapraszam panią na rozmowę kwalifikacyjną, ale to jest tylko formalność więc proszę, żeby pani przyniosła wszystkie papiery jutro o 8:30.
-Oczywiście, że będę. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.
Uradowana tą wiadomością zadzwoniłam natychmiast do Oli.:
-Hej Ola.
-Cześć Marta właśnie miałam do ciebie dzwonić.
-Mam prace w PGE Skrze Bełchatów!!
-To wspaniale!! Może wpadniesz do mnie na jakaś kawę i
ploteczki?
-No, okej i tak nie mam planów na wieczór, to za jakieś pół godzinki będę. Pa
-Do zobaczenia.
Uradowana chciałam napisać do Pawła,a le postanowiłam jednak zrobić mu niespodziankę. Poszłam do pokoju przebrać się. Włosy rozpuściłam, usta pomalowałam czerwoną szminką, wzięłam torebkę zamknęłam mieszkanie i poszłam w stronę samochodu.
Perspektywa Andrzeja:
Po około 1,5 godzinie, Karol zbierał się do domu, Pożegnałem się z nim i zamknąłem drzwi. Wróciłem do salonu ogarnąć panujący tam bałagan, na stoliku zobaczyłem telefon Karola. Wyszedłem przed blok i zobaczyłem w oddali idącego Karola, pobiegłem za nim i Krzyknąłem na całe gardło jego imię.:
-Karool!!!! - usłyszał i zatrzymał się.
-Co jest Andrzej pali się?
-Nie, tylko zostawiłeś telefon u mnie. - wręczyłem zgubę przyjacielowi.
-O dzięki stary, muszę do Olki napisać, i spadam już naraska.
-No hej.
Na chwile przystanąłem żeby zawiązać buta i gdy się obejrzałem, gdzie jest Karol zobaczyłem że przechodzi przez drogę, a za zakrętem jedzie auta zacząłem do niego krzyczeć lecz miał on słuchawki w uszach. Nie zastanawiając się dłużej pobiegłem w jego stronę. Gdy Karol był już na jezdni pojazd jadący prawie 150 km/h był coraz bliżej. Szybko wybiegłem na jezdnie odepchnąłem Karola i poczułem mocne uderzenie i ból w głowie.
Perspektywa Marty:
Jechałam w stronę mieszkania Karola i Olki. Gdy wyjechałam zza zakrętu, zobaczyłam zakapturzoną postać na drodze, i zaczęłam hamować, w jednej sekundzie ktoś odepchnął postać i wpadł pod mój samochód. Wyszłam z samochodu, na krawężniku leżał zakapturzony facet, Podeszłam bliżej i zobaczyłam, że to Karol.
-O boże Karol! Żyjesz?
-Tak. Lepiej chodźmy zobaczyć kto mi uratował życie. - pomogłam wstać Karolowi i poszliśmy obok samochodu. Leżał tam facet w kałuży krwi. Podeszłam bliżej i zamarłam.
-O matko, Andrzej.!
-Kurwa, Andrzej widzę cie jutro u mnie w domu i masz przeprosić Olkę rozumiesz?
-Oczywiście, że przyjdę. Tyle dla mnie zrobiła a ja zachowałem się jak dupek ale zrozum, że ja cholernie kocham Martę. - powiedziałem ze spływającą łzą.
-Widzę to Andrzej, i przyrzekam ci, że ci pomogę w odzyskaniu Marty.
-Dzięki ci jesteś wspaniałym przyjacielem, a teraz chodź może coś obejrzymy i napijemy się czegoś.
-A wiesz co, z przyjemnością.
Perspektywa Marty:
Stałam w salonie przy szafie i zastanawiałam się w co się ubrać na randkę z Pawłem. On naprawdę jest bardzo miło i wesoły, no i przystojny również, mam nadzieje że coś może z tego wyjdzie. Moje rozmyślanie przerwał dzwonek telefonu:
-Tak słucham?
-Dzień dobry, czy rozmawiam z panią Martą Nowak?
-Tak, a o co chodzi?
-Dzwonię z biura PGE Skry Bełchatów, polecił nam panią Karol Kłos, czy nadal jest pani chętna do współpracy z nami?
-Tak, tak oczywiście.
-No to rewelacyjnie, bo potrzebujemy dziennikarki klubowej. Czy ma pani w tym kierunku jakieś wykształcenie?
-Tak mam wszystkie potrzebne dyplomy i papiery.
-Dobrze, to zapraszam panią na rozmowę kwalifikacyjną, ale to jest tylko formalność więc proszę, żeby pani przyniosła wszystkie papiery jutro o 8:30.
-Oczywiście, że będę. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.
Uradowana tą wiadomością zadzwoniłam natychmiast do Oli.:
-Hej Ola.
-Cześć Marta właśnie miałam do ciebie dzwonić.
-Mam prace w PGE Skrze Bełchatów!!
-To wspaniale!! Może wpadniesz do mnie na jakaś kawę i
ploteczki?
-No, okej i tak nie mam planów na wieczór, to za jakieś pół godzinki będę. Pa
-Do zobaczenia.
Uradowana chciałam napisać do Pawła,a le postanowiłam jednak zrobić mu niespodziankę. Poszłam do pokoju przebrać się. Włosy rozpuściłam, usta pomalowałam czerwoną szminką, wzięłam torebkę zamknęłam mieszkanie i poszłam w stronę samochodu.
Perspektywa Andrzeja:
Po około 1,5 godzinie, Karol zbierał się do domu, Pożegnałem się z nim i zamknąłem drzwi. Wróciłem do salonu ogarnąć panujący tam bałagan, na stoliku zobaczyłem telefon Karola. Wyszedłem przed blok i zobaczyłem w oddali idącego Karola, pobiegłem za nim i Krzyknąłem na całe gardło jego imię.:
-Karool!!!! - usłyszał i zatrzymał się.
-Co jest Andrzej pali się?
-Nie, tylko zostawiłeś telefon u mnie. - wręczyłem zgubę przyjacielowi.
-O dzięki stary, muszę do Olki napisać, i spadam już naraska.
-No hej.
Na chwile przystanąłem żeby zawiązać buta i gdy się obejrzałem, gdzie jest Karol zobaczyłem że przechodzi przez drogę, a za zakrętem jedzie auta zacząłem do niego krzyczeć lecz miał on słuchawki w uszach. Nie zastanawiając się dłużej pobiegłem w jego stronę. Gdy Karol był już na jezdni pojazd jadący prawie 150 km/h był coraz bliżej. Szybko wybiegłem na jezdnie odepchnąłem Karola i poczułem mocne uderzenie i ból w głowie.
Perspektywa Marty:
Jechałam w stronę mieszkania Karola i Olki. Gdy wyjechałam zza zakrętu, zobaczyłam zakapturzoną postać na drodze, i zaczęłam hamować, w jednej sekundzie ktoś odepchnął postać i wpadł pod mój samochód. Wyszłam z samochodu, na krawężniku leżał zakapturzony facet, Podeszłam bliżej i zobaczyłam, że to Karol.
-O boże Karol! Żyjesz?
-Tak. Lepiej chodźmy zobaczyć kto mi uratował życie. - pomogłam wstać Karolowi i poszliśmy obok samochodu. Leżał tam facet w kałuży krwi. Podeszłam bliżej i zamarłam.
-O matko, Andrzej.!
środa, 19 sierpnia 2015
Rozdział 8
Perspektywa Marty:
Gdy skończyłam rozmawiać z Olką, ucieszyłam się że będę miała możliwość pracy w Skrze. Jednak długo o tym nie myślałam gdyż zorientowałam się, że jest już 14:45, a o 15 miał przyjść do mnie Paweł i pomóc mi z meblami. Nie czekając dłużej, poszłam do szafy i wzięłam odpowiedni strój. Uczesałam się w koka. I gdy wychodziłam z łazienki zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam w nich uśmiechniętego od ucha do ucha Zatiego. Zaprosiłam go do środka i przywitałam się całusem w policzek:
-No to co panie robotniku do picia? - spytałam ze śmiechem
-No szefowo, przydałaby się jakaś mocna kawa. - odpowiedział
również ze śmiechem Paweł.
-Już się robi.
Podałam kawę na stolik oraz ciastka.
-O proszę, jakie pyszności panna Nowak mi tutaj daje.
-Przychodź częściej, a na pewno będziesz w stanie grać. - odpowiedziałam ze śmiechem.
-Czy to było zaproszenie na kolejne spotkanie?
-Ja nic takiego nie powiedziałam.
-No dobra, dobra, następnym razem to cię zabiorę na prawdziwą pierwszą randkę.
-Nie żartuj sobie Pawełku, tylko pij ta kawę bo trzeba brać się za skręcanie mebli. - Wstałam, jednak Zati złapała mnie za rękę i posadził na kanapie.
-Ale Marta ja mówiłem poważnie z tą randką, to co zgodzisz się?
-Paweł, ale ja... ja nie wiem nie znamy się praktycznie.
-No to się poznamy, obiecuje że nie będę nachalny ani nic z tych rzeczy, naprawdę bardzo mi się podobasz.
-No w sumie to ty też jesteś bardzo fajny, więc chyba nic mi nie szkodzi iść z tobą na randkę.
-Jupi! - Paweł zaczął skakać i śmiać się ze szczęścia.
-Już przestań bo się rozmyślę. - Paweł nagle spoważniał i upił łyk kawy.
-Dobrze panno Nowak, to co bierzemy się za meble?
Bo 2 godzinach skręcania mebli i dobrej zabawie przy tym, wszystko wyglądało fenomenalnie. Pożegnałam się z Pawłem i wybrałam numer do Oli.
-Olka nie uwierzysz jaki dzisiaj wspaniały dzień miałam!
-No mów kochana bo nigdy chyba nie zgadnę.
-Umówiłam się z Pawłem na randkę!
-Jakim Pawłem?
-Twoim tatą wiesz. No Zatorskim!
-Na prawdę, to super.
-Jakoś nie słyszę w twoim głosie entuzjazmu.
-Ale Marta ja na serio się ciesze z twojego szczęścia.
-Weź nie kłam Olka. Znam cie długie lata i wiem kiedy się cieszysz a kiedy udajesz.
-Po prostu, jestem trochę przeziębiona.
-Dobra, bo widzę, że nadal będziesz kłamać więc nie ma sensu ta rozmowa. Na razie.
Rozłączyłam się i napisałam SMSa
Do "Zati <3"
-Dziękuję za ten cudowny dzień, jesteś wspaniały :*
-Nie ma za co panno Nowak, i to ty jesteś wspaniała :* Ps. mam nadzieje, że nasza randka nadal aktualna.
-Jasne, że tak tylko nawet nie wiem kiedy ona ma być hehe :D
-Może pojutrze o 16?
-Pasuje :* a gdzie?
-A to już będzie niespodzianka, więc po ciebie przyjadę, a nie ubieraj się w sukienkę bo będzie ci nie wygodnie :*
-Co ty kombinujesz Pawełku?
-Dowiesz się pojutrze :* Zmykam na trening pa <3
-Miłego ćwiczenia :*
Odłożyłam telefon na stolik , zrobiłam sobie kolacje i włączyła telewizor.
Tymczasem u Oli:
-No, cholera jasna!
-Co jest kochanie? - spytał się Karol z czułym spojrzeniem.
-Marta kurde jest!
-Mów spokojnie o co chodzi.
-No bo wiesz, że Andrzej ją cały czas kocha, a ona umówiła się na randkę z Zatim.
-Ale przecież Marta nie wiem że Wronka coś do niej czuje.
-No ale patrz On ją kocha i Ona jego też, i Andrzej chce z nią pogadać i w takiej sytuacji co on ma zrobić. A najgorsze jest to , że to ja go namówiłam do tego, żeby pogadał z Martą.
-Kochanie, nie zadręczaj sie tym, tylko zadzwoń do Andrzeja, a on sam zdecyduje co ma dalej zrobić.
-No dobra zadzwonię.
Wybrałam numer do Wronki i po trzech sygnałach odebrał:
-No cześć Ola.
-Andrzej nie wiem jak zacząć.
-No mów po kolei.
-Ale ja naprawdę nie wiem.
-Mów co si... - przerwałam mu i na jednym tchu powiedziałam
-Marta umówiła sie z Zatim.
-Co?
-Andrzej ja wiem, że to trudne
-Czyli kłamałaś i ty i Karol, że niby Marta mnie kocha!
-Nie, Andrzej...
-Olka, przestań mieszać skoro umówiła się z Pawłem to znaczy, że o mnie już dawno zapomniała.
-To nie tak, daj mi wszystko wyjaśnić.
-Tu nie ma czego wyjaśniać, ja nie mam 5 lat, więc wszystko rozumiem. I wiesz co najlepiej będzie jeśli zajmiesz się w końcu swoimi sprawami i swoim Karolkiem,a nie wtykasz nos w nieswoje spraw. Nie dzwoń więcej do mnie, bo przez ciebie tylko mam mieszane uczucia. Co Karol w tobie widzi to ja w ogóle nie wiem, jak on mógł się związać z takim wścibskim babskiem!
Gdy Andrzej się wyłączył, cała zalana łzami, padłam na kanapę. Jak on mógł po tym wszystkim coś takiego jej powiedzieć. Gdy tak płakała na kanapie Karol wszedł do pokoju.
-Matko, Oleńko co się stało. - Karol usiadł obok mnie i mocno przytulił.
Z płaczem opowiedziałam mu wszystko.
-No nie wierze, zabije gnojka, po prostu go zabije!
-Karol, uspokój się proszę cię, nie ma sensu.
-O nie Ola, to ma sens bo to niby była nasz przyjaciel, a tak cię skrzywdził, a ja cię kocham i nie pozwolę, żeby ten dupek cię ranił.
Nim zdążyłam coś odpowiedzieć Karol wziął kluczyki i zniknął za drzwiami. Miałam bardzo złe przeczucia.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam was za tak długą przerwę, spowodowane to było licznymi wyjazdami i brakiem internetu ale mam nadzieje, że mi wybaczycie i nadal będzie to coś czytać. Mi osobiście ten rozdział średnio się podoba ale czekam na wasze komentarze i opinie, proszę was jeśli czytacie to opowiadanie to zostawcie komentarz może być nawet kropka to nic nie kosztuje a mi to dodaje ogromnej motywacji. Teraz rozdziały będą dłuższe i częściej dodawane , możliwe że kolejny będzie już jutro pod warunkiem że będą tu jakieś komentarze. W następnym rozdziale duużo się wydarzy, coś sie miło ułoży a coś niestety zepsuje. Jak myślicie?
Pozdrawiam Angelika. :*
czwartek, 23 lipca 2015
Rozdział 7
"Perspektywa Oli"
Rano obudziłam się o 9, ubrałam się i zjadłam śniadanie.Karol wyszedł na trening, a ja zadzwoniłam do Marty:
-Hej co tam słychać?
-Cześć, wszystko dobrze, właśnie wróciłam z porannego biegania, A u ciebie co tam?
-U mnie też w porządku, Karol wyszedł na trening, a ja nie wiem co robić. Może byśmy się spotkały?
-Przepraszam cie Olu, ale dzisiaj nie dam rady, teraz muszę pisać podania, żeby znaleźć jakiś staż, a później jestem umówiona z Pawłem.
-Jakim Pawłem?
-Zatorskim, kojarzysz?
-Oczywiście, że tak- wykrzyknęłam z radością-to wy coś tak na poważnie?
-Co ty Olka, dopiero znamy się od 3 tygodni, i to tylko znajomy.
-No dobra, dobra nie denerwuj się. A wracając do tego stażu to Karol coś wspominał, że potrzebują kogoś w Skrze.
-Serio?Boże, super, a mogłabyś tam coś wspomnieć Karolowi o mnie?
-Jasne, dzisiaj z nim porozmawiam.
-Jesteś kochana, ja już niestety muszę kończyć obowiązki wzywają, trzymaj się.
-ty też, pa.
Rozłączyłam się i postanowiłam upichcić coś dla Karola. Gdy mój ukochany wrócił o 12 z treningu czekał już na niego obiad.
-O kochanie, a cóż to za pyszności?
-No jak to co? Obiad Karolku. - powiedziałam i pocałowałam chłopaka.
Zabraliśmy się do jedzenia, a przy okazji powiedziałam Karolowi i Marcie poszukującej stażu, a on obiecał, że jutro pogada z trenerem i prezesem. Po zjedzeniu wszystkiego włożyłam naczynia do zmywarki i poszłam się położyć. Razem z Kłosem oglądaliśmy film "Dlaczego nie", nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Przebudziłam się o 16:15, poszłam do łazienki się ogarnąć. Gdy kończyłam związywać włosy dostałam SMSa od Andrzeja:
-Spotkanie nadal aktualne?
-Jasne, że tak - odpisałam mu, lecz nie przyznałam się do tego, że całkowicie o tym zapomniałam.
Przebrałam się w odpowiedni strój. Karolowi powiedziałam, że wychodzę do koleżanki i ok. 17 byłam już w parku. Na jednej z ławek dostrzegłam Andrzeja.
-Cześć - przywitałam się z przyjacielem całusem w policzek.
-No hej.
-No to o czym chciałeś pogadać?
-Chodźmy się przejść i wszystko ci opowiem ok?
-No to chodźmy - szliśmy w milczeniu ale ja widziałam że Wronka nad czymś się głęboko zastanawia.
-Endrju, żyjesz? - spytałam ze śmiechem
-Tak. chociaż możliwe że nie.
-Dobra, Andrzej nie opowiadaj mi tu bzdur tylko mów co ci leży na serduchu
-Ale obiecaj mi, że to zostanie między nami ok?
-No dobra, obiecuje. A teraz mów już bo zaraz chyba wybuchnę.
-To było 5 lat temu w Warszawie, wszystko było pięknie i ładnie, dobrze mi było z Martą i bardzo ją kochałem, a to nagłe zerwanie to było przez jej matkę. Ona dowiedziała się, że w przeszłości bylem zamieszany w gwałt i narkotyki, tak na prawdę to zostałem wrobiony a prawdziwi sprawcy zatrzymani, a jej matka chciała to wszystko inaczej przedstawić Marcie, chciała jej powiedzieć, że to ja niby zgwałciłem tamtą dziewczynę i nawet znalazła dziennikarza który potwierdzał jej wersje, miał on udawać niby świadka tego całego czynu. Zapłaciła mu za to wszystko, a ja... ja po prostu bylem tchórzem i musiałem zerwać z Martą mimo tego, że ją kochałem i nadal ja kocham najmocniej na świecie - łzy mu po policzkach, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
-Matko, Andrzej ja, ja na prawdę nie wiem co powiedzieć, nie wiedziałam że tak to było, myślałam, że jesteś zwykłym dupkiem i gnojkiem.Przepraszam.
-Nie masz za co bo po części się tak wtedy zachowałem, ale ja chciałem.... w sumie to nawet nie wiem co wtedy chciałem, chyba tylko tego, żeby moja opinia się nie popsuła.
-Proszę cię Andrzej nie obwiniaj się. I jak się domyślam pewnie chcesz adres Marty?
-No i co z nim zrobię? Stanę przed jej drzwiami i powiem cześć to Andrzej Wrona bardzo cię kocham a 5 lat temu to twoja matka wszystko zniszczyła.?
-Wiesz co, mam lepszy pomysł, ona codziennie rano biega od 7 do 8 wokół stawu na Wiśniowej, biegnij tam jutro albo pojutrze i porozmawiaj z nią.
-Ale co mam jej tak prosto z mostu powiedzieć całą prawdę?
-Nie wiem, rób i mów to co ci serce podpowiada. Ja już zmykam bo Karol będzie się martwił. Do zobaczenia i powodzenia, a i koniecznie zadzwoń jak już się spotkacie i pogadacie.
-Jasne, że zadzwonię. Dziękuje ci za to spotkanie i za wszystko, ciesze się, że Karollo trafił na taką fajna laskę. - powiedział Wronka i puścił mi oczko.
-Haha, dobra nie bajeruj tylko walcz jutro o swoja laskę pa - posłałam mu całusa w powietrzu i poszłam w stronę domu.
______________________________________________________
Witam! :) Teraz troszeczkę dłuższe rozdziały będe dodawała co myśle że sie wam spodoba. Juz nie długo glówni bohaterowie sie spotakają co z tego wyniknie? Zobaczymy. Mam do was ogromna prośbę, ponieważ nie pojawił sie ani jeden komentarz to bardzo bym prosiła własnie o nie - o komentarze! Bardzo mi zależy na wszej opini, czy wam sie podoba to opowiadanie czy nie? Piszcie uwagi i zastrzeżenia, możecie również podsuwać mi pomysły co może dalej sie wydarzyć. Także liczę na was!
~Pozdroo 600
Rano obudziłam się o 9, ubrałam się i zjadłam śniadanie.Karol wyszedł na trening, a ja zadzwoniłam do Marty:
-Hej co tam słychać?
-Cześć, wszystko dobrze, właśnie wróciłam z porannego biegania, A u ciebie co tam?
-U mnie też w porządku, Karol wyszedł na trening, a ja nie wiem co robić. Może byśmy się spotkały?
-Przepraszam cie Olu, ale dzisiaj nie dam rady, teraz muszę pisać podania, żeby znaleźć jakiś staż, a później jestem umówiona z Pawłem.
-Jakim Pawłem?
-Zatorskim, kojarzysz?
-Oczywiście, że tak- wykrzyknęłam z radością-to wy coś tak na poważnie?
-Co ty Olka, dopiero znamy się od 3 tygodni, i to tylko znajomy.
-No dobra, dobra nie denerwuj się. A wracając do tego stażu to Karol coś wspominał, że potrzebują kogoś w Skrze.
-Serio?Boże, super, a mogłabyś tam coś wspomnieć Karolowi o mnie?
-Jasne, dzisiaj z nim porozmawiam.
-Jesteś kochana, ja już niestety muszę kończyć obowiązki wzywają, trzymaj się.
-ty też, pa.
Rozłączyłam się i postanowiłam upichcić coś dla Karola. Gdy mój ukochany wrócił o 12 z treningu czekał już na niego obiad.
-O kochanie, a cóż to za pyszności?
-No jak to co? Obiad Karolku. - powiedziałam i pocałowałam chłopaka.
Zabraliśmy się do jedzenia, a przy okazji powiedziałam Karolowi i Marcie poszukującej stażu, a on obiecał, że jutro pogada z trenerem i prezesem. Po zjedzeniu wszystkiego włożyłam naczynia do zmywarki i poszłam się położyć. Razem z Kłosem oglądaliśmy film "Dlaczego nie", nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Przebudziłam się o 16:15, poszłam do łazienki się ogarnąć. Gdy kończyłam związywać włosy dostałam SMSa od Andrzeja:
-Spotkanie nadal aktualne?
-Jasne, że tak - odpisałam mu, lecz nie przyznałam się do tego, że całkowicie o tym zapomniałam.
Przebrałam się w odpowiedni strój. Karolowi powiedziałam, że wychodzę do koleżanki i ok. 17 byłam już w parku. Na jednej z ławek dostrzegłam Andrzeja.
-Cześć - przywitałam się z przyjacielem całusem w policzek.
-No hej.
-No to o czym chciałeś pogadać?
-Chodźmy się przejść i wszystko ci opowiem ok?
-No to chodźmy - szliśmy w milczeniu ale ja widziałam że Wronka nad czymś się głęboko zastanawia.
-Endrju, żyjesz? - spytałam ze śmiechem
-Tak. chociaż możliwe że nie.
-Dobra, Andrzej nie opowiadaj mi tu bzdur tylko mów co ci leży na serduchu
-Ale obiecaj mi, że to zostanie między nami ok?
-No dobra, obiecuje. A teraz mów już bo zaraz chyba wybuchnę.
-To było 5 lat temu w Warszawie, wszystko było pięknie i ładnie, dobrze mi było z Martą i bardzo ją kochałem, a to nagłe zerwanie to było przez jej matkę. Ona dowiedziała się, że w przeszłości bylem zamieszany w gwałt i narkotyki, tak na prawdę to zostałem wrobiony a prawdziwi sprawcy zatrzymani, a jej matka chciała to wszystko inaczej przedstawić Marcie, chciała jej powiedzieć, że to ja niby zgwałciłem tamtą dziewczynę i nawet znalazła dziennikarza który potwierdzał jej wersje, miał on udawać niby świadka tego całego czynu. Zapłaciła mu za to wszystko, a ja... ja po prostu bylem tchórzem i musiałem zerwać z Martą mimo tego, że ją kochałem i nadal ja kocham najmocniej na świecie - łzy mu po policzkach, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
-Matko, Andrzej ja, ja na prawdę nie wiem co powiedzieć, nie wiedziałam że tak to było, myślałam, że jesteś zwykłym dupkiem i gnojkiem.Przepraszam.
-Nie masz za co bo po części się tak wtedy zachowałem, ale ja chciałem.... w sumie to nawet nie wiem co wtedy chciałem, chyba tylko tego, żeby moja opinia się nie popsuła.
-Proszę cię Andrzej nie obwiniaj się. I jak się domyślam pewnie chcesz adres Marty?
-No i co z nim zrobię? Stanę przed jej drzwiami i powiem cześć to Andrzej Wrona bardzo cię kocham a 5 lat temu to twoja matka wszystko zniszczyła.?
-Wiesz co, mam lepszy pomysł, ona codziennie rano biega od 7 do 8 wokół stawu na Wiśniowej, biegnij tam jutro albo pojutrze i porozmawiaj z nią.
-Ale co mam jej tak prosto z mostu powiedzieć całą prawdę?
-Nie wiem, rób i mów to co ci serce podpowiada. Ja już zmykam bo Karol będzie się martwił. Do zobaczenia i powodzenia, a i koniecznie zadzwoń jak już się spotkacie i pogadacie.
-Jasne, że zadzwonię. Dziękuje ci za to spotkanie i za wszystko, ciesze się, że Karollo trafił na taką fajna laskę. - powiedział Wronka i puścił mi oczko.
-Haha, dobra nie bajeruj tylko walcz jutro o swoja laskę pa - posłałam mu całusa w powietrzu i poszłam w stronę domu.
______________________________________________________
Witam! :) Teraz troszeczkę dłuższe rozdziały będe dodawała co myśle że sie wam spodoba. Juz nie długo glówni bohaterowie sie spotakają co z tego wyniknie? Zobaczymy. Mam do was ogromna prośbę, ponieważ nie pojawił sie ani jeden komentarz to bardzo bym prosiła własnie o nie - o komentarze! Bardzo mi zależy na wszej opini, czy wam sie podoba to opowiadanie czy nie? Piszcie uwagi i zastrzeżenia, możecie również podsuwać mi pomysły co może dalej sie wydarzyć. Także liczę na was!
~Pozdroo 600
poniedziałek, 20 lipca 2015
Rozdział 6
"Perspektywa Andrzeja"
Stałem przy oknie prze ok. 10 min a łzy same cisnęły mi się do oczu.Marta,moja najukochańsza Martusia. Straciłem ją...gdybym wtedy nie bał się gróźb jej matki, może dzisiaj bylibyśmy małżeństwem. W głowie brzęczały mi tylko słowa Karola "Ona nadal cię kocha". Gdyby tylko wiedziała, że ja też ją kocham. Musze ją odnaleźć bo wiem, że jest w Bełchatowie. Wszystko jej powiem , co zaszło 5 lat temu, tylko nie wiem czy mi uwierzy. Wyciągnąłem piwo i usiadłem przed TV po paru minutach usłyszałem dzwonek do drzwi. Otworzyłem je, a przed nimi stała Sabina.
-No hej kochanie- mocno wbiła mi się w usta i weszła do mieszkania, a ja usiadłem na kanapie i kontynuowałem oglądanie -
filmu.
-A ty co taki mało rozmowny- usiadła mi na kolanach i słodko się uśmiechnęła
-Sabina, musimy chyba poważnie porozmawiać - wstałem z kanapy i oparłem się o okno.
-Posłuchaj mnie, ja cię nie kocham i nigdy nie kochałem. To co na początku do ciebie czułem to było zwykłe zauroczenie, które dawno minęło.
-Co to Andrzej do cholery gadasz? Mieliśmy całe życie być razem.
-Ja ci niczego nie obiecywałem, Przykro mi.
-Jesteś skończonym dupkiem i wiesz co, teraz już wiem dlaczego nigdy nie byłeś w prawdziwym, poważnym związku.
Poczułem cios w twarz, a zaraz po tym usłyszałem trzaśnięcie drzwiami. Ogarnąłem w mieszkaniu panujący bałagan i wiedząc, że Karol mi nie pomoże w sprawie z Martą, zadzwoniłem do Olki.
-Hej, mam do ciebie sprawę. Tylko proszę cię żeby Karol się o tym nie dowiedział.
-cześć, no dobra niech ci będzie.Mów śmiało.
-No bo wiesz chodzi o Martę, to nie tak jak wszyscy myślicie, to było zupełnie inaczej. Ej wiesz co może jutro spotkasz się ze mną o 17 w parku to wszystko ci opowiem i może chociaż ty mi troszkę pomożesz?
-Andrzej, nie wiem czy powinnam , ale znam cię bardzo długo więc okej, zgadzam się, to do jutra.
-Boże, Ola jesteś cudowna, do jutra!
Rozłączyłem się, wziąłem torbę na trening i pełen radości pojechałem w stronę hali.
Stałem przy oknie prze ok. 10 min a łzy same cisnęły mi się do oczu.Marta,moja najukochańsza Martusia. Straciłem ją...gdybym wtedy nie bał się gróźb jej matki, może dzisiaj bylibyśmy małżeństwem. W głowie brzęczały mi tylko słowa Karola "Ona nadal cię kocha". Gdyby tylko wiedziała, że ja też ją kocham. Musze ją odnaleźć bo wiem, że jest w Bełchatowie. Wszystko jej powiem , co zaszło 5 lat temu, tylko nie wiem czy mi uwierzy. Wyciągnąłem piwo i usiadłem przed TV po paru minutach usłyszałem dzwonek do drzwi. Otworzyłem je, a przed nimi stała Sabina.
-No hej kochanie- mocno wbiła mi się w usta i weszła do mieszkania, a ja usiadłem na kanapie i kontynuowałem oglądanie -
filmu.
-A ty co taki mało rozmowny- usiadła mi na kolanach i słodko się uśmiechnęła
-Sabina, musimy chyba poważnie porozmawiać - wstałem z kanapy i oparłem się o okno.
-Posłuchaj mnie, ja cię nie kocham i nigdy nie kochałem. To co na początku do ciebie czułem to było zwykłe zauroczenie, które dawno minęło.
-Co to Andrzej do cholery gadasz? Mieliśmy całe życie być razem.
-Ja ci niczego nie obiecywałem, Przykro mi.
-Jesteś skończonym dupkiem i wiesz co, teraz już wiem dlaczego nigdy nie byłeś w prawdziwym, poważnym związku.
Poczułem cios w twarz, a zaraz po tym usłyszałem trzaśnięcie drzwiami. Ogarnąłem w mieszkaniu panujący bałagan i wiedząc, że Karol mi nie pomoże w sprawie z Martą, zadzwoniłem do Olki.
-Hej, mam do ciebie sprawę. Tylko proszę cię żeby Karol się o tym nie dowiedział.
-cześć, no dobra niech ci będzie.Mów śmiało.
-No bo wiesz chodzi o Martę, to nie tak jak wszyscy myślicie, to było zupełnie inaczej. Ej wiesz co może jutro spotkasz się ze mną o 17 w parku to wszystko ci opowiem i może chociaż ty mi troszkę pomożesz?
-Andrzej, nie wiem czy powinnam , ale znam cię bardzo długo więc okej, zgadzam się, to do jutra.
-Boże, Ola jesteś cudowna, do jutra!
Rozłączyłem się, wziąłem torbę na trening i pełen radości pojechałem w stronę hali.
piątek, 10 lipca 2015
Rozdział 5
-Boże, Marta nie wiem co powiedzieć.
-Nie, no dziewczyny ja go chyba uduszę własnymi rękami. Co za głupi cham i dupek z niego. Pomyśleć, że tyle czasu się przyjaźniliśmy.
-Ale Karol, spokojnie było, minęło, czasu się nie cofnie. I właśnie dlatego wczoraj na imprezie, nie chciałam żeby mnie zobaczył. A poza tym to on i tak jest szczęśliwy z tą Sabiną.
-Oj, nie Marta, uwierz. Ta pieprzona blond idiotka, jest z nim tylko dla sławy i kasy, a Andrzej jest głupi, że tego nie dostrzega - powiedział z oburzeniem Karol.
-Dobra to wy sobie tu jeszcze pogadajcie, a ja się zbieram do pracy także pa - Ola się z nami pożegnała i poszła, a ja nadal siedziałam z Karolem i rozmawialiśmy.
-Cholera jasna, Marta gdybym ja go teraz tylko dorwał, to bym mu nogi z dupy powyrywał.
-Karol! Uspokój się, nie chce zniszczyć waszej przyjaźni, a poza tym minęło już 5 lat, on pewnie nawet już nie pamięta, dziewczyny o imieniu Marta.
-Głupi idiota z niego i tyle! Mówi, że nie zakocha się w żadnej.
-A to czemu niby? Przecież każda na niego leci.
-Nie wiem, pytałem ale on nigdy nic na ten temat nie chce mówić, tylko zawsze albo mnie wywala z domu , albo od razu zmienia temat...
-Wiesz - przerwałam mu - to już raczej nie moja sprawa. Dobra zbieram się już bo dzisiaj meble mi przywożą, także do zobaczenia.- pożegnałam się z Karolem i pojechałam do domu.
"Perspektywa Karola"
Gdy tylko Marta wyszła, zadzwoniłem do Andrzeja:
-No co tam Karollo? - spytał się wesoło Andrzej
-Mam sprawę, mogę do ciebie wbić?
-No okej, czekam.
Rozłączyłem się i szybko napisałem SMSa do Oli:"Kochanie w domu będę później, bo muszę załatwić pewną sprawę" Wyszedłem z galerii i pojechałem w stronę domu przyjaciela. Stałem przed drzwiami, aż Wronka mi otworzyła i zaprosił do środka:
-No to czego się napijesz stary? Kawa, herbata, coś mocniejszego?-spytał z cwaniackim uśmieszkiem Andrzej.
-Nie chce nic, po prostu chce z tobą pogadać jak facet z facetem
-No to zaczynam się bać - powiedział ze śmiechem Andrzej
-Znasz może Martę? - spytałem prosto z mostu , a Wronie od razu pobladła twarz.
-Nie - odpowiedział odwracając głowę
-Weź nie kłam Andrzej, wiem wszystko bo Marta to najlepsza przyjaciółka Olki
-No dobra, może i znam i co z tego?
-A to z tego, że jesteś zwykłym dupkiem! Dlaczego jej to zrobiłeś co?
-To nie tak jak myślisz.
-Nie? To niby jak? Oświeć mnie.
-Nie mogę rozumiesz, już i tak jest za późni. Gdybym wtedy 5 lat temu był bardziej odważniejszy to do tego wszystkiego by nie doszło - Andrzej odwrócił się w stronę okna i zamilkł.
-Kurwa, stary o czym ty pierdolisz??! Ty nawet nie wiesz jak mocno skrzywdziłeś ta dziewczynę, a najgorsze jest to, że ona nadal cie kocha.- wykrzyczałem
-Kocha?
-Tak kocha! Ale mam nadzieje, że zapomni o takim dupku jak ty, wiesz co Wronka, jesteś pieprzonym egoistą i ja raczej nie chce się już w ogóle z tobą zadawać, więc zapomnij o naszej przyjaźni - wykrzyczałem i wyszedłem z mieszkania trzaskając drzwiami. Wsiadłem w samochód i udałem się do Olki do pracy, żeby wszystko jej opowiedzieć .
-Nie, no dziewczyny ja go chyba uduszę własnymi rękami. Co za głupi cham i dupek z niego. Pomyśleć, że tyle czasu się przyjaźniliśmy.
-Ale Karol, spokojnie było, minęło, czasu się nie cofnie. I właśnie dlatego wczoraj na imprezie, nie chciałam żeby mnie zobaczył. A poza tym to on i tak jest szczęśliwy z tą Sabiną.
-Oj, nie Marta, uwierz. Ta pieprzona blond idiotka, jest z nim tylko dla sławy i kasy, a Andrzej jest głupi, że tego nie dostrzega - powiedział z oburzeniem Karol.
-Dobra to wy sobie tu jeszcze pogadajcie, a ja się zbieram do pracy także pa - Ola się z nami pożegnała i poszła, a ja nadal siedziałam z Karolem i rozmawialiśmy.
-Cholera jasna, Marta gdybym ja go teraz tylko dorwał, to bym mu nogi z dupy powyrywał.
-Karol! Uspokój się, nie chce zniszczyć waszej przyjaźni, a poza tym minęło już 5 lat, on pewnie nawet już nie pamięta, dziewczyny o imieniu Marta.
-Głupi idiota z niego i tyle! Mówi, że nie zakocha się w żadnej.
-A to czemu niby? Przecież każda na niego leci.
-Nie wiem, pytałem ale on nigdy nic na ten temat nie chce mówić, tylko zawsze albo mnie wywala z domu , albo od razu zmienia temat...
-Wiesz - przerwałam mu - to już raczej nie moja sprawa. Dobra zbieram się już bo dzisiaj meble mi przywożą, także do zobaczenia.- pożegnałam się z Karolem i pojechałam do domu.
"Perspektywa Karola"
Gdy tylko Marta wyszła, zadzwoniłem do Andrzeja:
-No co tam Karollo? - spytał się wesoło Andrzej
-Mam sprawę, mogę do ciebie wbić?
-No okej, czekam.
Rozłączyłem się i szybko napisałem SMSa do Oli:"Kochanie w domu będę później, bo muszę załatwić pewną sprawę" Wyszedłem z galerii i pojechałem w stronę domu przyjaciela. Stałem przed drzwiami, aż Wronka mi otworzyła i zaprosił do środka:
-No to czego się napijesz stary? Kawa, herbata, coś mocniejszego?-spytał z cwaniackim uśmieszkiem Andrzej.
-Nie chce nic, po prostu chce z tobą pogadać jak facet z facetem
-No to zaczynam się bać - powiedział ze śmiechem Andrzej
-Znasz może Martę? - spytałem prosto z mostu , a Wronie od razu pobladła twarz.
-Nie - odpowiedział odwracając głowę
-Weź nie kłam Andrzej, wiem wszystko bo Marta to najlepsza przyjaciółka Olki
-No dobra, może i znam i co z tego?
-A to z tego, że jesteś zwykłym dupkiem! Dlaczego jej to zrobiłeś co?
-To nie tak jak myślisz.
-Nie? To niby jak? Oświeć mnie.
-Nie mogę rozumiesz, już i tak jest za późni. Gdybym wtedy 5 lat temu był bardziej odważniejszy to do tego wszystkiego by nie doszło - Andrzej odwrócił się w stronę okna i zamilkł.
-Kurwa, stary o czym ty pierdolisz??! Ty nawet nie wiesz jak mocno skrzywdziłeś ta dziewczynę, a najgorsze jest to, że ona nadal cie kocha.- wykrzyczałem
-Kocha?
-Tak kocha! Ale mam nadzieje, że zapomni o takim dupku jak ty, wiesz co Wronka, jesteś pieprzonym egoistą i ja raczej nie chce się już w ogóle z tobą zadawać, więc zapomnij o naszej przyjaźni - wykrzyczałem i wyszedłem z mieszkania trzaskając drzwiami. Wsiadłem w samochód i udałem się do Olki do pracy, żeby wszystko jej opowiedzieć .
Subskrybuj:
Posty (Atom)